REO BIZNES: Regulatorzy. Z rządu i… Sądu Najwyższego (tak, tak!)

Zdradliwa wena.., w mnożeniu haków i „paragrafów 22" zarzyna polski biznes

134 złote to maksymalny utarg, jaki zanotował znany przedsiębiorca, Zbigniew Grycan w zlokalizowanych w centrach handlowych lodziarniach, które po wprowadzeniu zakazu handlu w niedziele wolno mu było otworzyć. Trwa dyskusja, czy Grycan przetrwa nową regulację. Bo właściciele jednej czy kilku lodziarni – nie przetrwają zakazanych niedziel na pewno.

Powszechnie oburzamy się, kiedy władza każe matce zwrócić zasiłek na dziecko za cały rok wstecz. Nie godzimy się, by musiała oddać sześć tysięcy złotych tylko dlatego, że przekroczyła o sześć złotych limit dochodów. Zastanawiamy się, dlaczego system podatkowy jest tak bezduszny, niesprawiedliwy, dlaczego tak, w konsekwencji – zniechęca nas do powiększania rodzin. Kiedy regulacje dotykają biznesu, obciążają przedsiębiorców karami, grzywnami, wymuszają nowe wpłaty podatkowe – nie mamy odruchu współczucia. Biznes, a wraz z nim przedsiębiorczość – cierpią, gasną albo wręcz umierają, ale po cichu.

Tak jak w przypadku osławionej Lex Obajtek, ustawy rujnującej elektrownie wiatrowe, a grożącej wielomiliardowymi stratami nie tylko ich właścicielom, ale i polskim podatnikom narażonym na odszkodowania. Sprawcy wielu rujnujących biznes regulacji pozostają bezkarni, a często spokojnie doliczają sobie premie lub punkty w rankingach wyborczych.

– Wycelowane w biznes regulacje utrudniają firm prywatnym działalność, obciążają je dodatkowymi kosztami, obniżają opłacalność, ograniczają dostęp do rynku, podważają rachunek ekonomiczny, a także rujnują ich długoletnie plany inwestycyjne, prowadząc w konsekwencji do regulacyjnego wykluczenia – mówi ekonomistka prof. Barbara Błaszczyk.

Zakazane niedziele

Skierowany w galerie handlowe przepis o zakazanych niedzielach, zdaniem jego promotorów, ma ograniczyć ich konkurencyjną pozycję na rzecz innych, mniejszych sklepów. W praktyce skutkować będzie upadkiem właśnie prywatnych, a niepoprawnie (wg ustawodawcy – przyp.red.) zlokalizowanych – w centrach handlowych – kawiarni, lodziarni, restauracji.

Zmiana stawki VAT wstecz

Zakazane niedziele to tylko jedna z ostatnich regulacji mających dla biznesu zabójcze skutki. Mało kto wie, że wstecznym opodatkowaniem skutkuje decyzja o zmianie kwalifikacji podatkowej sprzedaży posiłków w restauracjach samoobsługowych. Do tej pory korzystały one z interpretacji skarbówki, dzięki której VAT wynosił 5%. Teraz oświadczono im, że mają zapłacić wyrównanie do stawki 8% i to za pięć lat wstecz. Wielkie sieci, jak McDonalds czy KFC, płaczą i płacą, ale mali restauratorzy mogą dzięki zapałowi fiskusa do zwiększenia wpływów – zbankrutować.

Split payment

Oficjalnie, w wielu przepisach chodzi o tzw. uszczelnienie systemu podatkowego. Weźmy niewinną z pozoru regulację, jak np. split payment. Umożliwia (a w zasadzie wymaga) ona nabywcy jakichś towarów czy usług podzielenie płatności wynikających z faktury na należność główną i na naliczony podatek VAT. Przy tym podatek ten wpłacony będzie na rachunek, nad którym przedsiębiorca-sprzedawca nie ma władzy. Ogranicza to więc jego płynność, czyli możliwość dysponowania pieniędzmi aż do rozliczenia się z urzędem skarbowym. Może oczywiście podnieść ceny albo skorzystać z kredytu obrotowego, ale i tak wydolność gospodarcza firmy będzie o jakieś 20% słabsza.

Kontrola kontrahentów

Mamy też nowy przepis nakazujący sprawdzanie rzetelności i uczciwości kontrahentów. Jeśli nawet czternasty podmiot w łańcuchu transakcji gospodarczych popełni jakieś wykroczenia lub błędy, skutkujące zakwestionowaniem poprawności jego rozliczenia podatkowego, czternasty kolejny podmiot zostanie przestępcą podatkowym tylko dlatego, że wliczył w koszta coś, co pochodzi od tego czternastego wcześniejszego. – Na wszelki wypadek przestaliśmy z księgowym wliczać w koszty cokolwiek, co da się w koszty nie wliczyć. Tak lepiej, bo może drożej, ale nie grożą nam kary i w konsekwencji bankructwo – mówi jeden z przedsiębiorców prowadzących działalność menedżerską.

Z powodu nowych regulacji stanęło wiele inwestycji. Jak wielu przedsiębiorców doprowadzą do upadłości?

