📻 CZŁOWIEK XX WIEKU w plebiscycie BBC 2. Chyba znamy powód

Guru środowisk informatycznych

AUDIO REO. Posłuchaj Huberta Augustyniaka czytającego tekst artykułu. 21’39”
W grudniu 2013 roku królowa Elżbieta II, wydając akt ułaskawienia – co zdarza się niezmiernie rzadko, bo od zakończenia wojny zanotowano tylko cztery takie przypadki – potwierdziła rangę naukowca i ogrom hańby, jaka go spotkała w Zjednoczonym Królestwie.
Wcześniej, latem 2009 roku, premier Gordon Brown wystosował oświadczenie, w którym przeprosił za potworne – jak się wyraził – potraktowanie przez państwo jednego ze swoich obywateli.

W cyklu WIZJONERZY opowieść Maxa Suskiego


W styczniu 2019 roku brytyjska stacja telewizyjna BBC Two rozpoczęła nadawanie siedmioodcinkowego programu Icons poświęconego najwybitniejszym postaciom XX wieku. Widzowie stacji głosowali na kandydatów w siedmiu kategoriach – artystów, sportowców, naukowców, odkrywców itd. Wstępnego wyboru czterech kandydatów w każdej kategorii dokonały specjalnie oddelegowane grupy ekspertów w każdej dziedzinie. Na koniec z finałowej siódemki widzowie stacji wybrali tę jedną, ich zdaniem najważniejszą dla historii świata, osobę. Był to ten sam człowiek, którego wcześniej przepraszał Gordon Brown i ułaskawiła królowa Elżbieta II – Alan Turing. Uważany za ojca sztucznej inteligencji i współczesnej informatyki, człowiek, bez którego alianci mogli przegrać wojnę, a którego własna ojczyzna w haniebny sposób pchnęła do samobójstwa. W plebiscycie pokonał Nelsona Mandelę, Davida Bowie, Marię Skłodowską-Curie i Pabla Picasso.

Ojciec Turinga był pracownikiem służby cywilnej w Indiach. Tam też jesienią 1911 roku poczęty został drugi z braci Turingów, Alan. Ponieważ rodzice chcieli, by ich syn urodził się w ojczyźnie, na krótko wrócili do Anglii, ale po narodzinach syna, w czerwcu 1912 roku, ponownie wyjechali do Indii. Wychowaniem chłopca zajęły się opiekunki i przyjaciele rodziny.

Czternastoletni Alan trafił do elitarnej szkoły Scherbone, przesiąkniętej dusznym klimatem ówczesnego imperium. Z jednej strony wspaniały poziom edukacji, z drugiej – kolonialne naleciałości, pogarda dla słabszych i sztywność obyczajowa. Alan zwracał uwagę swoimi matematycznymi zdolnościami, ale w skażonej nietolerancją szkole czuł się źle. Zdawał sobie sprawę ze swoich homoseksualnych preferencji, lecz praktyki tego rodzaju były wtedy zabronione przez brytyjskie prawo. Trudno to nawet nazwać przejawem homofobii – pod pewnymi względami Anglia po prostu głęboko tkwiła w dziewiętnastowiecznej, czy wręcz średniowiecznej, ciemnocie.

Maszyna Turinga

W szkole Alan przyjaźnił się z Christopherem Morcomem, który z czasem stał się jego pierwszą miłością. Jednak

zapadł, gdy parę lat wcześniej wypił skażone mleko od chorej krowy. Osiemnastoletni wówczas Alan bardzo to przeżył, odwrócił się od religii i zatopił w nauce. Fascynowały go matematyczne podstawy świata biologii i natury.

W 1931 roku trafił do King’s College, części Uniwersytetu Cambridge, gdzie pięć lat później napisał swoją najsłynniejszą pracę O liczbach obliczalnych. Opisał podstawy działania tak zwanej maszyny Turinga. Dziś każdy z nas korzysta z takiej maszyny – to obecne komputery. Wtedy nie było możliwości, by takie urządzenie zbudować, ale teoretyczny model był gotowy. Komputery musiały jednak zaczekać, bo wielkimi krokami zbliżał się światowy konflikt zbrojny. Na początku września 1939 roku Turing, jako obiecujący matematyk, został ściągnięty do słynnego ośrodka dekryptażu w Bletchley Park, gdzie próbowano odczytywać niemieckie depesze wojskowe.

