Hubert Bułgajewski: Lato wiosną

Normalna dla kwietnia przeplatanka czy efekt globalnego ocieplenia?

fot. pixabay.com, picjumbo_com

Jeszcze dwa tygodnie temu mieliśmy do czynienia z typowo zimową aurą. Wiele marcowych dni także było zimowych, z niemałymi zresztą mrozami. Po świętach jednak sytuacja się odwróciła. W ciągu ostatnich kilku dni średnie dobowe temperatury przekraczały 15 stopni Celsjusza, co oznacza termiczne lato.

Co więcej, padły nawet rekordy temperatur nocnych. W Nowym Sączu przez całą noc temperatura nie spadła poniżej 16,2 stopnia Celsjusza, jeszcze cieplej było w Brennej na Śląsku Cieszyńskim, gdzie temperatura minimalna wyniosła aż 16,7 stopnia Celsjusza.
Do tej pory wyższe temperatury minimalne notowano w trzeciej dekadzie kwietnia, zaś temperatura minimalna przekraczała 15 stopni Celsjusza przed 10 kwietnia tylko trzykrotnie: 7 kwietnia 1975, 8 kwietnia 1986 i 9 kwietnia 1986 roku.[->]

Gdyby dwa tygodnie temu zrobić sondę wśród mieszkańców Warszawy lub innego miasta w Polsce, czy mamy globalne ocieplenie, większość zapewne powiedziałaby, że to bzdura, bo jest zimno. Teraz pewnie moglibyśmy otrzymać większość odpowiedzi twierdzących. Choć i nie brakowałoby zdań, że nawet ta fala ciepła w pierwszej dekadzie kwietnia to nie globalne ocieplenie, że tak czasami bywa.

Dlaczego tak jest? Ponieważ nie odróżniamy pogody od klimatu. Możemy mieć bardzo zimny kwiecień z częstymi incydentami zimowym, albo kwiecień iście letni. Na północy, w Skandynawii, wciąż leży śnieg, który dopiero zaczyna się topić. Północny Atlantyk jest wychłodzony po zimie, Bałtyk zresztą też. Czapa polarna w Arktyce ma maksymalne rozmiary, dopiero zaczyna się topić. Takie warunki dają możliwość powstania wzorców pogodowych, które przyniosą nam zimę.
Lato też może się zdarzyć. Na początku kwietnia słońce świeci już dość wysoko, a dzień jest dłuższy od nocy. Temperatury na północy Afryki są bardzo wysokie, przekraczają 30 stopni Celsjusza. Takie zaś warunki dają możliwość powstania wzorców pogodowych, które przyniosą nam lato wczesną wiosną. To normalne. I dlatego kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata.

A jeśli za dwa czy pięć lat w połowie kwietnia spadnie śnieg (wszak rok temu nasypało nawet w maju), to czy będzie to element przeplatanki z porzekadła, czy anomalia, do jakiej nie powinno dojść? Jeśli czytałeś mój niedawny artykuł o Arktyce, to nie muszę tego tłumaczyć. W skrócie powiem tylko, że możemy mieć spory zimowy epizod nawet na sam koniec kwietnia, a nawet w maju, bo prąd strumieniowy wariuje z powodu ocieplającej się Arktyki.

Żeby odpowiedzieć na pytanie, czy ta ostatnia fala ciepła ma związek ze zmianą klimatu, trzeba spojrzeć w przeszłość. Ale nie na dane z każdego dnia z osobna. Ba! Nawet nie na te rekordy temperatur nocnych czy dziennych. Ważne są średnie wartości dla całego miesiąca, które – co nie mniej istotne – musimy zestawić w sporym horyzoncie czasowym. Przynajmniej na przestrzeni dwóch ostatnich dekad, a nie na przykład minionych trzech czy czterech lat, kiedy na klimat działają cykliczne zmiany, jak ENSO.
(Na marginesie dodam, że sceptycy mają w zwyczaju powoływanie się na krótkoterminowe dane; na tej podstawie twierdzą, że klimat się nie ociepla, bo na przykład to już druga z rzędu zimna wiosna).

Druga uwaga dotycząca analizy temperatury na przestrzeni lat – nie powinno się patrzeć na wysokie wartości miesięczne sprzed lat, tylko na tendencje. W latach 60. XX wieku także bywały bardzo ciepłe kwietnie, też zdarzały się fale ciepła.

Średnie miesięczne temperatury w Warszawie dla kwietnia w latach 1951-2017. Dane NASA GISS

 

Tak jak widać na wykresie, jest coraz mniej zimnych kwietni z temperaturą poniżej 7 stopni Celsjusza. Za to zwiększa się częstotliwość występowania ciepłych kwietni – z każdą dekadą jest coraz cieplej, niezależnie od tego, czy następuje fala ciepła, czy atak zimy (w 2017 mieliśmy bardzo zimny kwiecień, ale w tym roku najprawdopodobniej będzie on bardzo ciepły). To pokazuje, że klimat nam się ociepla.[->]

W przyszłości zimna wiosna nie zniknie całkowicie, bo będziemy mieli do czynienia z anomalią prądu strumieniowego. Niewykluczone, że za dwa czy cztery lata, kiedy stopnieje jeszcze więcej lodu w Arktyce, wiosną uderzy w nas naprawdę solidna zima. Zima, po której przyjdzie jeszcze większe ocieplenie. Tak jest właśnie teraz: w marcu mieliśmy śnieg i mróz, w kwietniu, na leżakach, wygrzewamy się na słońcu.

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.

Czas do następnego artykułu z tego cyklu

Dni
Godzin
Minut
Sekund

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here