Prawda niematerialna

Są też regulacje, które pochodzą z wytycznych, o których przedsiębiorcy nie są uprzedzeni. Do takich należy pragmatyka działania nadzoru podatkowego. Jeden z przedsiębiorców opowiadał mi, że od czasu zmiany władzy w Polsce miał już trzy kontrole skarbowe. Ponieważ w dokumentach księgowych nie wykryto ani jednego błędu, przepytywany jest na okoliczność potrzeby dokonania tej czy innej czynności gospodarczej. Jak tłumaczy dr Irena Ożóg, była wiceminister finansów a obecnie doradczyni podatkowa, w działalności kontrolnej króluje teraz pojęcie prawdy materialnej. Co oznacza, że jeśli np. ktokolwiek z zaangażowanych w obrót gospodarczy osób oświadczy, że jego zdaniem doszło w znanej mu lepiej lub gorzej firmie do nieprawidłowości, w każdej kolejnej firmie z łańcucha podatkowego może pojawić się kontroler i zakwestionować rozliczenie podatkowe dokonane na podstawie klasycznych dokumentów formalnych, takich jak faktury, umowy, protokoły.

– Konieczna jest zmiana myślenia przedsiębiorców. Najpóźniej przy zawieraniu transakcji muszą wiedzieć, jak wykazać podczas przyszłej kontroli, że: transakcja rzeczywiście miała miejsce, dochowali należytej staranności; dysponowali uzasadnieniem ekonomicznym transakcji – mówiła podczas dorocznej konferencji Coface Country Risk, dr Irena Ożóg.

Sąd Najwyższy też nie ułatwia

Zgromadzeni na tej konferencji praktycy biznesu opowiadali o wielu nowych ryzykach, które administracja, regulator lub prawodawca im przynieśli. Jedną z bardziej kuriozalnych jest ta, którą zafundował Sąd Najwyższy. Wydał on wyrok, z którego wynika, że jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek został wywłaszczony ze swej parceli przez instytucje państwa, ma obecnie prawo do odzyskania lub odsprzedaży praw do swojej ziemi ponownie, o ile została ona użyta do celów innych, niż podane w decyzji o wywłaszczeniu.

Skutek? Jeśli ktoś zaplanował inwestycję na skupionych przez siebie gruntach, a dosłownie kawałeczek z nich podlegał kiedyś wywłaszczeniu na cele publiczne, były właściciel tego kawałeczka może żądać od inwestora lub właściciela nieruchomości dowolnych kwot za odstąpienie od swoich praw właścicielskich.

Nowe prawo wodne

Podobnie blokująco na biznes działa nowe prawo wodne. W związku z nim każdy inwestor musi otrzymać pozwolenie na inwestycję od instytucji, która nazywa się Wody Polskie. Otrzymać go nie może, bo oddziały powiatowe Wód Polskich nie otrzymały rozporządzeń wykonawczych. Kto liczył, że jego inwestycja zacznie się zwracać w jakimś terminie, teraz może o jakimkolwiek terminie zapomnieć. Nikt nie wie, kiedy administracja zacznie wydawać zezwolenia.

Dzięki takim regulacjom stanęło w skali Polski wiele inwestycji prywatnych. Jak wielu przedsiębiorców doprowadzą do upadłości? Może kiedyś się dowiemy.

Dyrektywa RODO

Weźmy jeszcze jeden przykład, jak publiczna władza może zwykłą regulacją skutecznie oduczyć przedsiębiorczości – dyrektywę RODO. Pochodząca z Brukseli dyrektywa każe traktować jak wykroczenie brak odnotowania jakiegokolwiek tzw. zdarzenia dotyczącego danych osobowych. Nie, nie chodzi o nielegalny handel danymi. Wystarczy, że notes adresowy albo lista wysyłkowa lub dowolny inny dokument nie będzie odpowiednio zabezpieczony, by na karę milionową naraził się członek zarządu spółki lub właściciel jednoosobowej działalności gospodarczej. Kiedy np. kartka z danymi kontrahentów nie zostanie zniszczona komisyjnie, a po prostu podarta i wyrzucona do kosza – firmę może spotkać kara w wysokości 10% przychodów z poprzedniego roku obrachunkowego. Dotyczy to każdej z ponad dwóch milionów firm w Polsce i wielu milionów w Unii.

Potajemnie wykreślony

Każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą może dostać po głowie także inną, znowu naszą, polską regulacją – każdy przedsiębiorca może być bez powiadomienia wykreślony z rejestru płatników VAT. Dla tegoż podatnika oznacza to brak prawa do odliczenia od zakupów, obowiązek zapłaty VAT wykazanego na fakturze bez prawa do korekty, ryzyko narastania zaległości podatkowych, o których podatnik nie ma pojęcia, ryzyko karnoskarbowe, a nawet karne (do 25 lat więzienia za pustą fakturę).

Nowe prawo ma też konsekwencje dla kontrahentów podatnika, bo nie będą oni mieli prawa do odliczenia od zakupów VAT z faktur od podatnika wykreślonego, narosną im bez ich wiedzy zaległości podatkowe, narażą się – nie wiedząc o wykreśleniu wykreślonego – na ryzyko karnoskarbowe, a nawet na 25 lat więzienia.

Takie i wiele, wiele innych regulacji poddają w wątpliwość sens prowadzenia działalności gospodarczej. Nie wiem, czy Polacy je wytrzymają, czy pójdą drogą Francuzów, którzy w ogromnej większości nie marzą już o udanym życiu na własny rachunek, a po prostu o etacie-kieracie w państwowej korporacji, gdzie nie grozi im nic oprócz depresji.