Jaka będzie zima 2017/2018 w Polsce? Zagrożenie pierwszego stopnia!


Gdy usłyszałem – po opublikowanych amerykańskich prognozach – że jest duża szansa, iż na przełomie tego i przyszłego roku mieć będziemy “Zimę stulecia”, w mojej głowie zakołatało: no to będziemy mieli pożywkę dladomorosłych „prawdziwych” klimatologów. Przepowiadam popularną frazęnadchodzących miesięcy: „To jest globalne ocieplenie? Chyba raczejoziębienie!”. Oczywiście jeśli te prognozy się sprawdzą. Dwie panie pomagały mi zrozumieć, co nas może czekać. I nie byłyto wróżka z bajki wraz z najstarszą góralką, pisze Paweł Sito.


Głos Ameryki

Europo,szykuj się na srogą zimę! Amerykańscy meteorolodzy nie pozostawiają żadnychwątpliwości: zima nadejdzie już wkrótce i będzie mroźna. Jak ostrzegająmeteorolodzy, śnieg we wschodniej części Europy może spaść już nawetw połowie października. W okolicy listopada termometry mogą pokazaćnawet – 8 stopni. Z każdym tygodniem będzie zimniej. – To ma być srogazima – ostrzegają amerykańscy eksperci, którzy już parę tygodni temuzapowiadali szybkie nadejście zimy w USA. Jak się okazało – mieli rację. W północnejczęści stanu Wyoming i na zachodzie Dakoty Południowej spadło 20 cmśniegu. Czegoś takiego we wrześniu nie zanotowano w tamtym rejonie od 1888roku. – napisał na stronie www.pogoda.interia.pl Paweł Żuchowski.Wiarygodności tej prognozy dodaje to, że ta sama strona w Internecie, rok temu,dokładnie przewidziała zimę poprzednią. Miało być cieplej niż zwykle, miało byćbez obfitych opadów śniegu i… było.

 

Pogoda jest zawsze

– Nasz Instytut niezajmuje się przewidywaniami długoterminowymi. Sporządzamy prognozy dwudniowe itygodniowe. Za te pierwsze bierzemy 80 procent odpowiedzialności – powiedziała mi pani Marianna Sasim, synoptyczka z InstytutuMeteorologii i Gospodarki Wodnej, kierowniczka Centrum nadzoru operacyjnegoPaństwowej Służby Hydrologiczno Meteorologicznej. Była to wypowiedź jaknajbardziej służbowa, aczkolwiek przekazana w sposób niezwykle sympatyczny.Skłoniło mnie to do zadania prywatnego pytania, czy moja rozmówczyni słyszała otym, że według Amerykanów mamy spodziewać się zimy stulecia? – Wiarygodność takich przepowiedni wynosimniej więcej 50 %, akurat o tej informacji nie słyszałam, ale przyzwyczaiłamsię rokrocznie do takich rewelacji. Zabawne bywało to, że często proroctwaamerykańskie były wręcz przeciwne do rosyjskich, czy wcześniej radzieckich.Trafienie z zapowiedzią w układzie zero-jedynkowym to nie jak los na loterii,ale jak obstawianie koloru w ruletce. Wyjdzie albo nie.

 

Moje ego zostało w ubiegłym tygodniu podkarmione.  To ja poinformowałem polskich meteorologów,jaka ma być pogoda, bo już po po kilku godzinach Instytut Meteorologii i GospodarkiWodnej wydał oficjalną informację, powtarzając to co mi: że nie sporządzatakich długoterminowych prognoz i radzi traktować te doniesienia z dużą doząostrożności, ale dodając, że ich zdaniem informacja o zimie stulecia to wynikdługoterminowych prognoz meteorologów z serwisu np. Exacta Weather.  I to już zabrzmiało, jak asekuracyjne „niemówiliśmy nie i odesłaliśmy do źródła”, gdyby faktycznie nadchodząca zimaotrzymałaby na koniec tytuł  ZimyStulecia. Swoją drogą, w XXI wieku tych pór roku tak wiele nie było i tytuł tenjest, w latach 2017 i 18, znacznie łatwiejszy do otrzymania, niż dla laureatkiz XX wieku, która pobiła swoimi parametrami 80, na wówczas konkurentek. Dodatkowym„handicapem” dla nadchodzącej pory roku jest to wszystko, co dzieje się zklimatem, jego widoczna i odczuwalna zmiana związana z globalnym ociepleniem.Na bezrybiu i rak ryba, głosi niezbyt mądre polskie przysłowie, wśród 17.ciepłych zim nietrudno być najchłodniejszą, stwierdzę według tej zasady.

