📻 Grzegorz Cydejko: Kasa z kieszeni innych poszukiwana

Te pieniądze za przeniesienie jeziora po prostu należały się (tobie)

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak.

 



Suweren, czyli wyborcy, w podzieleniu. Część potępia nominatów władzy za nieumiarkowanie w zagarnianiu dla siebie sutych apanaży, część zaś zastanawia się, jak i za co ciągnąć. Pierwszym nie pomożemy. Niech biorą głęboki oddech. Drugim musimy podpowiedzieć, jak i za co pieniądze się należą, kiedy już zapiszą się do partii władzy.

JEŚLI ASPIRUJESZ DO NOWEJ ELITY, TU ZNAJDZIESZ INSTRUKCJĘ PRZENIESIENIA KASY Z KIESZENI INNYCH DO TWOJEJ.

Po pierwsze: przenoś jeziora
Nie tylko za pierwszej komuny kierownik stada dziobiącego otrzymywał premię, kiedy sprzątaczka przestawiła na makiecie jezioro z jednego miejsca osiedla na inne. I współczesna władza ma swoje wody do przeniesienia. Wiadomo, że niełatwo przekopać na przykład kanał między szlakami wodnymi Odry i Dunaju. Dlatego trzeba przekopać Mierzeję Wiślaną.

Sensu ekonomicznego to nie ma, bo porty w Trójmieście są zbyt atrakcyjne dla frachtu, by komuś chciało się posyłać statki do Elbląga. Zadowoli się jednak byłego senatora z okręgu elbląskiego, obecnie szeregowego posła, a to gwarantuje premie i inne apanaże. A krytykom powie się, że nie o szlak handlowy tu chodzi, a o to, by do głębokiej, niezamulonej, niezarośniętej zatoki mogły zawijać okręty potężnej floty bałtyckiej RP.

Po drugie: relokuj lotniska
Z Warszawy do Baranowa, z Modlina do Radomia albo z Trójmiasta pod Zakopane, na trasie do Budapesztu. Nawet nie musisz szukać pretekstu. Powie się, że pas startowy się wykopie i przewiezie, nieistniejące linie kolejowe zamieni na szybkie, a obok wytyczy Centralny Postój Taksówkowy (komplementarny, wyszehradzki) i dworce dla pekaesów.

Władza się zachwyci, bo przecież tyle roboty musi oznaczać wzrost liczby zatrudnionych przy łopatach i taczkach. Tak przecież Viktor Orban zmniejszał bezrobocie, a skoro wielki Viktor mógł, to my też. I premia się należy.

Po trzecie: zrób muzeum w Pałacu Kultury, w Milanówku na dodatek
Naród ogłupiały nie chce się godzić na zburzenie sowieckiego symbolu – wymyśl coś. Na przykład znacjonalizuj Plac Defilad. No przecież chodzi o bezpieczeństwo najwyższych organów, jak w przypadku przejęcia przez rząd Placu Piłsudskiego. Następnie przenieś plac, powiedzmy, do Milanówka.

Korzyści rozliczne – możesz ogłosić, że to miasto tradycji języka jidysz, a ty chcesz w przeniesionym tam Pałacu Kultury i Nauki zorganizować Narodowe Muzeum Getta. Władza zachwyci się planem połączenia Muzeum Polin z Muzeum Getta, co pozwoli na wymianę dyrekcji tego drugiego wzorem gdańskim, gdzie już przetrenowano model połączenia Muzeum II Wojny Światowej z Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 r. Tam były premie, to i ty możesz na nie liczyć. A nadworny poeta z Milanówka napisze jeszcze pean na cześć władzy, a ty dostaniesz Order Orła Białego.

Po czwarte: oglądaj narodowe media
Tam szukaj inspiracji. Ot, na przykład ścieżki rowerowe. Jak mógłbyś się dowiedzieć z satyrycznego programu, w którym dialoguje dwóch prominentnych propagandystów władzy, rowerzyści przeszkadzają członkom nowej elity w jeżdżeniu samochodami po mieście. Powinni wiedzieć, że na rowerze jeździ się po lasach.

A ty słuchasz i już wiesz, że jak przeniesiesz drogi rowerowe do lasu – masz premię jak w banku. Władza będzie się mogła szybciej poruszać po miastach, a ty wyjdziesz na tego, kto promuje kontakt z przyrodą i ogranicza ponoć wysoką liczbę zgonów wynikających z zachłyśnięcia się cyklistów zdrowym, fabrycznym smogiem.

