ROWERY UPADŁY. Nie tylko przez hulajnogi

Co wypożyczymy do jeżdżenia w miastach?

Sharing pojazdów staje się coraz bardziej popularnym sposobem poruszania się po mieście. Jak pokazują statystyki Polacy coraz chętniej spoglądają w stronę innych rozwiązań komunikacyjnych. Ekonomia współdzielenia (sharing economy) pozwala skorzystać z dóbr, których nie posiadamy na własność.


Hulaj rowerem

Rowery miejskie spowszedniały. W wielu polskich miastach to już żadna nowość. Wypożyczanie rowerów miejskich staje się coraz bardziej popularne i nic dziwnego, bo jest to tania i wygodna opcja dla każdego, kto preferuje taką propozycję komunikacji. Chociaż wciąż dla wielu osób, które nie miały okazji z nich korzystać nowością będzie, jak to zrobić.

Stacja rowerów miejskich w Sosnowcu. fot. wikimedia.org / Stimoroll

1 Otóż, pierwszy krok to zalogowanie się na stronie operatora, żeby wnieść przelewem tzw. opłatę inicjalną, która wynosi 10 zł. W niektórych miastach można w tym celu skorzystać z karty płatniczej bezpośrednio w wypożyczalni. W systemach Next Bike można dokonywać płatności różnymi metodami, m.in. za pośrednictwem Visa Checkout, tradycyjnego przelewu, czy BLIKa.

Ci, którzy chcieliby zapłacić SMS-em, mogą poczuć się rozczarowani, bo taka opcja nie jest na razie możliwa. Jak zdradził Tomasz Wojtkiewicz, były prezes Nextbike Polska takie rozwiązanie jest jak na razie zbyt kosztowne.

2 Drugi krok jest równie prosty jak pierwszy. Trzeba udać się do terminalu stacji, wpisać swój numer komórkowy, podać PIN oraz numer roweru, który chcemy wypożyczyć. Wówczas otrzymamy kod odbezpieczający rower i po jego wpisaniu możemy ruszać w drogę.

Rok 2019, o czym za chwilę, to Czas Hulajnóg. Między innymi z tego powodu zmniejszyło się zainteresowanie bicyklami w miastach, które się do nich przyzwyczaiły. Ale problemów jest znacznie więcej – kłopoty z płatnościami, rozładowane komputery pokładowe, zdezelowany sprzęt. Firma Next Bike na swojej stronie przeprasza, ale wszystko to od dwukołowców odstrasza.

Hulaj nogą

Kolejnym pojazdem miejskim, który można wypożyczyć są od niedawna hulajnogi. Od końca października 2018 roku pojawiły się w Warszawie i trzeba przyznać, że zrobiły nie lada furorę. Można nawet odnieść wrażenie, że więcej osób skłania się do korzystania z hulajnóg niż z rowerów miejskich. Jak wygląda wypożyczenie? W zasadzie tak samo jak ma to miejsce w przypadku rowerów. Trzeba pobrać bezpłatną aplikację (jest dostępna na Androida oraz iOS) i doładować swoje konto.

Hulajnogi miejskie w Poznaniu

W przeciwieństwie do rowerów miejskich – dla hulajnóg nie ma stacji dokujących. Po wyszukaniu na mapie wolnej e-hulajnogi zwalniana jest blokada. Po dojechaniu do celu można odłożyć hulajnogę gdziekolwiek. Zasięg sprzętu wynosi maksymalnie 37 km, a największa prędkość, jaką może osiągnąć to 25 km/h. Wygodna i praktyczna opcja komunikacji miejskiej, z której korzysta równie dużo, jeśli nie więcej, osób jak w przypadku rowerów miejskich.

Każdy może ją prowadzić. A ile wynosi koszt jej wypożyczenia? Początkowa opłata za wypożyczenie to 2 zł. Minuta korzystania z hulajnogi kosztuje 50 groszy. Za korzystanie z usługi można płacić na dwa sposoby: podpiąć kartę płatniczą lub doładować konto Lime z góry za 50, 100 lub 250 zł.

Autem hulaj

W największych polskich miastach czyli w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Krakowie i w Poznaniu już funkcjonują wypożyczalnie samochodów, które oferują auta na minuty. Jak to działa i ile kosztuje? Sposób skorzystania jest banalnie prosty – wystarczy pobrać odpowiednią aplikację i zarejestrować konto. Aplikacja wskaże, gdzie w najbliższej okolicy znajduje się samochód, który można bezpłatnie zarezerwować. Do auta trzeba co prawda dotrzeć samemu, ale mamy na to 15 minut. Gdy znajdziemy pojazd, wystarczy sprawdzić numer boczny i zeskanować kod QR, aby otworzyć drzwi.

BMW i3 fot. mat. prom.

Podobnie jak w zwykłej wypożyczalni, auto należy dokładnie sprawdzić, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku. Mamy na to dwie minuty, które są darmowe. Oprócz tego należy wypełnić ankietę czystości i możemy ruszać. Przejdźmy do kwestii płatności – płaci się jedynie za czas i przejechane kilometry. Paliwo, opłaty parkingowe w płatnych strefach są już wliczone w cenę. A gdy zostawimy auto na postoju Traficar, stawka maleje.

Koszt każdego rozpoczętego kilometra wynosi 80 groszy, minuty 50, a opłata za postój, gdy zostawimy gdzieś samochód i zamierzamy do niego wrócić – 10 groszy. Od zeszłego roku w aplikacji zarejestrowało się ponad 65 tys. klientów, w większości mężczyzn w wieku 22-29 lat. Jak widać car-sharing również zyskuje popularność i prawdopodobnie to zjawisko i możliwości z nim związane nadal będą uzupełniane o nowe udogodnienia.

Moda na współdzielenie

Te wszystkie trzy opcje korzystania z wypożyczalni pojazdów wiąże jeden wspólny mianownik: ochrona środowiska. Tak, można pomyśleć, że nie jest to adekwatne w kontekście samochodu, jednak auta na minuty to czystsze powietrze, wolne chodniki i miejsca parkingowe w centrum miasta.

fot. pixabay.com

Według firmy Traficar jeden współdzielony samochód może zastąpić od 8 do 20 samochodów prywatnych. Dzięki ekonomii współdzielenia, czyli carsharingowi, nie tylko ograniczamy ilość pojazdów poruszających się po mieście, ale także znacząco przyczyniamy się do postaw proekologicznych i prospołecznych. Wszystkie samochody Traficara spełniają normę Euro6, która w stosunku do Euro1 zmniejsza emisję pyłów o ponad 96%, a tlenków azotu i węglowodorów o 85% – czytamy na stronie firmy.

Wypożyczanie samochodów, rowerów czy też hulajnóg staje się coraz powszechniejszym i popularniejszym zjawiskiem. Ludzie chętnie korzystają z możliwości oferowanych przez miasta i firmy z nimi współpracujące więc można spodziewać się ich dostępności w kolejnych miastach czy też mniejszych miejscowościach.

Być może w ciągu kilkunastu lat całkowicie przerzucimy się na sharing samochodów, rówerów lub hulajnóg? Czas pokaże, ale patrząc na popularność tego zjawiska, nie byłoby to aż tak zadziwiające.

 


REO POLECA

PRZED KOLEJNYM SEZONEM historii z lodu i ognia