Korepetycje z klimatu

Zapewne,przy ewentualnych – odpukać! – tragediach, czy katastrofach spowodowanychciężką zimą usłyszymy frazę Wszyscyjesteśmy… i tu nastąpiłaby w ich zaistnienia nich, nazwa regionu, czymiejscowości jako medialny gest solidarności. Miejmy nadzieję, że do tego niedojdzie, ale dobre, a w każdym razie zapadające w pamięci  powiedzonko nie jest złe, sparafrazuję jewięc  na: Wszyscy jesteśmy klimatologami. Bez względu na to czy dostrzegamyzagrożenie związane z Climate Change czywręcz przeciwnie, a wręcz właśnie ze względu na ten coraz ostrzejszy podział.Taki mamy klimat.
Ponieważ po oficjalną prognozę z Polski nie zgłaszałem się do „najstarszychgórali”, ale do specjalistki to także w sprawie powiązań ewentualnej ciężkiejzimy z szerszym kontekstem transfiguracji atmosferycznej postanowiłem powziąćwiedzę, czyli jak się kiedyś mówiło – dowiedzieć się od klimatologa.Klimatolożki, konkretniej, jak się obecnie zaznacza, Aleksandry Kardaś zzaprzyjaźnionej z nami strony
www.naukaoklimacie.pl.

Napoczątku rozmowy poprosiłem o komentarz do amerykańskiej sensacji, dotyczącej –przypomnę – właśnie naszego obszaru Europy. -Takie prognozy średnioterminowe, na miesiąc, czy trzy, naprzód są wciąż bardzoniepewne- zgodziła się w pełni z meteorolożką z IMGW, dodając:  Jeżeli przewidujemy pogodę na taki okres, tomusimy wziąć pod uwagę zarówno wahania pogody z dnia na dzień jak i zjawiska,które zmieniają się w trybie z miesiąca na miesiąc, jak np. dynamika prądówoceanicznych. Bardzo trudno jest połączyć wszystkie te zjawiska w jednym modelu,nie możemy nic zaniedbać. Kiedy prognozujemy klimat możemy zaniedbać zmianępogody na bieżąco, kiedy przewidujemy pogodę możemy zaniedbać to, że np.pomiędzy dniem dzisiejszym, a jutrzejszym zmieni się kąt padania promienisłonecznych. Kiedy prognozujemy na kilka miesięcy, takich wyłączeń nie mamy:musimy brać wszystko pod uwagę, co bardzo komplikuje sprawę. Dlatego tegorodzaju zapowiedzi są bardzo niepewne.

To conajbardziej interesowało mnie w rozmowie z dr Kardaś to nie zimna zima, jakozima, ale zimna zima jako efekt cieplejszego klimatu. Paradoksalnie. Mój,wewnętrzny  „mały klimatolog” rozumujetak: globalne ocieplenie roztapia wieczne (wydawałoby się) zmarzliny, lody iśniegi topniejąc ochładzają atmosferę, a wiatr przenosi ten chłód nad takieprzykładowe Nowy Sącz i Nieczeczę.

– Trzeba odróżnićglobalne ocieplenie, czyli zmianę średniej temperatury na planecie od tego codzieje się na północy kuli ziemskiej -w Europie, na Syberii, czy w Kanadzie.Mamy w tej chwili – w skali globalnej – całkiem ciepły rok, plasujący się wpierwszej piątce w historii pomiarów, czyli od 1880 roku. Natomiast pogoda wEuropie i Ameryce Północnej jest w dużej mierze kształtowana przez prądstrumieniowy: czy wiatry są szybkie, czy wolne i czy prąd zaczyna meandrować (robićzakręty) . Może on obiegać biegun jakby po kółku, niemal równoleżnikowym, amoże robić  coś, jak falbanę, mieć takiejęzory. Wtedy, jeśli znajdujemy się w jęzorze od strony bieguna  to mamy napływ zimnego powietrza, jeżelijesteśmy w zasięgu operowania jęzora od strony zwrotnikowej, to mamy okrescieplejszy. Jeśli czytelnicy przypominają sobie listopad sprzed kilku lat z pięknymsłoneczkiem i bezkurtkową temperaturą, to była właśnie jego zasługa. Pojawianiesię, takiego właśnie, prądu strumieniowego to efekt zmiany klimatu. Przed latynormą było, że otaczał on dookoła biegun, obecnie normą staje się niegdysiejszaanomalia- oddziaływanie tych falban, jęzorów na znacznie dalsze obszary.Następuje przekształcanie dynamiki kształtowania się pogody. Tak jak kiedyśnormalna zimą była jej zmienność – kilka dniu mrozu, odwilż, plucha, słońce,tak z roku na rok utrwala się nowy model zimy: mamy mrozy przez 2 tygodnie,przez miesiąc, albo przez tak długi okres mamy ciepło.

