Lidia Piechota: Jak traktujesz zwierzęta?

Szanując słabość istot od nas zależnych, wykazujemy się siłą.

fot. Lidia Piechota, „Zwierzokracja" Oli Woldańskiej-Płocińskiej

Zwierzęta są lepsze niż ludzie. Zwierzęta są zależne od ludzi. To ludzie spisują prawa zwierząt, a potem ich nie przestrzegają. Chcę nauczyć mojego syna delikatności w obcowaniu z tym, co na świecie najbardziej wartościowe. Największą wartość ma prawda czyli to, co naturalne, niezmyślone, szczere. Warto to zobaczyć, poczuć, a nawet jeśli nie dotknąć, to zrozumieć i pojąć ogrom wspaniałości – oceanu, wielkiej dżungli, wieloryba, maleńkiego zimorodka czy… ostatniego białego nosorożca.

Na safari w Afryce byłam raz. Zwierzęta nie chciały współpracować, chowały się, zajmowały sobą zamiast do nas podejść. Słyszeliśmy głównie ich odgłosy – na przykład gody hipopotamów po zmierzchu. Był też obrażalski słoń i uparte zebry na drodze. Białego nosorożca nie było. Już wtedy było ich na świecie bardzo mało. Nigdy nie zapomnę tej wycieczki, choć nic wielkiego się nie wydarzyło… Nie było fajerwerków, ani efektownego show. Czy na pewno? To zależy jakiego spektaklu oczekujemy. Seans zwany naturą nie kończy się nigdy. Można siedzieć w miejscu, patrzeć w jeden punkt i nigdy się nie znudzić tymi odgłosami, szmerami, piskami, szumem, trzaskiem, cieniami. Chyba, że się jest głuchym. Nie mam tu na myśli niepełnosprawności, bo osoby cierpiące na zaburzenia w odbieraniu wrażeń zmysłowych, wykazują się akurat godną naśladowania czujnością w tych dziedzinach, w których są sprawne. Mam na myśli głuchotę umysłu, empatyczną ciemnotę albo ślepotę na niesamowitość autentyczną.

oglądając słonie i tygrysy nawet w książkach, można zbudować szacunek i zachwyt egzotyczną, unikatową krainą.

Wcale nie trzeba bywać regularnie w Afryce, żeby poczuć bliskość z przyrodą. Mamy ją obok siebie codziennie. Wszędzie. Doceniając słabość istot od nas zależnych, wykazujemy się siłą. Nie mamy prawa jej wykorzystywać przeciwko nikomu, a już na pewno nie przeciwko tym, którzy darzą nas zaufaniem i patrzą nam z oddaniem prosto w oczy. Może to być pies, kot, tchórzofretka… Ja patrzę codziennie w oczy pięcioletniego Zachariasza. W tym tygodniu mieliśmy chwilę szczerości i rozmowę o zwierzętach. Nawet oglądając słonie i tygrysy w książkach, można zbudować szacunek i zachwyt egzotyczną, unikatową krainą. Można go zbudować nie ukrywając smutku – nad okrucieństwem, głupotą, a w konsekwencji bezradnością ludzi.

W tym tygodniu odszedł na zawsze ostatni samiec białego nosorożca. Sudan, bo tak miał na imię, został uśpiony w Kenii z powodu ciężkiej choroby. Był stary, już nie chodził, a swoje życie przeżył najpiękniej jak się da. Nigdy go nie poznałam, nie przytuliłam się do jego grubej skóry, a jednak myśl o nim sprawia, że od tygodnia mam łzy w oczach. Patrzę na zdjęcia, oglądam filmy i słucham rozmów z ludźmi, którzy codziennie bronili go przed… innymi ludźmi. Sudan przetrwał wiele i jak cały jego podgatunek dzielnie radził sobie z bezlitosnymi prawami natury. Pokonał go człowiek. Do ostatnich chwil strzegli go uzbrojeni strażnicy, którzy przez lata opieki nawiązali z tym olbrzymem wyjątkową więź. Oni najlepiej rozumieją tę pustkę, którą Sudan po sobie zostawił. Jakimś cudem zrozumienie powagi sytuacji sprawia, że ja także mam ochotę wyć za Sudanem do księżyca.

