Hubert Bułgajewski: Upalna przyszłość

Nie ma się z czego cieszyć

Z powodu wzrostu globalnych temperatur liczba dni z upałami się zwiększa, rosną także same temperatury. Coraz częściej słupki rtęci pokazują 32-35 stopni. Klimatolodzy mówią, że w przyszłości upałów będzie więcej. Czy to dobrze?

Fale coraz częstsze
Ocieplenie klimatu każe przypuszczać, że lato będzie dłuższe, a więc będzie przyjemniej. Kto by nie chciał, żeby w Gdańsku było jak w Barcelonie, a na wyspie Wolin jak na Ibizie? Wszystko pięknie, ale do czasu. Po pewnym czasie upały zaczynają być jednak dokuczliwe. Organizm ludzki zaczyna cierpieć, a my, mieszkańcy północnej części Europy, nie jesteśmy do nich przystosowani tak jak Południowcy, czyli na przykład mieszkańcy wspomnianej Barcelony. Szczególnie że rośnie nie tylko liczba dni z upałami, jak pokazuje to poniższy wykres. Rośnie także natężenie upałów.

Rys. 1 Długość fal upałów (najdłuższych w ciągu lata okresów, w których maksymalne temperatury dobowe były na tyle wysokie, by dni były cieplejsze od 95% dni z lat 1906-1990) w Europie Zachodniej. Źródło: <a href="http://dx.doi.org/10.1029/2007JD008510">Della-Marta i in., 2007 </a>
Rys. 1 Długość fal upałów (najdłuższych w ciągu lata okresów, w których maksymalne temperatury dobowe były na tyle wysokie, by dni były cieplejsze od 95% dni z lat 1906-1990) w Europie Zachodniej. Źródło: Della-Marta i in., 2007 

Po prostu fala upałów z racji ocieplającego się klimatu niesie za sobą coraz to wyższe temperatury. O ile 30-31 stopni Celsjusza można nazwać letnią, akceptowalną normą przez pewien czas, bo upał w Polsce nie jest czymś niezwykłym, to już temperatury rzędu 32-35 stopni generalnie nie powinny się u nas zdarzać. Jeśli już, to tylko w wyniku odpowiednio na siebie nakładających się czynników pogodowych (fala upałów z 1921 roku nie była obarczona globalnym ociepleniem, choć już wtedy ludzkie emisje CO2 miały wpływ na zmianę klimatu). Takie temperatury w ostatnich latach zdarzają się coraz częściej, także u naszych zachodnich sąsiadów. Warto sobie przypomnieć na przykład rok 2006. Wtedy to przeżyliśmy w Polsce najgorętszy lipiec w historii pomiarów. Przez większość miesiąca temperatury maksymalne utrzymywały się powyżej 30 stopni Celsjusza.

Przegrzany organizm
Upały mają tragiczne skutki. W 2003 roku niezwykle wysokie temperatury w Europie Zachodniej, szczególnie we Francji, spowodowały śmierć, według różnych szacunków, od 40 do nawet 70 tysięcy ludzi. Dotkliwość tych upałów była podyktowana wysoką wilgotnością powietrza – zwiększa ona odczucie ciepła. Efekt wzmagały wyjątkowo ciepłe wtedy wody części Oceanu Atlantyckiego.

Jako że wysoka temperatura sprawia, że ludzki, stałocieplny, organizm się nagrzewa, to jeśli nie ma niczego, co może doprowadzić od schłodzenia ciała, następuje udar cieplny i ostatecznie śmierć.

Nawet w Indiach upały stają się coraz większym problemem. W tym kraju od kilku lat notuje się śmierć setek, a nawet tysięcy osób z powodu wysokich temperatur. A przecież mieszkańcy tamtych stron są przyzwyczajeni do wysokich temperatur – żyją w zwrotnikowej strefie klimatycznej. To samo dotyczy sąsiedniego Pakistanu, a nawet obszarów leżących nad Zatoką Perską. Rosnące temperatury Oceanu Indyjskiego sprawiają, że upałom w Azji Południowej towarzyszy wzrastająca wilgotność. Jako że wysoka temperatura sprawia, że ludzki, stałocieplny, organizm się nagrzewa, to jeśli nie ma niczego, co może doprowadzić od schłodzenia ciała, następuje udar cieplny i ostatecznie śmierć.

U nas upały na razie nie są tragiczne w skutkach, bo towarzyszy im z reguły bardzo niska wilgotność powietrza. Pomaga też sama szerokość geograficzna (największe upały powstają w wyniku napływu gorących mas powietrza znad zachodniej części Azji).