Jakżecenna może okazać się dla człowieka jedna, nie za długa, rozmowa: wydawało misię, że te strzałki pokazywane w TV na mapach kontynentu pozostaną dla mnie jużna zawsze niezrozumiałe. Mnie jednak obecnie najbardziej interesuje nie pogodaw czasach klimatycznie normalnych, bo do takich nie mamy szans już wrócić, alew dobie złej zmiany, jaka się dokonuje na naszych oczach. Powtórzyłem naszejspecjalistce w dziedzinie klimatu „mądrość”, którą ostatnio daje się częstosłyszeć w przypadku chłodnego lata, czy srogiej zimy, a sprowadzającą się dotego, że dotyka nas globalne oziębienie, a nie wręcz przeciwnie.  –Globalne ocieplenie, to wzrost średnich temperatur na planecie na przestrzeni ostatnichdekad, więc pomiary chwilowe, w dodatku lokalne to zupełnie inna historia,przyczyniająca się do obliczeń makro w niezauważalnym stopniu. Naszą specyfikąeuropejską w tych latach jest także wpływ, jaki mają na aurę roztapiające sięlody Grenlandii. Powoduje to dostawanie się słodkiej wody do Oceanu, tam możliwejest zastopowanie krążenia wody w północnym Atlantyku z możliwą konsekwencją zahamowaniaPrądu Zatokowego, Golfstromu. Jego rezultatem, gdy wieje, jest dostarczanieciepłego powietrza nad kontynent, zakłócenie funkcjonowania (wiania) odbieratakże  efekty.


Królowa Śniegu vs Biała Dama

I takokazało się, z potwierdzeniem 2 osób z wykształceniem wyższym, ukierunkowanymwe właściwą dla tematu stronę, że rozmowy o aurze, temperaturach, łagodnościczy srogości w czasie przyszłym zbyt wiele sensu nie mają, zwłaszcza, jeśli czystyfuks (50:50) sprawić może, że ktoś (kto przekonywał nas jaką aparaturą i wiedządysponował, by przepowiedzieć zimę) trafi, więc przez laików może być uznany zaznawcę. Czy jednak, rzeczywiście, nadchodzących kilku miesięcy nie musimy siębać i zupełnie nie wiemy jakie żniwo śmierci zostanie zebrane? Nic z tychrzeczy!

Ta zimabędzie bardzo sroga i w skutkach okrutna dla dziesiątek tysięcy ludzi w Polsce.Będą choroby, powikłania, olbrzymie liczby zmarłych. W niektórych regionachkraju jednak używanie słów o białej porze roku nie będzie zgodne z prawdę, nie dlatego,ze śnieg nie spadnie, ale dlatego, że bardzo szybko stanie się szary. Bo to nienaturalne cechy zimy, jak mróz, zimny wiatr i opady śniegu dotykają nasnajbardziej. To, by – niby, choć nie do końca – zbanalizować słowa pisarki „toludzie ludziom zgotowali ten los. Karygodnej jakości opał i materiałyopałopodobne, albo i nawet nie odpowiedzialne są w dużej mierze za rokroczną prawdziwąkatastrofę zimową.  

– Statystyki są nieubłagane od lat. Europejska Agencja Środowiska i Światowa Organizacja Zdrowia alarmują, jak pokazuje raport EAŚ, że ponad 48 tys. zgonów w Polsce przypisuje się tylko i wyłącznie pyłowi PM 2,5, temu bardzo drobnemu pyłowi, który penetruje dolne partie naszego układu oddechowego i przenika do układu krążenia. To generuje szereg różnego rodzaju chorób powiedziałdr hab. Artur Badyda, zajmujący się środowiskowymi uwarunkowaniami zdrowia.Zdania te padły na koniec zeszłej zimy w tvn24. Ale nie obchodzą mnie jednak, jaktzw. „zeszłoroczny śnieg”  lecz zapadły mocno w pamięć, a odszukanie ich w zakamarkach sieci problemem nie było. Bo to sąbardzo ważne słowa bicia na alarm i przestrogi. Słowa z komedii „jest zima, tomusi być zimno”, jak czytaliśmy, wcale nie muszą się sprawdzić. Zaś fraza „jestsmog, to muszą być ofiary” ma niestety weryfikowalność stuprocentową.


Paweł Sito / REO.pl
fot. Pixabay

 

 

 

 

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here