REO PSYCHE: Jak nie zwariować w świecie skonfliktowanych wartości

Agnieszka Borowska o granicach tolerancji

Jeszcze kiedyś wierzyliśmy, że można pięknie się różnić. Dzisiaj wolimy zbierać siły po swojej stronie i grupować się pod jakimikolwiek hasłami, którą są w stanie nas spolaryzować. Żyjemy w czasach pogardy i to jest gorsze niż codziennie odczuwane zło, bo samo się usprawiedliwia w poczuciu wyższości jednych nad drugimi. Nikomu nie przyznaję racji w tym felietonie, raczej wszystkim zarzucam pychę, sobie na wszelki wypadek również.

Mamy wyłącznie tych, co wiedzą lepiej, są uczciwsi, inteligentniejsi, lepiej wykształceni, z większym dorobkiem i większym sukcesem, oraz resztę niżej ustawionych, bo nie myślących tak jak my. Co na takiej energii jesteśmy w stanie zbudować? Nic, prócz niechęci, destrukcji, katastrofy społecznej, odwetów i obcości.

Nawet najszlachetniejsi wycofują się dzisiaj z mówienia, co myślą, bo potem są atakowani przez spolaryzowane grupy interesów.

Pogarda i chęć stworzenia jakichś form przynależności wokół odmiennych racji oraz pseudowartości głoszone są dzisiaj histerycznie i w ciągłej sztucznej opresji. Najlepiej to widać, gdy wyłączymy się ze strumienia informacji medialnych, żyjąc faktycznymi sprawami naszego życia. Ale taka postawa nie uratuje nikogo przed wpływem polaryzacji, która ma swoich żołnierzy coraz niżej w strukturze społecznej, a samo życie publiczne jest tak agresywne, że podobne przykłady pogardy widzę tylko w patologicznych postawach społecznych określanych jako dysfunkcyjne.

Przypomniałam sobie książkę jeszcze z czasów studiów, Granice tolerancji, z której odpytywał nas nieubłaganie jej autor, prof. Andrzej Siemaszko. Opisywał w niej postawy dewiantów społecznych, a rys ten został zdefiniowany typologicznie przez Roberta K. Mertona. To on określił dewiantów jako dążących do zaspokojenia swoich potrzeb w odchyleniu od normy społecznej. Każde zachowanie odbiegające od wyznaczonych przez społeczeństwo norm klasyfikowane było przez Mertona jako dewiacyjne, a punktem wyjścia całej typologii było dobro społeczne. Dzisiaj jednak trudne do zdefiniowania jest, czym jest owo dobro, bo silnie spolaryzowane społeczeństwo odmiennie określa jego naturę.

Konformizm jest postawą nagradzaną przez spolaryzowane grupy interesów, ale przeciwnie definiowany. Konformista jednej grupy jest jednocześnie postrzegany jako niebezpieczny dewiant przez drugą, bohater jest wrogiem. Białe zmaga się z czarnym i każde żąda tak samo bycia pełnoprawnym kolorem.

Żyjemy w ciągłym konflikcie i przestajemy się orientować, co jest prawdziwą wartością.

Stąd już naprawdę blisko do zanegowania wszystkiego i posługiwania się wyłącznie buntem. Przyznam się, że mi to mało odpowiada, bo kompletnie nikomu w tym wszystkim na mnie i moim szczęściu nie zależy. Staram się wewnętrznie radykalnie wybaczyć i dostrzec, że koślawy świat, jaki widzę, może być również z psychologicznego punktu widzenia jakąś moją projekcją nieprzepracowanych konfliktów wewnętrznych. Ale nie każcie mi być przeciwko, nie mam na to czasu, chcę się skupić na tym, co buduje relacje, a nie niszczy. Chcę się przyjaźnić ze światem.

Agnieszka Borowska
Dziennikarska wolna dusza. Idealistka, która dobrze na tym wychodzi. Zniechęcona marniejącą kondycją zawodu zajęła się komunikacją społeczną. Jednak... czego nie robi się dla REO.