Jak rozliczą prosumenta?


Zgodnie z zapowiedziami rządu projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii ma znacząco przyczynić się do rozwoju energetyki prosumenckiej. Jednak zdaniem wielu ekspertów i samych zainteresowanych nowe przepisy wcale nie są tak atrakcyjne dla kogoś, kto chciałby sam produkować prąd. Do tego dochodzą wątpliwości związane z działaniem tzw. net meteringu.

Projekt ustawy o OZE (przepis art. 41 ust. 10 v. 6.3) zakłada wprowadzenie do naszego systemu prawnego elementów tzw. net meteringu, czyli zasady rozliczania zużycia energii netto. W założeniu rozwiązanie to jest korzystne dla prosumenta (tj. dla konsumenta, który wytwarza również energię elektryczną w mikroinstalacji). Co do zasady powinien on bowiem uiszczać opłatę jedynie za różnicę pomiędzy ilością energii elektrycznej pobranej z systemu i wyprodukowanej we własnej mikroinstalacji (o ile różnica ta jest dodatnia). Problem jednak polega na tym, że wspomniany wyżej przepis jest niezwykle lakoniczny i nie rozwiązuje pewnych wątpliwości, które nasuwają się po jego lekturze.

Art. 41 ust. 10 w proponowanej wersji ustawy OZE brzmi następująco: „Rozliczenie za różnicę pomiędzy ilością energii elektrycznej pobranej z sieci a ilością energii elektrycznej wprowadzonej do tej sieci, w danym półroczu, pomiędzy wytwórcą energii elektrycznej (…), a sprzedawcą zobowiązanym odbywa się na podstawie umowy sprzedaży energii elektrycznej o której mowa w art. 5 ust. 2 pkt 1 ustawy – Prawo energetyczne. Rozliczenia tego dokonuje się na podstawie rzeczywistych wskazań urządzeń pomiarowo-rozliczeniowych.”

Zasadniczy problem sprowadza się do pytania, czy zacytowany wyżej przepis odnosi się wyłącznie do sprzedaży produktu, jakim jest energia elektryczna, czy też obejmuje również usługę dystrybucji tej energii (w przypadku mikroinstalacji trudno zakładać istnienie usług przesyłowych). Literalna wykładnia art. 41 ust. 10 ustawy OZE skłania do tej pierwszej interpretacji. Przepis ten bowiem wprost odnosi się do rozliczeń ze sprzedawcą; pomija jednakże „transport” energii elektrycznej przez operatora systemu. Co więcej, za taką wykładnią przemawia fakt, że w obecnym stanie prawnym każdy prosument może posiadać rozdzielone umowy sprzedaży i dystrybucji energii elektrycznej. W takim wypadku konieczność odrębnego rozliczenia się z dystrybutorem energii będzie jeszcze bardziej widoczna. Oznaczałoby to w konsekwencji, iż co prawda prosument płacić będzie za różnicę pomiędzy ilością energii pobranej i wytworzonej, jednakże nadal będą go obciążały usługi dystrybucji.

Konkluzję tę najlepiej omówić na przykładzie:

Założenia:
• produkcja z mikroinstalacji w danym półroczu 2000 kWh
• konsumpcja energii przez prosumenta w danym półroczu 1000 kWh
Przy takim poziome produkcji i konsumpcji energii elektrycznej różnica pomiędzy energią pobraną a wyprodukowaną będzie wynosiła 1000 kWh. Taka też ilość powinna podlegać rozliczeniom ze sprzedawcą (tj. prosument otrzyma płatność z tytułu nadwyżki).

Wydawałoby się, że w takim układzie prosument w ogóle nie pobierze energii elektrycznej z sieci, a zatem nie powinien w ogóle zostać obciążony opłatami za świadczenie usługi dystrybucji. Sprawa jednak komplikuje się w sytuacji, gdy prosument jest stroną więcej niż jednej umowy z różnymi przedsiębiorstwami energetycznymi, o czym twórcy projektu ustawy OZE zdają się zapominać. I nie chodzi w tym wypadku wyłącznie o rozdzielenie umów pomiędzy sprzedawcę energii (umowa sprzedaży), a OSD (umowa o świadczenie usług dystrybucji). Z faktu, że energię wytworzoną z mikroinstalacji będzie kupował sprzedawca zobowiązany nie wynika bowiem, iż ten sam sprzedawca zobowiązany będzie sprzedawał energię elektryczną prosumentowi. W praktyce bowiem prosument może być stroną aż trzech umów:

• z OSD – umowa o świadczenie usług dystrybucji;
• ze sprzedawcą zobowiązanym (sprzedawca A) – umowa sprzedaży energii wytworzonej w mikroinstalacji przez prosumenta;
• z innym wybranym sprzedawcą (sprzedawca B) – umowa sprzedaży energii elektrycznej, na podstawie której prosument nabywa energię elektryczną na potrzeby własne.

W przypadku takiego układu, w omawianym przykładzie wydaje się, że sprzedawca B obciąży prosumenta fakturą za sprzedaż 1000 kWh energii elektrycznej. Za dystrybucję tej samej ilości energii elektrycznej zapewne obciąży prosumenta również OSD. Z kolei prosument będzie mógł domagać się zapłaty za 2000 kWh energii elektrycznej wyprodukowanej w mikroinstalacji. Który ze sprzedawcą (A czy B) powinien dokonać „rozliczenia”, o którym mowa w art. 41 ust. 10 ustawy OZE i na jakiej podstawie, niestety nie jest do końca jasne. Omawiany przepis wskazuje, że rozliczenie odbywa się na podstawie umowy sprzedaży, o której mowa w art. 5 ust. 1 pkt 1 Prawa energetycznego, czyli na podstawie umowy regulującej dostarczanie energii do odbiorcy. Sugerowałoby to, że rozliczenia w omawianym przypadku dokonywałby sprzedawca B. Z uwagi jednak na dodatnią różnicę pomiędzy ilością energii wytworzonej a pobranej sprzedawca B musiałby mieć podstawę prawną do odzyskania należności od sprzedawcy A; podstawy takiej jednak brakuje. Ponadto nadal pozostawałby problem uregulowania należności OSD, który zrealizował swoją usługę dystrybucji.

Wydaje się, że kwestia ta powinna zostać doprecyzowana na dalszym etapie prac legislacyjnych.

 


Maciej Szambelańczyk

Wierciński Kwieciński Baehr sp.k.

fot. AC Kindermann/CC BY 2.0

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here