Tajemnica Enigmy

Na temat Enigmy – diabelskiej maszyny szyfrującej, używanej przez armię niemiecką – powstały dziesiątki filmów i książek. Nad złamaniem szyfrów Enigmy głowiły się wtedy służby większości krajów Europy. Pierwsze sukcesy odniosła słynna trójka polskich kryptologów – Rejewski, Różycki Zygalski, którzy już od 1932 roku byli oni w stanie odcyfrować depesze szyfrowane przez starszą, prostszą wersję Enigmy.

fot. Greg Goebel

Słynne porzekadło mówi, że sukces ma wielu ojców i tak też jest w tym przypadku. Polską młodzież już w szkole informuje się o polskim wkładzie w złamanie szyfrów maszyny, ale gdy w kinach pojawia się jakaś zachodnia superprodukcja dotykająca historii Enigmy, udział Polaków jest bagatelizowany albo pomijany. Reagujemy wtedy, po części słusznie, oburzeniem na uproszczanie historii i narzekamy, że: ukradli nam Enigmę.

A prawda, jak to często bywa, leży gdzieś pośrodku. Historię łamania szyfrów Enigmy zgrabnie opisał w wydanej we wrześniu 2018 roku (w lutym tego roku ukazał się polski przekład) książce pt. X, Y, Z. Prawdziwa historia złamania szyfru Enigmy Dermot Turing, bratanek samego Alana. Autor nie pomija niczyjego udziału w pracy nad szyframi. Uczciwie oddaje honor wszystkim zaangażowanym stronom. Udowadnia, że sukces w odcyfrowaniu niemieckich depesz był sumą wysiłków służb – polskich, francuskich i brytyjskich – i żadna z nich nie poradziłaby sobie samodzielnie.

Na początku lat 30. Niemcy skomplikowali konstrukcję Enigmy i odczytywanie wiadomości wymagało nakładów, którym polscy fachowcy nie byli w stanie sprostać. Odkryte podstawy łamania szyfru były jednak bezcenne. Anglicy od 1936 roku byli zdania, że Enigmy pewnie w ogóle nie da się pokonać. Przełom nastąpił pod koniec lipca 1939 roku, gdy wybuch wojny wisiał już na włosku. Wtedy doszło do spotkania (Konferencji XYZ, gdzie X to Francuzi, Y – Anglicy, a Z – strona polska) w ośrodku w Pyrach. Tam nasz wywiad podzielił się zdobytą wiedzą z sojusznikami, wywołując w gościach niemałe zdumienie.

W Anglii rozpracowywaniem Enigmy zajął się właśnie Turing, kierujący zespołem kryptologów w Bletchley Park. W styczniu 1940 roku pojechał do Paryża na spotkanie z polskimi kryptologami, którzy musieli uciec z okupowanej ojczyzny. Miał dopiero 27 lat i nie był nikomu znany. Jak Dermont Turing cytuje wspomnienia Rejewskiego: Traktowaliśmy Turinga jako młodszego kolegę, specjalizującego się w logice matematycznej i stawiającego dopiero pierwsze kroki w kryptologii. Tam też doszło do przekazania Turingowi najnowszych wyników prac, dzięki którym Anglicy ruszyli z kopyta.

Dziwak i abnegat

Fascynujący życiorys Turinga związany z historią Enigmy został zgrabnie opowiedziany w nakręconym w 2014 roku filmie Mortena Tylduma Gra tajemnic. Film zdobył Oscara za scenariusz – który wcześniej zresztą znajdował się na liście najlepszych niezrealizowanych scenariuszy filmowych w Hollywood. Wątki polskie są delikatnie wspomniane w dwóch dialogach, ale jako rodakowi Rejewskiego czuję się w obowiązku tradycyjnie ponarzekać, że zachód znów nas nie docenił.

Turing, którego rolę odtwarza Benedict Cumberbatch, pokazany jest tam jako aspołeczny dziwak, a jednocześnie kompletnie zafiksowany na swoim zadaniu geniusz. Momentami zachowuje się jak małe dziecko, które nie chce nikomu oddać swojej zabawki. Choć i tak nie pokazano wszystkich jego, opisywanych we wspomnieniach, ekstrawaganckich zachowań: jak to, że Turing w obawie przed alergenami poruszał się w masce przeciwgazowej na twarzy; albo że zamiast naprawić łańcuch w rowerze skrupulatnie liczył obroty pedałów i w odpowiednim momencie poprawiał położenie łańcucha. Poza tym Turing był doskonałym biegaczem długodystansowym. Zdarzało mu się biec do odległego o ponad 60 km Londynu na oficjalne spotkania. Z drugiej strony, według relacji współpracowników, ubierał się byle jak, miał stale podkrążone oczy, chodził niedogolony, a do tego się jąkał – sprawiał więc mocno niechlujne wrażenie.

