Holendrzy chcą zbilansować produkcję OZE bez pomocy węgla


Holenderski operator sieci przesyłowych TenneT planujespróbować bilansować produkcję energii w źródłach odnawialnych, nie zaprzęgającdo tego dużych elektrowni. TenneT chce znaleźć rezerwy potrzebne do zbilansowaniasystemu w małych, rozproszonych źródłach, w tym i OZE.

 

Holenderski operator, który zarządza również sieciąprzesyłową w zachodniej części Niemiec, ogłosił właśnie pierwsze założeniaswojego pilotażowego programu. TenneT nie kryje, że chodzi również o sprawdzenie,czy system energetyczny z dużym udziałem OZE można zbilansować bez „back-up’u”tradycyjnej energetyki konwencjonalnej. Firma podkreśla, że rosnący udziałźródeł odnawialnych prowadzi do zmniejszania się rezerwy, jaką są w staniezapewnić konwencjonalne elektrownie węglowe czy gazowe. Większa produkcja OZEpowoduje bowiem, że źródła konwencjonalne pracują coraz mniej, co prowadzi doich zamykania z powodu nierentowności. No chyba, że będą dodatkowo dotowane. Holendrzyprzyjęli, że zwycięży tańszy scenariusz – dzisiejszy „back-up” będzie stopniowozanikał, a sposobów na bilansowanie systemu trzeba poszukać gdzie indziej.

 

Jesienią tego roku TenneT ma przedstawić wyniki ocen,prowadzonych z kilkoma partnerami z branży energetycznej pod kątem użycia jako zasadniczejrezerwy mocy odpowiedniej kombinacji niewielkich źródeł. Chodzi o instalacjeOZE, jak PV czy wiatr, które nie zmieściły się w systemie aukcyjnym, gazowejednostki kogeneracyjne, magazyny energii oparte na częściowo zużytychakumulatorach. Dodatkowo w analizach brane będą pod uwagę możliwości ograniczeniaw razie potrzeby zużycia energii przez systemy grzewcze, chłodnicze czy licznew Holandii stacje pomp, osuszające poldery. Pod uwagę nie będą brane dzisiejszeźródła bilansowania. Zgodnie z obecnymi holenderskimi regulacjami, wszystkie jednostkikonwencjonalne o mocy ponad 60 MW muszą mieć możliwość pracy na rzeczrównoważenia systemu energetycznego.

 

Jeżeli analizy pójdą zgodnie z planem, w  2017 r. TenneT ma próbować bilansować system,używając wcześniej określonych kombinacji rozproszonych źródeł i różnych metod.Docelowo holenderski operator chce zidentyfikować najbardziej efektywne metodytakiego bilansowania oraz kontraktowania jego dostawców.

 

Użycie energii z OZE do zbilansowania systemu ma jużjednak swój precedens. W lutym 2016 r. hiszpański operator farm wiatrowychAcciona po raz pierwszy użył swoich wiatraków jako dodatniej rezerwy mocy. Wcześniejdość powszechne było bilansowanie negatywne, czyli ograniczanie na żądanieprodukcji z wiatru. W tym jednak przypadku, w hiszpańskim systemie wystąpiłniedobór mocy sięgający momentami 180 MW z powodu wyłączeń elektrownikonwencjonalnych. Acciona twierdzi, że przez kilka godzin dostarczała średnio150 MW ze swoich wiatraków na rynek bilansujący. Było to możliwe dziękizaawansowanym systemom sterowania turbinami. Utrzymywały one wyjściową moc niecoponiżej maksymalnej dostępnej w danej chwili, by zwiększać ją w odpowiedzi napotrzeby równoważenia systemu. Acciona podkreśla, że było to też możliwe dziękidopracowanym prognozom siły wiatru, które z jednodniowym wyprzedzeniem osiągająjuż 96 proc. dokładność i mogą być aktualizowane co kwadrans. Docelowohiszpańska firma chce zaoferować nawet 1 GW na rezerwę mocy, czyli ponad jednąpiątą mocy swoich wiatraków w Hiszpanii. Według Acciony cały proceder sprzedażyna rynek bilansujący może być opłacalny przy odpowiednio niskiej cenie energiina rynku dnia bieżącego – poniżej 10 euro za MWh. W nasyconych OZEzachodnioeuropejskich systemach energetycznych takie ceny chwilowe to już nicniezwykłego.

 

Dzięki postępowi technologicznemu twierdzenie, że tylkokonwencjonalne jednostki mogą zapewnić zbilansowanie systemu energetycznegopowoli zaczyna okazywać się mitem. Tymczasem w Polsce konsekwentnie kontynuuje sięnarrację, w której OZE są złe – no, może za wyjątkiem drewna i biogazowni – boczasami mogą nie dostarczać energii. Świat szuka innowacyjnych metodrozwiązania problemu niestabilności OZE, a polski rząd raczej innowacyjnychsposobów na udowodnienie, że bez węgla się nie da.

 

 

Wojciech Krzyczkowski

fot. Pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here