HEAL: Dlaczego Polska apeluje o mniej ambitną walkę z zanieczyszczeniami powietrza?


Podczas gdy Polsce trwa ogłoszony przez ministra Grabowskiego „rok powietrza”, przedstawiciele Ministerstwa Środowiska na spotkaniu w Brukseli proponują najmniej ambitne rozwiązania walki z jego zanieczyszczeniami – uważają przedstawiciele organizacji HEAL Polska.

W poniedziałek w Brukseli przedstawiciele ministerstw środowiska krajów członkowskich UE spotkali się, by debatować m.in. nad dyrektywą o Krajowych Pułapach Emisji (National Emission Ceilings). Dyrektywa ta jest dokumentem, który ma szansę zobowiązać wszystkie kraje UE do nie przekraczania określonych poziomów zanieczyszczeń powietrza oraz może przyczynić się do zmniejszenia występowania tzw. zanieczyszczeń transgranicznych.

– Problemy z zanieczyszczeniem powietrza ma większość krajów UE. Ale to Polska jest w niechlubnej czołówce – aż sześć z dziesięciu najbardziej zanieczyszczonych miast znajduje się na terenie naszego kraju. Jesteśmy na pierwszym miejscu pod względem stężeń rakotwórczego benzo(a)pirenu i na drugim pod względem zanieczyszczenia pyłami – mówi Weronika Piestrzyńska z organizacji HEAL, zajmującej się m.in. wpływem zanieczyszczeń powietrza na zdrowie.

– Szkodliwe substancje znajdujące się w powietrzu przyczyniają się do powstawania wielu chorób przewlekłych, w tym układu oddechowego, krążenia, nerwowego, co z kolei prowadzi do zawałów, udarów czy nowotworów, skutkując przedwczesnymi zgonami. Wedle raportów UE zanieczyszczenia powietrza generują zewnętrzne koszty zdrowotne wysokości od 40 do 120 mld euro rocznie, w samej tylko Polsce – dodaje Łukasz Adamkiewicz z HEAL.

Ale emitowane zanieczyszczenia to nie tylko „sprawa” danego kraju. Część szkodliwych związków nie pozostaje w miejscu, gdzie zostały wyemitowane. Zanieczyszczenia nie znają granic i są transportowane nad Europą na dalekie odległości – to tzw. zanieczyszczenia transgraniczne. Wedle szacunków HEAL oraz EEB 48 proc. zanieczyszczeń powietrza w Polsce pochodzi spoza naszego kraju, a my „eksportujemy” aż 67 proc. „naszych” zanieczyszczeń do krajów ościennych. Dlatego tak ważne jest wprowadzenie jednolitych przepisów zobowiązujących wszystkie kraje do wspólnej walki z zanieczyszczeniami powietrza poprzez zapisy nakładające obowiązek redukcji emisji szkodliwych związków. Narzędziem pozwalającym na rozwiązanie tego problemu ma być właśnie dyrektywa o Krajowych Pułapach Emisji.

Jednak podczas poniedziałkowego spotkania sekretarz stanu Ministerstwa Środowiska Marcin Korolec zaapelował o łagodniejsze przepisy. Proponował m.in., by cele określone w dyrektywie zaczęły obowiązywać od 2040, a nie 2030 roku, a kraje członkowskie nie były prawnie zobowiązane do wprowadzania limitów. Powoływał się na bezpieczeństwo energetyczne oraz możliwe zahamowanie wzrostu gospodarczego w przypadku wprowadzenia proponowanych limitów.

Jak mówią przedstawiciele HEAL, propozycja Polski jest mocno zaskakująca w momencie, gdy to właśnie polski rząd wychodzi ostatnio z inicjatywą walki z zanieczyszczeniami, przynajmniej w kontekście krajowym. Minister Środowiska Maciej Grabowski ogłosił 2015 „rokiem powietrza”. W kwietniu br. zaprezentowano także projekt Krajowego Programu Ochrony Powietrza, wedle którego zmniejszenie emisji zanieczyszczeń nie wpływa negatywnie na wzrost gospodarczy.

Polska była – obok Rumunii – jednym z dwóch krajów, który apelował o mniej ambitne zapisy dyrektywy i zniesienie zapisu o obowiązujących limitach emisji. HEAL zauważa, że podczas gdy trwają negocjacje nad ustaleniem deklarowanych limitów emisji zanieczyszczeń dla krajów UE, każdego roku zanieczyszczenia powietrza powodują 430 tys. przedwczesnych zgonów w Europie, w tym ponad 40 tys. w Polsce. Według Światowej Organizacji Zdrowia stanowią one największe środowiskowe zagrożenie zdrowia publicznego współcześnie żyjących ludzi.

Redakcja reo.pl
 

fot. freeimages.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here