Nie miał specjalnie czasu na życie prywatne, a jego przełożeni, jak i cała Anglia, mieli większe problemy niż przejmowanie się czyimkolwiek życiem osobistym, choćby był w to zamieszany ten straszny, nielegalny homoseksualizm. Nawiązał wtedy dziwaczną relację z jedną z ważniejszych osób i jedyną kobietą w swoim zespole – Joan Clarke – zakończoną nawet zaręczynami. Zyskał w ten sposób niejaką zasłonę, pomagając jednocześnie samej Joan, którą tradycyjni rodzice popychali do rozpoczęcia normalnego życia i założenia rodziny. Ta fikcja nie trwała jednak długo, Joan źle przyjęła wyznanie Alana na temat jego homoseksualizmu i do ślubu jednak nie doszło.

Turing mimo ekscentrycznego charakteru był bardzo skuteczny, nie tylko jako kryptolog, ale i jako lider zespołu. Gdy w 1941 roku zmieniło się kierownictwo ośrodka i deszyfrantom odmówiono dalszego finansowania prac, Turing zwrócił się o pomoc bezpośrednio do Churchilla – i natychmiast otrzymał żądany budżet. Pozwolił on Turingowi na konstruowanie bomb, czyli maszyn deszyfrujących opartych o bomby kryptologiczne Rejewskiego. Do końca wojny w ośrodku powstało ponad dwieście takich maszyn.

“Bomby” w Bletchley Park, fot. Antoine Taveneaux, Wikimedia/CC BY-SA 3.0
Coventry ofiarą tajemnicy

Szczególnie ciekawy jest wątek odpowiedzialności i utrzymania w tajemnicy wyników prac. Złamania szyfrów Enigmy nie tylko nie można było triumfalnie ogłosić w prasie, ale co gorsza, nie można było zapobiec niektórym nieszczęściom tylko dlatego, by Niemcy nie domyślili się, że ich kody nie stanowią już dla przeciwnika sekretu. Po rozszyfrowaniu każdego meldunku należało rozważyć, czy ewentualne militarne niepowodzenie Niemców da się wyjaśnić inaczej niż złamaniem szyfru.

Gdyby Niemcy zorientowali się, że Enigma przestała być przeszkodą, natychmiast zmieniliby metody szyfrowania i cała praca kryptologów poszłaby na nic. Za najbardziej spektakularną ofiarę zasady utrzymania tajemnicy uchodzi Coventry. W czasie dziesięciogodzinnego nalotu w listopadzie 1940 roku zniszczeniu uległo dwie trzecie miasta. Wzmocnienie obrony przeciwlotniczej lub wysłanie samolotów zdradziłoby Niemcom, że ich meldunki są odczytywane. Sekret ten zdradził w 1974 w swojej książce kapitan Frederick Winterbotham, ale część historyków twierdzi, że z depeszy nie było wówczas możliwe odczytanie miejsca ataku.

Nie zaznasz spokoju

Po wojnie Turing wrócił do pracy nad maszynami liczącymi i fascynującym go zagadnieniem sztucznej inteligencji. W 1948 roku dostał pracę w Katedrze Matematyki na Uniwersytecie w Manchesterze. Jego marzeniem było skonstruowanie czegoś, co mogłoby naśladować działanie ludzkiego mózgu. Sformułował na ten temat swoją teorię – tak narodził się test Turinga. Polega on na tym, że oceniający (sędzia) rozmawia jednocześnie z maszyną i z człowiekiem. Jeżeli w ciągu kilku minut sędzia nie będzie w stanie stwierdzić, która z osób jest człowiekiem, oznacza to, że maszyna przeszła test. Do dziś przeprowadzono wiele bardziej i mniej udanych prób z użyciem najrozmaitszych komputerów uczących się ludzkich odpowiedzi, ale wciąż jeszcze człowiek jest w tej rywalizacji górą.

W grudniu 1951 roku Turing nawiązał przelotną znajomość ze spotkanym na ulicy bezrobotnym, 19-letnim Arnoldem Murrayem. Ten obracał się w dość nieciekawym towarzystwie, wygadał się nie tam, gdzie trzeba i miesiąc później do domu Turinga dokonano włamania. Murray powiedział Turingowi, że wie, kto jest złodziejem, więc Turing zgłosił włamanie na policję. I to był – być może – jego największy w życiu błąd. Turing zwrócił na siebie uwagę dziwnym zachowaniem i policja zainteresowała się jego życiem prywatnym. Pamiętajmy, że początek lat 50. to apogeum zimnej wojny i gry wywiadów. Po obu stronach żelaznej kurtyny roiło się od szpiegów, każdy mógł być podejrzany – zwłaszcza samotnie żyjący naukowiec, który dużo wie, ale o nim nikt nic nie wie.

1
2