Wyzwanie dla rolnictwa
Problemy z upałami dotyczą nie tylko ograniczeń ludzkiego organizmu. Mają też poważny negatywny wpływ na rolnictwo. W naszej części świata zwykle towarzyszy im brak opadów lub ich niedostatek. Im wyższa temperatura, tym szybsze parowanie wody. Gleba bardzo szybko wysycha, a wody gruntowe opadają. Spada także poziom wody w rzekach, rowach i innych zbiornikach. O ile w sierpniu, w czasie żniw, upały nie stanowią szczególnego problemu, to inaczej jest w czerwcu i w lipcu, kiedy to intensywnie dojrzewają zboża. Zwłaszcza w lipcu, kiedy to musi dużo padać, bo temperatury są z reguły wtedy najwyższe. Dla rolnika i sadownika nie ma nic gorszego niż kilkunastodniowa fala upałów (wiąże się ona z występowaniem nad Polską lub w jej pobliżu stabilnego wyżu barycznego, który nie tylko zaciąga ciepło, ale przynosi bezchmurną pogodę).

wydarzenia z 2010 roku pokazały, że silna posucha i ekstremalne temperatury stoją u naszych bram.

Do tej pory upały i towarzyszące im susze nie były tragiczne w skutkach, poza rokiem 1992. Straty w plonach występowały, ale nie miały one tak wielkiego wymiaru jak w państwach podatnych na wielotygodniowe susze. Ale wydarzenia z 2010 roku pokazały, że silna posucha i ekstremalne temperatury stoją u naszych bram. Rekordowa fala upałów i susza przyniosły w Rosji ogromne straty w plonach. Wzrosły ceny żywności, nie tylko w tym kraju, ale na całym świecie, bo Rosja jest ważnym eksporterem zboża. Więcej o tych konsekwencjach w tekście za tydzień.

Każdy wzrost globalnej średniej temperatury o 1 stopień Celsjusza będzie tam oznaczać wzrost liczby dni z upałami w ciągu roku o ponad 30.

Co nas czeka?
Przyszłość nie rysuje się dobrze, przynajmniej z obecnej perspektywy. Według badań klimatologów każdy obszar na Ziemi doświadczy zwiększonej liczby dni z upałami. Najbardziej dotkliwe zmiany nastąpią w strefach tropikalnych. Każdy wzrost globalnej średniej temperatury o 1 stopień Celsjusza będzie tam oznaczać wzrost liczby dni z upałami w ciągu roku o ponad 30. W takich regionach Ziemi, jak Ameryka Północna czy Europa, zmiany będą mniej odczuwalne, ale i tu liczba dni z upałami wzrośnie od 10 do nawet 15 dni w skali roku na każdy 1 stopień. Zwiększy się także liczba fal upałów, no i rzecz jasna temperatury. Zmiany te nie ominą także Polski.

Wyniki badań przedstawiają zmiany przy wzroście globalnej temperatury o każdy 1 stopień, ale na podstawie wieloletnich obserwacji już dotychczasowe zmiany są wyraźnie widoczne. Wystarczy porozmawiać z osobami mającymi po 50-60 lat – w młodości doświadczyły innych warunków pogodowych niż dziś. Owszem, były w Polsce upały, zdarzały się susze, ale dziś sytuacja jest zupełnie inna.

Paryskie Porozumienie Klimatyczne z 2015 roku zakłada ograniczenie wzrostu temperatury poniżej 2 stopni względem ery preindustrialnej (mamy już prawie 1 stopień), ale już wzrost o 1,5 stopnia będzie dość bolesny dla większości ludzi na Ziemi. Pomijając kwestię szansy na uniknięcie wzrostu o ponad 2 stopnie, to sama różnica między 1,5 a 2 stopniami oznacza bardzo dużą zmianę (mówię tu o temperaturze globalnej, czyli uwzględniającej wszystkie miejsca na Ziemi). Więcej upalnych dni i towarzyszące im wyższe temperatury będą stanowić poważne wyzwanie dla społeczeństwa. Ale o tym innym razem.

Mieliśmy lato w kwietniu i w maju. Ciekawe, jaki będzie lipiec i sierpień? Być może dla odmiany będzie chłodny i znów usłyszymy, że globalne ocieplenie to lipa, od tych, którzy zapomnieli o tym, co było wiosną. Ale lato może nas zaskoczyć…

 

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.