Hubert Bułgajewski: Natura prosi o ciszę

Hałas generowany przez człowieka szkodzi delikatnym ekosystemom  

Rozwój cywilizacji niesie za sobą wiele negatywnych konsekwencji dla dzikiej przyrody. Mówiąc o tym problemie, zwracamy głównie uwagę na zanieczyszczenia powietrza, wód i gleby. Zapominamy o innym zanieczyszczeniu – hałasie. Okazuje się, że nawet obszary ochrony przyrody nie są całkowicie wolne od zgiełku wielkiej cywilizacji.

Hałaśliwa ludzkość

Kiedy znajdziesz się daleko w lesie, szczególnie zimą, dźwięki natury są tak subtelne, że niemal nieodczuwalne. Gwizd wiatru między wierzchołkami gór, szept gałęzi drzew, miękki i delikatny tupot łap niewidocznych na śnieżnej ziemi zwierząt. To naprawdę ciche, spokojne doświadczenie – powiedziała Rachel Buxton, wspominając zimową wędrówkę w La Garita Wilderness, w południowo-zachodniej części stanu Kolorado. – Prawie słychać bicie własnego serca.

Jesteś w środku dziczy, ale nadal nie możesz uciec od dźwięków ludzi.

Ale co pół godziny nad La Garita Wilderness przelatuje odrzutowiec, rozbijając delikatną harmonię. – Szokujące, prawda? – powiedziała Rachel. – Jesteś w środku dziczy, ale nadal nie możesz uciec od dźwięków ludzi. To problem zanieczyszczenia hałasem. – Naprawdę nie ma granic. To musi zostać zatrzymane – dodała Buxton, która na co dzień zajmuje się ekologią na Uniwersytecie Stanu Kolorado.

O problemie, z którym stykają się obszary występowania dzikiej przyrody w Stanach Zjednoczonych, ekolożka i jej współpracownicy pisali w czasopiśmie Science w 2017 roku. Oczywiście dotyczy on wielu innych miejsc na Ziemi – miejsc gdzie natura ma styczność z cywilizacją, nawet jeśli ta zlokalizowana jest w większej odległości.

Kiedy myślimy o pustkowiu, widzimy wyjątkową scenerię i ciemne niebo – powiedziała Megan McKenna, naukowiec z National Park Service’s Natural Sounds and Night Skies, współautorka opublikowanego w Science artykułu. – Powinniśmy też pomyśleć o dźwiękowym pejzażu.

Badanie zanieczyszczenia

Korzystając z modelu opartego na pomiarach dźwięku dokonanych przez amerykańską służbę parków narodowych, grupa Megan McKenna stwierdziła, że na większości obszarów chronionych na terenie USA ludzki hałas przekracza co najmniej dwa razy poziom dźwięku wydawany przez naturę.




Jak badano dźwięk?
Pomiary zanieczyszczeń hałasem są trudne do przeprowadzenia. W przeciwieństwie do pomiarów smogu czy światła, dźwięku nie można wykryć przy użyciu satelity. Aby zebrać dane na ten temat, naukowcy musieli dostać się w odległe rejony pustkowi i założyć stacje nasłuchowe. Każda z nich posiada miernik poziomu dźwięku i rejestrator, który działa przez 30 dni, wychwytując każdy rodzaj dźwięku, od ptasiego śpiewu po hałas drogowy. Badacze dokonali pomiarów w setkach miejsc, począwszy od odległych lasów Parku Narodowego Olympic po zatłoczone trasy biegowe Rock Creek niedaleko stolicy USA. Nagrania zostały przeanalizowane przez zajmujących się akustyką specjalistów, którzy są w stanie odróżnić poszczególne źródła dźwięku. McKenna powiedziała, że niektórzy z jej współpracowników są na tyle spostrzegawczy, by rozróżnić różne typy silników odrzutowych.



 

Korzystając z danych z ponad 400 miejsc w Stanach Zjednoczonych, badacze zorientowali się, jakie dźwięki są związane z danym miejscem – wysokością obszaru, opadami deszczu, bliskością miast, autostrad i tras samolotów. Zarejestrowane odgłosy zostały następnie wbudowane w model, który może przewidzieć poziomy hałasu w danym miejscu kraju. Poprzez odseparowanie naturalnych dźwięków od reszty naukowcy znaleźli oczekiwaną ilość zanieczyszczeń hałasem na odludnych, badanych przez nich terenach.

niemal dwie trzecie obszarów chronionych doświadczyły co najmniej 30-procentowego wzrostu poziomu hałasu, który nie był pochodzenia naturalnego.

