Gdzie człowiek nie może, tam drona pośle


Systemy diagnostyczne nowoczesnych turbin wiatrowych w trybie ciągłym analizują podstawowe funkcje maszyny oraz jakość produkowanej energii elektrycznej. Ewentualne awarie są sygnalizowane właścicielowi lub operatorowi farmy wiatrowej zdalnie. Mając dostęp do Internetu sprawdzić można charakterystykę usterki oraz podjąć odpowiednie działania zgodnie z procedurami – np. wstrzymać pracę lub zaplanować wizytę serwisową. Dodatkowe bezpieczeństwo daje monitoring wizyjny oraz system alarmowy. Dzięki takim rozwiązaniom elektrownie wiatrowe są praktycznie bezobsługowe i nie wymagają obecności człowieka na miejscu.

Oprócz okresowych prac serwisowych (kontrola jakości żelkotu, laminatu, elementów ruchomych czy systemów odgromowych) z koniecznością wizyty na eksploatowanej farmie wiatrowej wiążą się wszelkiego rodzaju sytuacje nadzwyczajne. Do najpowszechniejszych zaliczyć można podejrzenia uszkodzeń mechanicznych na skutek warunków pogodowych (wyładowania atmosferyczne, oblodzenie) lub powstałych w wyniku kolizji (np. z większymi gatunkami ptaków). Dotychczas do realizacji prac angażowani byli technicy linowi z uprawnieniami do pracy na wysokości. Dzisiaj z pomocą właścicielom elektrowni wiatrowych oraz serwismenom przybywają drony.

To ptak? to samolot? Nie, to dron

Drony, czyli bezzałogowe statki latające (ang. Unmanned aerial vehicle). Najczęściej pracują w oparciu o cztery wirniki o pionowej osi obrotu (ang. quadrocoptery), lecz zdarzają się również wielowirnikowce. Najpopularniejsze mają udźwig rzędu 0,2kg-3g i są autonomiczne na jednej baterii w czasie 15-30 minut.

Profesjonalny operator drona posiadający doświadczenie w równie precyzyjnych pracach jest w stanie podlecieć na odległość 1,5-2 m od elementu wymagającego inspekcji. Parametry takie pozwalają, dzięki wykorzystaniu kamer full HD, uzyskiwać zdjęcia/filmy w jakości umożliwiającej oszacowanie skali ewentualnych zniszczeń i sposobów ich naprawy.

Czy leci z nami pilot ?

Praktycznie każdorazowo loty opisywane w niniejszym tekście będą wykonywane w zasięgu wzroku (VLOS), a drony z całym wyposażeniem nie będą przekraczały 25 kg. Będą to jednak loty o charakterze komercyjnym (innym niż loty sportowe i rekreacyjne), co skutkuje koniecznością uzyskania od pilota odpowiedniego certyfikatu UAVO (ang. Unmanned Aerial Vehicle Operator) wydawanego przez Urząd Lotnictwa Cywilnego. Wymóg ten wynika z art. 95 ust. 2 pkt. 5a ustawy z dn. 3 lipca 2002 r. – Prawo lotnicze (Dz. U. z 2012 r. poz. 933, z późn. zm.), natomiast szczegółowe zasady uzyskiwania certyfikatu zawarto w rozporządzeniu Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 3 czerwca 2013 r. w sprawie świadectw kwalifikacji (Dz. U. poz. 664).

Warto w tym miejscu nadmienić, że obecnie nie są wymagane obowiązkowe szkolenia do zdobycia świadectwa. Konieczną wiedzę oraz umiejętności, potwierdzane w trakcie egzaminu praktycznego i teoretycznego można zdobyć we własnym zakresie. Sytuacja ma jednak się zmienić. Obecnie do konsultacji trafił projekt rozporządzenia Ministra Infrastruktury i Rozwoju zmieniający rozporządzenie w sprawie świadectw kwalifikacji, który zakłada, że kursy na dronowe „prawo jazdy” mają być obowiązkowe.

Jednocześnie pamiętać należy, że loty mogą się odbywać w tak zwanej niekontrolowanej przestrzeni powietrznej, z wyłączeniem wszelkich elementów niesklasyfikowanych i kontrolowanych. W praktyce oznacza to, że w zasadzie zawsze loty na terenach farm wiatrowych będą możliwe do wysokości 3 km. Szczegółowe informacje o poszczególnych strefach można znaleźć na stronie Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej.

Houston, mamy problem

Inspekcją kieruje operator drona będący na farmie. Opcjonalnie towarzyszyć mu może osoba obsługująca kamerę, która ma na żywo podgląd obrazu z wysokości. Widok przekazywany może być również online w dowolne miejsce do klienta lub wskazanego serwisanta. Daje to możliwość natychmiastowej oceny sytuacji, rewizji wykonanych zdjęć, decyzji w kwestii konieczności powtórzenia pojedynczych kadrów/ujęć.

W zależności od warunków pogodowych oraz inwentaryzowanego elementu inspekcja może odbywać się na włączonej (np. wieża, gondola) lub wyłączonej turbinie (łopaty). Najlepsze jednak efekty uzyskuje się przy zatrzymanej na okres kilkunastu minut maszynie. Chwila wyłączenia może być zdalnie ustalana z operatorem farmy. Standardowo dzień oraz godzina inspekcji są korelowane z warunkami meteorologicznymi. Zbyt obfity opad atmosferyczny oraz porywy wiatru powyżej 15m/s mogą uniemożliwić efektywną i bezpieczną wizję. Dużym ułatwieniem w planowaniu wyjazdu są precyzyjne prognozy dla całej Polski (np. darmowy Modelu UM o rozdzielczości 4km i długość prognozy 60/72h) oraz pomiary rzeczywiste z analizowanej farmy. Takie podejście pozwala na szybką i optymalną reakcję, co jest szczególnie istotne w obliczu ryzyka nieplanowanego wyłączenia, co zawsze ogranicza produkcję.

Jeśli przypuszczenie uszkodzeń zostanie potwierdzone wtedy na obiekcie konieczna jest obecność inspektora. Serwisanci z wykorzystaniem technik alpinistycznych zweryfikują precyzyjnie i ocenią wytypowane za pomocą drona newralgiczne elementy. Po wcześniejszym przygotowaniu, będąc na miejscu technicy mają możliwość naprawy lub oznaczenia elementu wymagającego konserwacji/wymiany.

Inspekcje dronami odbywać się mogą zarówno w przypadku sytuacji kryzysowych, jak i również okresowo w oparciu o długoterminowe umowy.

To kompromis pomiędzy jakością, ceną i bezpieczeństwem. Drony umożliwiają zatem częstsze inspekcje i w sposób istotny wpływają na minimalizację ryzyka z tytułu wymagającej pracy na wysokości. Problemy wykryte dzięki użyciu „latających kamer” mogą w istotny sposób zminimalizować koszty serwisu oraz napraw.

Sky is the limit

Powyżej przedstawiłem jedną z niewątpliwych korzyści, jakie nasze drony będą niosły branży wiatrowej w Polsce. Rozwiązanie takie z powodzeniem stosowane jest już na rynku brytyjskim, francuskim czy duńskim. Wykorzystanie bezzałogowych statków latających jest tak naprawdę nieograniczone. Użycie drona jest uzasadnione zawsze w inwentaryzacjach, inspekcjach trudnodostępnych miejsc gdy daje on minimalizację ryzyka wynikającego z obecności człowieka oraz gdy niesie ono oszczędność czasu.

Michał Kaczerowski – Prezes Zarządu Ambiens

fot. M. Palikot, Ambiens

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here