Hak hakiem, wał wałem. 2018 rokiem kradzieży na giełdach kryptowalut

Kryptowaluty stworzyli informatycy i kradną je inni informatycy

Ukraść pierwszy milion to niezły wyczyn, szczególnie jeśli walutą jest USD, a zakosić równowartość miliarda dolarów to już trzeba mieć… nie, nie  Smith&Wesson, bo dzisiaj wystarczy megamocny komputer i solidna wiedza informatyczna.


 

Czym są kryptowaluty wyjaśniłem w jednym z pierwszych artykułów z cyklu TECHONOLOGIA PRODUKCJI WALUT, w którym staram się łagodnie, ale jednak odwodzić od pomysłu szalonej inwestycji w bitcoiny i inne e-monety. Tutaj chciałbym opowiedzieć, jak to się dzieje, że pieniądze znikają.

Na portalu FXmag.pl Dariusz Dziduch informuje o ataku hakerskim na giełdę kryptowalut w Nowej Zelandii – Cryptopia (brzmi jak utopia?). Łupem hakera/ów padła znaczna kwota, ale co ciekawsze, autor wskazuje, że to pierwszy w tym roku atak hackerski na giełdę kryptowalut.

Na litość, co oni się wszyscy pospali, popili czy prądu im zabrakło? Przecież ten rok 2019 trwa już od 15 dni i dopiero teraz atak hakerski na kryptowaluty? Sam byłem zdumiony! Przecież, jeśli chodzi o 2018 na giełdach kryptowalut, to rok ów możemy uznać za niesamowity. Wartość kradzieży wzrosła aż o 250% !!!

Widzisz MILIARD dolarów? Właśnie tyle zhakowano w 2018 roku.

Nikt nie napadł na dyliżans czy pociąg z forsą, bo te czasy dawno minęły. Czy wobec tego napad z bronią, który jest ryzykowny, nagły, nieprzewidywalny i grożą za niego ogromne kary jest nadal opłacalny?

Ataki były na porządku dziennym. Już w styczniu łupem hackera padło ponad 562 mln dolarów z Tokijskiej giełdy Coincheck. W lutym 170 mln dolarów odpłynęło z BitGrail. Tu głośna burza rozpętała się wokół sugestii, że to celowe działanie nazwane exit scam, które polega na tym, że jak inwestorzy wpłacą określoną kwotę prawdziwych pieniędzy, inwestując w wirtualne, to zamykamy interes… W lipcu hakerzy wyprowadzili 23 mln dolarów z izraelskiej giełdy kryptowalut Bancor. I tak dalej, i tak dalej…

Najsłynniejsza afera wszech czasów dotyczyła giełdy MT.Gox, która była (rzekomo) atakowana kilka razy. W roku 2011, potem w 2014, aż niedługo po tym, kiedy zaginęło 350 mln dolarów, ogłoszono jej bankructwo.

Jak to się dzieje, że pieniądze znikają???

W artykule pt. RollerCryptoCoaster pisałem o ogromnych wahaniach na kursach kryptowalut. Te właśnie wahnięcia (ale tylko w górę) są atrakcją, która przyciąga inwestorów. A potem hakerów…

Schemat typu ambergold jest dosyć prosty do uzyskania. Wirtualna giełda obiecuje zyski lub niskie opłaty transakcyjne lub też bezpieczeństwo – bo jest ono bardzo ważne przy obrocie kryptowalutami i ściąga inwestorów. Inwestorzy wpłacają prawdziwe pieniądze, kupując cyfrowe monety. Transakcje zapisane są na blockchainie, ale bardzo sprytny hacker potrafi ten zapis zmienić na swoją korzyść. I wirtualna waluta kupione za realne pieniądze znika…

Coraz częściej wygląda to niestety tak, że powstaje start-up, rozpowiada na rynku, że ma super pomysł i będzie emitował swoją kryptowalutę. Po czym, jak zbierze trochę kasy 200 tys. do 1,5 mln dolarów, to mówi: Sorry, interes nie wyszedł.

Drugi grubszy wałek opiera się właśnie o giełdę. Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie podlega kontroli. Kryptowaluty są państwowo i gospodarczo bezdomne, w związku z tym każdy może założyć giełdę kryptowalut (przecież to serwer, strona plus oprogramowanie transakcyjne) i jeśli uda mu się zaprosić dużo inwestorów to albo pada ofiarą hackera, albo tak mówi.

Kryptowaluty stworzyli informatycy i kradną je inni informatycy. Jak przepuszczą odpowiednio transakcje przez blockchain to przepada. Blockchain sprawdzają wszyscy ale jego dane nie są jawne

Zapytałem, czy widzisz MILIARD dolarów? Nie, widzisz tylko cyferki na ekranie, ale tyle one są warte, bo ktoś tak powiedział a Ty w to wierzysz. Teraz mamy komputer! Możesz mu pan pisać co tylko chcesz, on i tak zawsze pomyli się przy dodawaniu. 

Pstryk!

Chciałbym zostawić tutaj jedno pytanie… Czy twórca giełdy kryptowalut mógłby napisać oświadczenie: Sorry, zostaliśmy zaatakowani przez nieznanych hackerów, twoje pieniądze (realne) przepadły, staramy się je odzyskać, a potem prysnąć ze świata wirtualnego w rzeczywisty?

Osobiście jestem kryptowalutowym sceptykiem, a o tym komu udało się zarobić, napiszę niebawem.



REO POLECA

Tadeusz Żórawski: Okulary w wersji smart

Piotrek Dąbrowski
Medialną przygodę zaczynał w Radiostacji w roku 1999 jako licealista. Potem przez wiele lat brał udział w doświadczeniu, czym jest praca doradcy finansowego. Mrożące krew historie na ten temat pojawiają się w jego tekstach na REO. Drogę do portalu o XXI wieku utorowała mu praca w branży inteligentnych domów, z którymi dogadywał się jak równy z równym.