NIE CHCEMY WIEDZIEĆ, CO BĘDZIE DALEJ w historii z lodu i ognia?

Jest bardzo możliwe, że tak potoczą się losy, ale nie na 100%

 

Nasza kultura popularna wypełniona jest od jakiegoś czasu regularnym wyczekiwaniem zimy. Mowa oczywiście o najpopularniejszej obecnie fantastyce „Pieśni lodu i ognia”, którą nieobeznani z twórczością literacką G.G. Martina znają zapewne pod serialową nazwą „Gra o tron”. W poniedziałek, 15 kwietnia 2019 r. (w USA dzień wcześniej) na ekrany telewizorów na całym świecie powróciła wykreowana rzeczywistość pełna rycerzy, wojen, spisków i smoków, w której wszyscy obawiają się „nadchodzącej zimy”. Nie tej zwyczajnej, która żegna stary rok i wita nowy, ale przeszywającej chłodem do samego szpiku kości, zimy zim. Nachodzi tutaj, być może, niektórych pytanie, skąd właściwie temat serialu Gra o tron wziął się w REO?


Fantastyka, ale jednak, jak w krzywym zwierciadle, przypomina nasz współczesny świat. Tam nadchodzi mroźna zima, a u nas globalne ocieplenie. Tamtejsi możnowładcy skryci w wysokich zamkach bagatelizują problem, nie inaczej zachowują się nasze polityczne nasze elity. Uboższa ludność świata Martina już cierpi z powodu nadchodzącej zimy, tak jak u nas ofiarami postępujących zmian klimatu padają mieszkańcy obszarów równikowych i południowych planety. Wędrówki ludów, polityczna destabilizacja i wybuchające konflikty pomiędzy społeczeństwami. Czy u nas nie wygląda to bardzo podobnie?

Ósmy sezon Gry o tron w tv HBO w poniedziałkowe wieczory

 

Z jednej strony pieśń lodu, a z drugiej ognia.

Dla unikających fabularnych fikcji mam propozycję poszukania raportu prawdziwego pokazującego nadchodzący czas konsekwencji dotychczasowej beztroski i dewastacji naszej planety, pokazującego tym razem z przewrotną odwrotnością rzeczywistość z Gry o tron. Te same temperatury tylko po odwrotnej stronie skali – termiczna degradacja świata. Gorącą przyszłość nadchodzącą w naszym prawdziwym świecie znakomicie opowiedział mianowicie film – dokument, który warto gdzieś znaleźć – The Age Of Consequences. Ponoć czeka na swoją kolejkę do emisji na antenie tvn24.

 

Ciepły wiosenny okres niekoniecznie zachęca ludzi do negatywnego myślenia o coraz bardziej niestabilnym i gorącym klimacie. Niestety zazwyczaj skupiamy się na obecnych korzyściach, jakie wyciągamy z danej chwili, a nie tym, co będzie w przyszłości, i to wcale nieodległej, lub już dziś tylko w odległej szerokości i długości geograficznej.

Globalne ocieplenie postępuje z dnia na dzień i nie zmienią tego bałamutne opowieści zwolenników status quo. Dotyczy to zarówno producentów „starej” energii, konserwatystów negujących znaki na niebie i ziemi (teza o powracających cyklach i niedostrzeganie interwencji ludzkiej w to, co dzieje się z pogodą i środowiskiem) oraz polityków cynicznie chcących zyskać poklask u tych, którym nie w smak przyjąć wiedzę o zmianie klimatu jako prawdę. Ciężko nie dostrzec w opowiadanych przez nich historiach jakże wyraźnego kontrastu, bo jak można pogodzić zarzuty klimatycznego spisku z pachnącymi nowatorskim biznesem wizjami hodowli winogron na północy Europy? Nie można, ale ta rozbieżność nie jest dla nich intelektualnym problemem, bo chodzi tutaj wyłącznie o to, aby ludzie zgubili prawdę w tłumie. By spłonęła lub zamarzła. Niewielka, paradoksalnie, różnica.

.

Nie uciekniemy w seriale

Nie da się nie zauważyć nadchodzącej fali ciepła i innych anomalii pogodowych. Co i raz słyszymy o najgorętszym maju, październiku, całym roku w historii pomiaru temperatur w Europie, na Bliskim Wschodzie, Północnej Afryce oraz Stanach Zjednoczonych. Według danych zebranych przez Światową Organizację Meteorologiczną sytuacja będzie się jeszcze bardziej pogarszać, a dla wielu regionów nadejście wcześniej niż zwykle letnich fal upałów spowoduje straty środowiskowe, w rolnictwie oraz przemyśle.

 

Gra o tron zagra na całym świecie, także w Polsce. Gra o przyszłość też nie ma regionów bez dostępu. W tym roku spodziewać się i obawiać możemy nie tylko nadchodzącej, rujnującej świat, zimy w serialu tv, ale i realnego energetycznego blackoutu naszej gospodarki spowodowanego upałem i radykalnym obniżeniem poziomu wód. W zeszłym roku (na razie tylko) tysiące ludzi zginęło, tak zginęło, nie umarło na całym świecie od temperatur 35-40-45-50 stopni. W cieniu, w Australii, Azji, Ameryce ale i na naszym kontynencie.

 

Prawda czasu, fikcja ekranu

Za nami pierwszy odcinek ósmego sezonu, pamiętamy świat z poprzednich. Czekamy na lato 2019, przypomnijmy sobie poprzednie, czy to z roku 2017. W Arizonie wysoka temperatura nikogo nie oszczędza i topią się w równym tempie znaki drogowe i skrzynki pocztowe. Asfalt staje się tak rozgrzany, że w wielu miejscach jazda po nim jest po prostu niemożliwa. 40-stopniowe upały w Portugalii wywołują szybkie pożary, które wypalają gęsto zalesione regiony do gołej ziemi. Coraz częściej płonie również Tajga.

W Hiszpanii średnia temperatura w okresie wiosennym wzrosła o prawie 2 stopnie Celsjusza w stosunku do ostatnich trzech dekad. Te przykłady to tylko malutki wycinek bijącej czerwienią mapy świata. By nie straszyć tu znacznie większą tragedią, którą spowodować może brak dostępu ludności do energii elektrycznej, do wody.

 

Z tego wszystkiego wniosek nasuwa się jeden, w żadnym stopniu nie nowatorski, ale powtarzać go trzeba do skutku. Globalnego ocieplenia nie zatrzyma kwestionowanie wpływu człowieka na klimat, zamienianie niezaprzeczalnych danych o wzroście temperatur w fantasmagorie o winnicach nad brzegiem Bałtyku czy przyjmowanie regulacji prawnych i planów gospodarczych, które odkładają wytchnienie dla planety w odległe dekady przyszłości, kiedy na ich efekty będzie najprawdopodobniej za późno. Przestańmy i nie pozwalajmy zamykać w klatce radykalizmu decyzji, które trzeba podjąć idziałań, które trzeba wprowadzić w życie, aby zatrzymać zmiany klimatu. By nie zionął on ogniem, jak smoki z nadchodzącej kolejnej odsłony „Gry o tron”.

 

Języki ognia to nie tylko zagrożenie smoków w fikcyjnych fabułach

 


 

REO POLECA

📻 MALCOLM LIGHT, NAUKOWIEC. Wie więcej o Apokalipsie, czy…?