Hubert Bułgajewski: Mali wielcy mieszkańcy zimnego południa

Co zagraża populacji pingwinów?

Naukowcy obserwujący pingwiny alarmują, że ich sytuacja jest równie zła, jak żyjących w Arktyce niedźwiedzi polarnych.

Upadek pingwiniego królestwa

Pingwiny zamieszkują wybrzeża lodowatej Antarktydy i niewielkie wyspy leżące wokół niej. Z kilkunastu gatunków największy jest pingwin cesarski (130 centymetrów wzrostu; większość mierzy znacznie mniej). Te nielotne ptaki cechuje dość ciekawy wygląd. Przypominające elegancki smoking upierzenie w większości z nas wzbudza sympatię i ciekawość. Chód pingwinów, które świetnie czują się w zimnych wodach oceanu, jest dość komiczny. Ale mina nam rzednie, gdy dociera do nas informacja o tym, że są one zagrożone wyginięciem z powodu zmieniającego się klimatu. Wraz z nią zachodzą zmiany w środowisku życia tych osobliwych ptaków.

Problem ten dotyczy głównie pingwinów królewskich, które oprócz wybrzeży Antarktydy zamieszkują liczne wyspy na Oceanie Południowym, tworzącym południowe krańce trzech oceanów: Spokojnego, Atlantyckiego i Indyjskiego. Jedną z tych wysp jest niewielka, niezamieszkała i skalista Île aux Cochons – Wyspa Świń, należąca do archipelagu Wysp Crozeta (francuskie terytorium zamorskie na południowym zachodzie Oceanu Indyjskiego). Panuje tam surowy, nieprzyjemny klimat, który wyróżniają długotrwałe wiatry i pochmurna pogoda.

Występująca na Wyspie Świń kolonia pingwinów królewskich ponad 30 lat temu liczyła 2 miliony osobników – prawie jedną trzecią całej populacji tego gatunku. Dziś liczebność spadła niemal o 90%. Najnowsze wyliczenia naukowców, dokonane za pomocą zdjęć satelitarnych i obserwacji lotniczych, podają, że jest tam około 200 tysięcy osobników. Dlaczego populacja tamtejszych pingwinów została tak szybko zdziesiątkowana – a miały tam dobre warunki do życia (czyste wody, odpowiedni klimat, pokarm w postaci ryb, brak ludzi) – pozostaje na razie tajemnicą.

pingwiny królewskie
Pingwiny królewskie z młodymi, fot. Chick_at_Salisbury_Plain, wikimedia commons
Trudno o pożywienie

Za to przyczyny degradacji populacji są znane. Oczywiście na pierwszy ogień idzie globalne ocieplenie, bo dotyczy ono regionów polarnych i subpolarnych, gdzie zmiany w klimacie zachodzą najszybciej. Pingwiny dużą część życia spędzają w wodzie, w której polują na ryby. Ocieplenie klimatu sprawia, że rosną temperatury wód. Ocieplenie szczególnie nasila się w czasie panowania El Niño. Ta dodatnia, ciepła faza pacyficznej oscylacji sprawia, że rosną temperatury wód, a potem atmosfery. Poważny problem zaczął się już w 1997 roku, kiedy silne El Niño podgrzało południowe wody Oceanu Indyjskiego. Reakcją była masowa migracja większości ryb nietolerujących ciepłych, słabo natlenionych wód. Ławice znalazły się poza zasięgiem pingwina królewskiego z Île aux Cochons. Głód poważnie zredukował populację tych ptaków.

ryby mogą migrować, ale polujące na nie ssaki lub ptaki już niekoniecznie.

El Niño jest elementem zmieniającego się cyklu na Pacyfiku, ale globalne ocieplenie sprawia, że zjawisko to staje się coraz silniejszego. Zresztą w ogóle obserwuje się coraz wyższe temperatury wód. Stanowi to problem dla fauny – ryby mogą migrować, ale polujące na nie ssaki lub ptaki już niekoniecznie.

Przeludnione królestwo

Ale zmiany zachodzące w klimacie to niejedyny winowajca. Badający sytuację naukowcy zwrócili uwagę na problem rosnącej populacji pingwina królewskiego na niewielkiej wyspie. Rosnąca populacja sprawia, że potrzeba więcej pokarmu, którego ilość się nie zwiększa. Zbyt duża liczba pingwinów sprawiła, że nasiliła się pomiędzy nimi konkurencja o pokarm. W końcu coraz mniejsze ilości ryb spowodowały, że wiele ptaków zaczęło padać z głodu. Ponieważ pingwiny są nielotami, nie mogły odfrunąć z wyspy i poszukać nowego miejsca zamieszkania oraz źródła pożywienia. Są za to w stanie pokonać duże odległości w wodzie. Jednak na Oceanie Południowym wysp jest niewiele, w dodatku rozrzuconych na dużym obszarze liczonym w milionach kilometrów kwadratowych. Powstało więc zjawisko opisywane na przykładzie reniferów z Wyspy Świętego Mateusza. To jedna z przyczyn spadku populacji pingwina królewskiego (na szczęście skala zjawiska nie była tak dramatyczna jak w przypadku reniferów).

Inne przyczyny 

Naukowcy podają także inne powody, m.in. zdziesiątkowanie przez choroby od innych zwierząt. Szczególną uwagę zwraca się na ptasią cholerę, którą przyniosło żyjące na sąsiednich wyspach ptactwo morskie. Jednak teoria ta nie jest do końca pewna i wymaga gruntownego zbadania. Nie wyklucza się też wpływu sprowadzonych celowo lub przypadkiem innych gatunków, uznawanych za inwazyjne, jak koty czy szczury.

wpływ na dzisiejsze gatunki zwierząt ma zmieniający się klimat.

Naukowcy zamierzają kontynuować badania, by znaleźć pozostałe przyczyny spadku populacji pingwinów. Jedno jednak jest pewne: wpływ na dzisiejsze gatunki zwierząt ma zmieniający się klimat. Dłuższy okres wegetacji i brak silnych mrozów jest korzystny dla wielu gatunków – ale nie do końca, bo ciężka zima reguluje populację. W przypadku innych zwierząt globalne ocieplenie stanowi problem. Szczególnie gdy w grę wchodzi konieczność życia w wodzie lub w jej sąsiedztwie ze względu na pokarm.

Poza samym klimatem nie należy zapomnieć o cywilizacji i rosnącej konsumpcji. Mowa tu o rybołówstwie, które sprawia, że w oceanach jest coraz mniej ryb. Trawlery przemierzają ogromne odległości, sprawnie odławiając wielkie ławice. Brakuje więc pożywienia dla zwierząt takich jak pingwiny.

Szacuje się, że do końca tego wieku może zniknąć 70% pingwinów królewskich.

Szansa dla pingwinów

Opublikowane kilka miesięcy temu w czasopiśmie naukowym Nature Climate Change badania potwierdzają, że powodowane przez człowieka globalne ocieplenie negatywnie wpływa na środowisko życia pingwinów. Szacuje się, że do końca tego wieku może zniknąć 70% pingwinów królewskich. Chyba że ludzkość zmieni podejście do energetyki i konsumpcji, zmniejszając drastycznie emisje dwutlenku węgla do atmosfery. Na razie pingwiny nie są zagrożone wyginięciem w takim stopniu jak nosorożce, goryle górskie i tuńczyki błękitnopłetwe. Ale to może się zmienić, jeśli człowiek będzie postępował tak jak do tej pory.

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.