Hubert Bułgajewski: Ubywa lasów

Los wielu gatunków zwierząt stoi pod znakiem zapytania

Dokonywane przez człowieka zmiany w środowisku zagrażają działaniom na rzecz ochrony klimatu, a przede wszystkim powodują spadek bioróżnorodności. 

Alarmujące dane 

Szacuje się, że już tylko 15% istniejących przed pojawieniem się naszej cywilizacji lasów pozostaje w stanie zbliżonym do naturalnego. Jedna czwarta została całkowicie wykarczowana lub celowo spalona, reszta zaś uległa fragmentacji i innym formom degradacji. Do kategorii tej zaliczają się też lasy gospodarcze, utrzymywane przez ludzi jako swoiste plantacje desek.

Problem wylesiania tak naprawdę istnieje od kilkuset lat. Już we wczesnym średniowieczu ludzie karczowali lasy pod tereny rolnicze, a drewno służyło do budowy miast i machin oblężniczych. Tyle tylko, że wtedy konsumpcja była znacznie mniejsza niż dziś. Mniej było też konsumentów – ludność była liczona w milionach, a dziś w miliardach.

w 2017 roku co sekundę znikała powierzchnia lasu wielkości boiska piłkarskiego.

Nic więc dziwnego, że zapotrzebowanie na nowe tereny rolnicze i surowce, w tym na drewno, rośnie. Skutek jest taki, że wylesianie przybrało w ostatnich latach ogromne rozmiary. Zakres zmian, globalnie, podwoił się od 2003 roku. W mających kluczowe znaczenie dla Ziemi tropikalnych lasach deszczowych tempo wycinki jest dwukrotnie szybsze niż zaledwie dekadę temu. Według danych uzyskanych za pomocą obserwacji satelitarnych w 2017 roku co sekundę znikała powierzchnia lasu wielkości boiska piłkarskiego. W ciągu roku na Ziemi zniknęło 29,4 miliona hektarów lasów, co odpowiada powierzchni Włoch lub prawie całej Polski.

w ciągu ostatnich 40 lat populacja kręgowców zmniejszyła się o połowę, a jedną z głównych przyczyn jest właśnie wylesianie.

Problem klimatyczno-środowiskowy

Karczowanie lasów powoduje uwalnianie do atmosfery dużych ilości dwutlenku węgla, zarówno z roślin, jak i z gleby; spada też tempo pochłaniania CO2. Skala wylesiania w ostatnich latach jest tak duża, że odpowiada ona rocznej emisji CO2 przez Stany Zjednoczone. W miarę karczowania lasów i tworzenia w ich miejscu upraw i hodowli drastycznie spada bioróżnorodność. Szacuje się, że w ciągu ostatnich 40 lat populacja kręgowców zmniejszyła się o połowę, a jedną z głównych przyczyn jest właśnie wylesianie.

Jak zauważyła Frances Seymour z World Resources Institute (Światowy Instytut Zasobów), do którego należy Global Forest Watch, organizacja monitorująca wylesianie: – Główny powód, dla którego lasy tropikalne znikają, nie jest żadną tajemnicą. Rozległe tereny są oczyszczane dla soi, wołowiny, oleju palmowego, drewna i innych towarów będących przedmiotem globalnego handlu. Większość prowadzonej wycinki jest efektem korupcji i łamania prawa, co ma miejsce w krajach mających spory dystans do ochrony środowiska.

Seymour podkreśliła, że jedynie 2% środków przeznaczanych na ochronę klimatu trafia na ochronę lasów i gruntów. Gdyby procent ten był wyższy, lasy mogłyby zapewnić jedną trzecią światowej redukcji emisji CO2 wymaganych do 2030 roku, by ograniczyć wzrost temperatury poniżej 2°C. – To naprawdę pilna sprawa, której należy poświęcić więcej uwagi. Próbujemy łyżeczką ugasić pożar domu – zwraca uwagę Seymour. I chociaż na świecie pojawiają się nowe tereny leśne, m.in. w Chinach i Indiach, to ich areał w porównaniu z powierzchnią traconych lasów wciąż jest niewielki. Nie mają one też ani tak bogatych ekosystemów, ani nie magazynują tak wiele węgla.

Ponadto wraz z kolejnymi wyciętymi połaciami lasów kurczy się środowisko życia dla zwierząt. Wiele z nich, jak orangutany i tygrysy, są przez to zagrożone wyginięciem.

Globalne ocieplenie powoduje, że temperatury są wyższe, a to sprawia, że lasy są bardziej narażone na pożary naturalne i podatne na pożary wywoływane przez człowieka.