Wyniki były mieszane. Buxton powiedziała, że obszary chronione miały znacznie niższe poziomy ludzkich dźwięków niż okalające parki strefy buforowe niebezpiecznych terenów – sugerując, że te strefy izolują parki od nienaturalnych dźwięków. Mimo to niemal dwie trzecie obszarów chronionych doświadczyły co najmniej 30-procentowego wzrostu poziomu hałasu, który nie był pochodzenia naturalnego. Ponad jedna piąta obszarów chronionych doświadczyła wzrostu o dodatkowe 10 decybeli, związanego z antropogenicznym hałasem. To dziesięciokrotny wzrost poziomu dźwięku, bo skala dźwięku mierzona w decybelach jest logarytmiczna, podobnie jak skala Richtera czy kwasowości. Większość obszarów uważanych za krytyczny habitat (obszar występowania zagrożonych gatunków) to tereny ze wzrostem o 3 dodatkowe decybele. 14% z nich mieściło się w grupie 10 dodatkowych decybeli.

Ludzki hałas może zmienić zachowanie zwierząt, a w konsekwencji cały ekosystem.

Zagrożone zwierzęta i rośliny

Źródeł hałasu może być wiele, od samych ludzi odwiedzających parki, po ruch lotniczy czy odgłosy odległych zakładów przemysłowych. Jak stwierdza Buxton, efekty oddziaływania hałasu mogą mieć daleko idące skutki. Zwierzęta polegają w dużej mierze na zdolnościach odbierania naturalnych dźwięków, od których zależy ich życie, m.in. odgłosów wydawanych przez zbliżające się drapieżniki lub przedzierające się nieopodal ofiary, odgłosów środowiska, np. szumu rzek. Ludzki hałas może zakłócać naturalne dźwięki, narażając zwierzęta na niebezpieczeństwo: jako nienaturalny, może je płoszyć i rozpraszać. Może przez to zmienić zachowanie zwierząt, a w konsekwencji cały ekosystem. W opublikowanym niedawno artykule w angielskim czasopiśmie naukowym Proceedings of Royal Society można przeczytać też o tym, że zanieczyszczenie hałasem utrudnia roślinom rozmnażanie, ponieważ ludzkie dźwięki płoszą ptaki przenoszące nasiona roślin.

Roślin wydłużają korzenie w kierunku wibracji generowanych przez wodę.

Może ono także mieć wpływ na życie, które nie posiada słuchu. Pająki nie słyszą nic, ale czują drgania generowane przez dźwięk. Badania sugerują, że zwierzęta te są wręcz bombardowane ludzkim hałasem. To wyjaśnia, dlaczego w cichych domach pająki są bardziej aktywne niż tam, gdzie panuje gwar. Podobnie jest w przypadku roślin, które wydłużają korzenie w kierunku wibracji generowanych przez wodę. Choć na razie naukowcy nie mają jeszcze pewności, czy na przykład hałas generowany przez samochody może wpływać na rośliny (czy jego wibracje mogą pomylić z wibracjami naturalnego pochodzenia). Jak stwierdziła Buxton, coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z roli i skutków, jakie odgrywa w przyrodzie taki czy inny rodzaj dźwięku.

Megan McKenna powiedziała, że władze amerykańskich parków narodowych podejmują działania w celu złagodzenia wpływu ludzkich dźwięków. Niektórzy wdrażają ograniczenie ruchu samochodowego w sąsiedztwie lub w granicach obszarów chronionych. Park Muir Woods National Monument wprowadził znaki nakazujące zachowanie ciszy, dzięki czemu odnotowano znaczny spadek zanieczyszczenia hałasem. Najbardziej problematycznym rodzajem tego typu zanieczyszczenia jest odgłos samochodów i samolotów, który nie tak łatwo złagodzić. Szczególnie że transport cały czas się rozwija, postępuje też urbanizacja – miasta się rozrastają. Buxton proponuje w takiej sytuacji na przykład budowę nawierzchni tłumiących dźwięki opon samochodów, tak zwane ciche nawierzchnie. W grę wchodzi także możliwość zmiany tras samolotów lub autostrad.

słuchanie dźwięków natury ma wpływ na redukcję stresu i poprawę nastroju, a tym samym na ogólny stan ludzkiego zdrowia.

Spokój dla człowieka

Naukowcy uważają, że wysiłki mające na celu redukcję hałasu wpłyną dobrze nie tylko na zwierzęta. – Wszystkie badania świadczą o tym, jak ważne jest to dla naszego zdrowia i dobrego samopoczucia – powiedziała Buxton, powołując się przy tym na ustalenia, że słuchanie dźwięków natury ma wpływ na redukcję stresu i poprawę nastroju, a tym samym na ogólny stan ludzkiego zdrowia. – To również pogłębia nasze doświadczenie obcowania z naturą – mówiła dalej. – Wyobraź sobie spacer po Yellowstone. Piękne widoki, ptasi śpiew wypełniający krajobraz. Możesz usłyszeć nocą stado wyjących wilków. Wszystkie te rzeczy są naprawdę wspaniałe. Zasługują na ochronę.


Źródło: Washington Post

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.