Białe nosorożce zawsze były wartościowe dla kłusowników z powodu swoich rogów. Wierzono, że mają one właściwości uzdrawiające. Stały się wiec towarem drogocennym. Ludzka żądza zysku od wieków prowadzi do największych zbrodni. Niszczymy siebie i świat, w którym żyjemy. Opamiętanie, jeśli przychodzi, pojawia się zbyt późno. Wciąż nie możemy uwierzyć, że pieniędzmi nie da się oddychać, ani ich jeść.

Ostatni biały nosorożec przetrwał wiele i jak cały jego podgatunek dzielnie radził sobie z bezlitosnymi prawami natury. Ale Pokonał go człowiek.

W Kenii żyją jeszcze dwie stare samice tego białego nosorożca – córka i wnuczka Sudana. Teraz naukowcy kombinują jakby tu Sudana odtworzyć, sklonować, rozmnożyć, czyli po prostu wymazać ludzkie grzechy tworząc podgatunek od nowa. Czy się uda? Wierzę, że tak. Człowiek nie przyjmuje do wiadomości, że coś spartolił, uważa się za wszechmogącego i sterującego całością istnienia. A niech mu będzie. Głupszemu się ustępuje, nieprawdaż?

Zachariasz uwielbia książki o zwierzętach. Mamy w domu m.in. Atlas Psów, Encyklopedię Zwierząt, album o rekinach, o zwierzętach rekordzistach… Każde spojrzenie w książkę pełną pięknych stworzeń rozbraja, rozczula i sprawia, że mamy ochotę mieć je wszystkie w domu albo przynajmniej czasem na wyciągniecie ręki. Dzieci są niecierpliwe, wiec czytanie im długich mądrych tekstów o ekologii jest raczej skazane na porażkę. Sama też w sumie wolę patrzeć na ładne obrazki, niż katować się mądrościami typu: Czy zachłanność, z jaką ludzie zarządzają naturą, kiedyś ich nie zgubi? Z drugiej strony, dobrze jest w optymalnie chłonnych chwilach przemycać treści, które zostaną w młodej głowie na zawsze. Dobrze jest bez ogródek wytłumaczyć, a tym samym samemu zdać sobie sprawę z tego, że sami decydujemy o tej rychłej zagładzie. Noooo, śmiało możemy używać bardziej przystępnego i bezpośredniego słownictwa 😉

Ludzka żądza zysku od wieków prowadzi do największych zbrodni. Niszczymy siebie i świat, w którym żyjemy.

Czytam dziś Zachariaszowi książkę o tym jak to było na początku, gdy człowiek żył razem ze zwierzętami uważając je za równe sobie, choć… człowiek zawsze przecież był słabszy niż zwierzęta. Bez broni, którą zaczął sobie tworzyć, nie miałby ze zwierzętami żadnych szans. I potem czytam (tfu! pokazuję obrazki) o tym, jak to się po kolei stawało, że choć zwierzęta bywały niczym bogowie, zaczęliśmy je więzić, uzależniać od siebie, aż w końcu zabijać. Dochodzę do strony, na której widzę zagrożone gatunki. Jest na niej Sudan… Tym samym ta informacja jest już nieaktualna, do skreślenia. Opowiem o tym Zachariaszowi. Wierzę, że tłumacząc wszystko wszystkim po raz enty, w końcu uda się zatrzymać tę machinę wymierania i wojny z naturą, której zawdzięczamy tak wiele. Byłoby fajnie mieć w domowej biblioteczce książki dla dzieci,w których nie ma skreśleń.


P.S. Książka o której opowiadam Zachariaszowi to Zwierzokracja Oli Woldańskiej-Płocińskiej.

Lidia Piechota
Znak firmowy EXTREMAMA. Kobieta, która rodzicielstwo traktuje z należytą starannością i uważnością. Blogerka. Zwierze społecznościowe. Spotkasz ją na Instagramie i na FB. A jak spotkasz, będziesz czytać regularnie i niecierpliwie czekać na kolejny wpis.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here