📻 Jak nowe technologie zmieniają percepcję

Magda Gacyk o człowieku, który oglądał muzykę

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu artykułu na podcaście. Czyta Magda Gacyk.


Neil Harbisson, Dan Wilton/The Red Bulletin, Wikimedia Commons

– Reżyser James Cameron ma strasznie głośną skórę. Ta skóra jest na niewiarygodnie wysokich tonach. Jedna z moich ulubionych aktorek, Judy Dench, ma z kolei niezwykle ciche włosy. Tak spokojne jak szklanka mleka. Bardzo interesujące są oczy Ala Gore’a. Były amerykański wiceprezydent wibruje inną nutą w każdym oku. Również współzałożyciel Apple’a, Steve Wozniak, gra wyjątkowo czystymi dźwiękami w oku. Pewien problem nastręczył Moby. Jest łysy i wtedy trudno słuchać takiej twarzy. Wkrada się dysharmonia – Neil Harbisson z entuzjazmem opisuje swoje wrażenia z osobistych spotkań z celebrytami. – Jedynie książę Karol nie pozwolił mi posłuchać swojej twarzy. Chyba się nawet trochę obruszył, kiedy mu to zaproponowałem.

Cyborg słyszy kolory
Muzyka towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. A może nawet wcześniej, bo – według niektórych teorii – jej korzeni można się doszukiwać u naszych człekokształtnych przodków, którzy na patykach potrafili wybijać proste rytmy. Tak jak i człowiek, muzyka na przestrzeni wieków nieustannie ewoluowała. Wraz z rozwojem technologii zmienia się nadal, przyjmując – szczególnie w ostatnich latach – coraz bardziej futurystyczny kształt. Jest coraz bardziej sprzężona z elektroniką, coraz częściej korzysta z futurystycznych gadżetów, coraz chętnie sięga po sztuczną inteligencję, która ma pomóc w tworzeniu nowych brzmień.

Neil Harbisson słucha twarzy napotkanych ludzi, by móc wychwycić z nich kolory. A kolory zamienić na nuty.

Trudno prognozować, dokąd zaprowadzi nas ta technologiczno-muzyczna ewolucja, ale można próbować przewidzieć. Od ponad dekady robią to organizatorzy festiwalu Moogfest, jedynego w swoim rodzaju, zwariowanego, nietypowego połączenia nauki i muzyki. Koncerty przeplatane są wykładami z teorii fal dźwiękowych, muzykologii i… fizyki cząstek.
Można skorzystać z warsztatów, w czasie których zbuduje się od podstaw legendarny syntezator Moog. Można wybrać się na improwizację dźwiękową, podczas której inżynier-kompozytor gra zero-jedynkowo kodem binarnym, jednocześnie, na żywo, pisząc program komputerowy. Melodia będzie powstawała na bazie pojawiających się linii kodu. Można także pójść na prelekcję Neila Harbissona, pierwszego człowieka, który został oficjalnie uznany przez rząd własnego kraju za cyborga. I który słucha twarzy napotkanych ludzi, by móc wychwycić z nich kolory. A kolory zamienić na nuty.

Zmysł sonochromatyczny
Neila spotykałam nieraz na rozmaitych konferencjach. Trudno go było nie dostrzec. Charakterystyczna, lekko przygarbiona sylwetka, szybki chód i dyndająca nad czołem antenka, z niewielką kamerką na końcu. Urządzenie wszczepione jest na stałe w potylicę i przydaje Neilowi owadziego wyglądu.

34-latek od urodzenia cierpi na achromatopsję, szczególny rodzaj daltonizmu, który pozwala odbierać świat tylko w odcieniach szarości. Jego cyborgiczny implant jest szczególnego rodzaju środkiem zaradczym: rejestruje kolory, przekłada je na sygnały dźwiękowe i przesyła, poprzez wibracje w kościach czaszki, do słuchawek zainstalowanych w małżowinie usznej. W ten sposób cyborg wsłuchuje się w barwy. Jego świat wzbogacił się o zupełnie unikatowe doznania. Harbisson zafundował sobie nowy zmysł. Nazywa go sonochromatycznym.

Zupa à la Mozart
Okazuje się, że jego mózg już zaadaptował się do nietypowych kolorystyczno-dźwiękowych bodźców. Podczas rezonansu magnetycznego widać, że kiedy mężczyzna patrzy, rozświetlają się ośrodki mózgu odpowiedzialne zarówno za dźwięk, jak i za wizję. –Najfajniej jest teraz podczas posiłków – opowiada Neil. – Kiedy jem, to jakbym słuchał muzyki. Nawet nauczyłem się tak aranżować produkty na talerzu, żeby układało się to w jakąś sensowną linię melodyczną. Nawiązałem nawet współpracę z jedną z restauracji w Barcelonie i przygotowujemy dania, których można słuchać. Nazywamy je chronomatycznymi. Klient może więc zamówić zupę à la Mozart lub deser à la Lady Gaga. Jedząc, będzie słyszał melodię.

Po czym dodaje, że równie atrakcyjne jest dla niego teraz zwiedzanie supermarketów. W szczególności działów ze środkami czyszczącymi. – Tam to dopiero się dzieje – ekscytuje się. – Producenci wszelkich proszków do wybielania, płynów do zmywania i granulek do prania uwielbiają silne akcenty. Na etykietkach jest kolorowo. W mojej głowie brzmi to jak pop. Najsmutniej natomiast jest przy lodówkach z nabiałem. Na ogół nic się nie dzieje. Jest cicho. Biały i czarny nie przekładają mi się na żadne nuty.

Nie przypuszczał wtedy, że dzięki technologii stanie się – jak mrówka – posiadaczem nitkowego narządu zmysłowego, metalowej czułki, która diametralnie zmieni jego postrzeganie.

Usłyszeć Muncha
Harbisson nie planował swojej cyborgicznej przyszłości. Jakoś tak się samo zadziało. Kiedy sięga pamięcią w przeszłość, to przypomina sobie doskonale swoja fascynację naturą, a nie technologią. Zastanawiał się, jak to by było żyć życiem jakiegoś innego zwierzęcia. Należeć do innego gatunku. Doświadczać inaczej niż Homo sapiens. Na przykład z perspektywy mrówki. Tak, mrówki go bardzo intrygowały. Wiedział już wprawdzie, że jego odbiór rzeczywistości jest inny, bo jego świat wygląda szaro, ale zdawał sobie też sprawę, że dzięki tej rzadkiej odmianie całkowitego daltonizmu widzi znacznie lepiej w ciemności, dokładniej rozróżnia kształty i potrafi dostrzegać wszystko na znacznie większe odległości. Nie przypuszczał wtedy, że dzięki technologii stanie się – jak mrówka – posiadaczem nitkowego narządu zmysłowego, metalowej czułki, która diametralnie zmieni jego postrzeganie.

Teraz dla Neila wszystko jest muzyką. Z upodobaniem słucha sztuki, szczególnie pasjonuje go malarstwo. Lubi Matisse’a, a Picasso jest dla niego za głośny. Naprawdę słyszy krzyk w obrazie Krzyk Muncha.



📻 Robot-orkiestra