Po piąte: przenieś też wiatraki
Co jeszcze drażni władzę, no, co? Tak, zgadłeś – widok wiatraków. A ty, jako szef zespołu planowania Ojczyzny Narodu, wiesz dobrze, że przeniesienie wiatraków to betka. Zrobi się Narodowy Program Promocji Energetyki Wichrów Zachodnich i rzuci kilka miliardów na dopłaty do delokalizacji stacji wiatrowych z oczu władzy na peryferia zachodniej Polski albo i poza zachodnią granicę.

I nieważne, że tam wieje czy nie. Nie przejmuj się pogodą, tylko zaprogramuj kilka miliardków z kieszeni podatnika, bierz papiery i szybko składaj je w tzw. konkursie na członka zarządu, na przykład PGE Energia Odnawialna. Szybko wynajmij kogoś ze znajomością Power Pointa, idź z prezentacją do kogoś z kręgu szeregowego posła i ciesz się życiem, jak inni bonzowie władzy pilnujący Polski.

Po szóste: zmieniaj świadomość (nie swoją)
Na niezłe premie możesz liczyć także jako współtwórca Dzieła Przenosin Świadomości. Zawsze możesz zrobić choćby reformę edukacji tak, by nikomu nie śniły się loty w kosmos, ale by każde dziecko znało na pamięć Rotę, cały różaniec, robienie na drutach i szydełkiem oraz ze trzy litanie.

Przy okazji pomyśl o przeniesieniu Placówki i Wozu Drzymały do Torunia. Tam miasto na pewno ma jeszcze jakieś tereny w promocyjnych cenach. Wystarczy, że podłączysz do historycznych mitów jakieś źródła geotermalne, na przykład te, które przeniesiesz z Sudetów (podkarpackich nie ruszaj, wara!) – i znowu masz premię w kieszeni.

Po siódme: zabierz imigrantów
A jako że zbliżają się wybory, nie przegap szansy na przeniesienie imigrantów z zalanych nimi Węgier na polską ziemię. Gdyby Orban się opierał pod pretekstem, że niby ma migrantów mało i potrzebuje ich do własnych celów, dobierz kilku od ministerki, która znalazła uchodźców w jordańskich luksusowych hotelach. Bierz jak leci, bo jak załatwisz grupę uchodźców wojennych wyznania muzułmańskiego, masz premię jeszcze wyższą niż minister Kępa.

Po ósme: postaw banner na Księżycu
Idź śladem wielkich poprzedników. Weź przykład z tych, co wymyślili, że dostaną pieniądze Polaków na jacht, który w barwach biało-czerwonych będzie przenosił się z jednego egzotycznego portu do drugiego. By w każdym, przy oklaskach zatrudnionych w Polskiej Fundacji Narodowej notabli, wizytujących te porty, sławić imię naszej władzy.

Ty na jacht już nie dostaniesz. Ale co ci szkodzi wziąć na rakietę? Albo wykupić miejsce reklamowe na Księżycu? Jest już spółka w Japonii, która będzie instalować tam banner. Ty robisz program, że realizujesz działalność Machiny Bezpieczeństwa Narracyjnego (Mabeny) na Księżycu. Każdy na świecie dzięki twojej kreatywności będzie mógł przeczytać w nocy wielkie hasło: Były członek nadzwyczajnej kasty sędziowskiej jednak ukradł 50 złotych, a inny pół kilo kiełbasy. Masz za taką akcję gwiezdną przyszłość u stołu najwyższego gremium władzy.

Po dziewiąte: a tego nie rób
Puszczy Białowieszczańskiej już nie przeniesiesz. Nie dostaniesz też nic za przeniesienie żubrów na tamten świat. Zmieniła się chwilowo linia naszej władzy – resztki lasu mają zostać na Podlasiu, a do żubrów i fok przejściowo nie będzie się strzelać, nawet jeśli wciąż chciałyby na tym zbijać kasę wpływowe polityczki i wierni przyboczni ojca dyrektora. Licz najwyżej na dziki. Tych jest dużo i jak ich nałapiesz i odstawisz za mur na wschodniej granicy – możesz mieć udział w uczcie elit.

Pamiętaj też, że Rafinerię Gdańską już do Płocka przenosi ktoś inny. Nie licz, że podłączysz się pod premie. Ekipa eksploatująca ten schemat jest silna i zwarta. Marsz miliona klubów pewnej gazety polskiej też już jest przeniesiony do Budapesztu. Na program relokacji automatycznych karabinków z USA do Polski też jest za wcześnie. I nic też nie ugrasz, przenosząc szpital psychiatryczny spod Białegostoku do Lichenia, bo przejściowo będą tam jeszcze lekarze.

Ale walcz! O swą przyszłość i główkuj. Coś zawsze uda się przenieść, a kaska, zamiast zgadzać się innym, będzie zgadzać się tobie. Jak dyrektorowi w Poszukiwany, poszukiwana.