Brazylia, Kolumbia i Indonezja

Skupmy się na tropikach, odgrywających kluczową rolę w globalnym obiegu węgla. Na terenie Brazylii leży większa część lasu deszczowego Amazonii. W latach 2005-15 zabiegi władz doprowadziły do zahamowania wylesiania, ale zawirowania polityczne sprawiły, że problem wrócił z ogromną siłą. Władze nie kontrolują sytuacji. Ponad jedna czwarta strat leśnych w 2017 roku była w Brazylii związana z pożarami – celowo wzniecanymi przez farmerów. – Globalne ocieplenie powoduje, że temperatury są wyższe, a to sprawia, że lasy są bardziej narażone na pożary naturalne i podatne na pożary wywoływane przez człowieka – powiedział Carlos Nobre, naukowiec z Uniwersytetu São Paulo w Brazylii.

Leżąca na północny zachód od Brazylii Kolumbia jest ważnym globalnie obszarem bioróżnorodności. W minionym roku straty w tamtejszych lasach wzrosły o 46%. Dopóki działała komunistyczna partyzantka FARC, wylesianie utrzymywało się na niskim poziomie. Rebelianci nie pozwalali na wycinkę, gdyż drzewa stanowiły naturalną osłonę przed ewentualnymi atakami sił rządowych przy użyciu lotnictwa. Tym samym zaś blokowali dostęp do dżungli  zainteresowanym jej eksploatacją. Zakończenie działalności FARC sprawiło jednak, że lasy deszczowe stanęły otworem dla farmerów, plantatorów i drwali.

W ostatnich latach dramatycznego wzrostu wylesiania doświadczyła Indonezja. Przyczyna? Rolnictwo, a zwłaszcza uprawy na potrzeby produkcji oleju palmowego, na który popyt rośnie na całym świecie. W 2017 roku wylesianie w Indonezji jednak spadło gwałtownie spadło. Po części stało się tak w wyniku działań władz, które wprowadziły ochronę rosnących na torfowym podłożu lasów, a po części w wyniku spadku liczby pożarów. Po prostu 2017 rok był wilgotniejszy od wcześniejszych lat, szczególnie od 2015 roku. Wtedy to Indonezję nawiedziły rekordowe pożary lasów (szczególnie tych rosnących na torfowym podłożu) spowodowane wyjątkowo dotkliwą suszą spotęgowaną przez El Niño. Spadek tempa utraty powierzchni leśnej w Indonezji w 2017 roku nie gwarantuje niestety trwałej poprawy sytuacji.Dane z jednego roku nie są reprezentatywne – powiedział Putera Parthama, dyrektor generalny ds. zmian klimatu w indonezyjskim ministerstwie środowiska i leśnictwa. Ale wyraził nadzieję, że może być to początek pozytywnych zmian.

tam, gdzie lasy zamieszkuje ludność tubylcza, wylesianie jest znacznie mniejsze niż w miejscach nietkniętych ludzką stopą.

To dotyczy nas wszystkich

Jak zauważyła Victoria Tauli-Corpuz, specjalny sprawozdawca ONZ ds. praw ludności rdzennej, wylesianie to nie tylko problem przyrody i klimatu. – Wraz z tą przemocą przeciwko Ziemi rośnie przemoc przeciwko ludziom, którzy bronią tych lasów. Połowa ze 197 obrońców środowiska, którzy zostali zabici w 2017 roku, pochodziła właśnie z rdzennej ludności zamieszkującej lasy. Na przykład Indianie z Amazonii sprzeciwiają się interesom rolnictwa oraz koncernów wydobywczych i z tego powodu często płacą za to życiem. Dla tych ludzi dżungla jest domem, więc ją chronią. Według Tauli-Corpuz tam, gdzie lasy zamieszkuje ludność tubylcza, wylesianie jest znacznie mniejsze niż w miejscach nietkniętych ludzką stopą. Aż dwie trzecie terenów leśnych zajmowanych przez autochtonów można uznać za będące w stanie naturalnym.



Prowadząc rabunkową gospodarkę, bijąc przy tym niechlubne rekordy, szkodzimy przyrodzie, sobie i innym ludziom. I choć podejmowane są działania, by zapobiec dalszej deforestacji i by odnowić zniszczone tereny leśne, droga do zwycięstwa zdrowego rozsądku jest daleka. Nadal dominuje siła pieniądza, brak jest dalekowzrocznych rozwiązań. A to błąd, który może słono kosztować przyszłe pokolenia.


Źródło: https://www.theguardian.com/environment/ng-interactive/2018/jun/27/one-football-pitch-of-forest-lost-every-second-in-2017-data-reveals

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.