📻 Nowoczesność wróci, gdy zwrócimy się w stronę nauki

Autor przedstawia się, jako deprawator erotyczny i lewak. Kolejne opinie w stałej ankiecie REO

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Bożena Sitek.


Gdyby przyjąć tradycyjną, oświeceniową definicję nowoczesności jako prymatu nauki i rozumu nad transcendencją, to obserwacja otaczającego świata kazałaby na pytanie czy nowoczesność już była odpowiedzieć twierdząco. Wokół nas gwałtownie rosną i wzmacniają się ruchy, których przesłanie oparte jest na podstawach dalekich od nauki. Nie tylko religijne. Kreacjoniści, antyszczepionkowcy, wyznawcy ziołolecznictwa i homeopatii w miejsce tradycyjnej medycyny, neopoganie głoszący powrót do pierwotnych kultów naturalnych, wyznawcy płaskiej Ziemi (zwani płaskoziemcami), wyznawcy kabały, danikenowcy… Część z nich przynajmniej stara się ubrać podstawy swoich wierzeń w naukowe (czy raczej naukawe) szaty. Większość się tym nie przejmuje.

Wszystkich łączy jedno – wykorzystują rosnącą ignorancję społeczeństw w sprawach naukowych i edukacyjny trend, zgodnie z którym na poziomie szkoły podstawowej i średniej nauczać należy przede wszystkim rzeczy potrzebnych w życiu. Skutkiem takiego podejścia jest rozwijająca się antynowoczesność. Konsekwentne eliminowanie z programów szkolnych wiedzy naukowej, a niekoniecznie związanej z codziennym życiem (słynne na co mi się przyda sinus) prowadzi do problemów z rozumieniem świata.

Co ciekawe, redukowanie ilości przekazywanej wiedzy dotyczy przede wszystkim nauk ścisłych – matematyki, fizyki, chemii, biologii. Czyli nauk, w których nie da się manipulować przekazem za pomocą interpretacji. Ale również dobór tematów z historii czy języka polskiego, a także zwiększanie liczby godzin religii wskazuje, że celem edukacji nie jest już nauką krytycznego spojrzenia. Wychodzący ze szkoły człowiek ma bardziej uwierzyć, niż zrozumieć. To zresztą nie jest polska specyfika.

 

Podobnie funkcjonują systemy edukacyjne w wielu krajach, z USA na czele. Uczeń zdolny, chcący rozwijać swoją wiedzę i umiejętności, może to robić dopiero na studiach albo poza systemem szkolnictwa, na zajęciach dodatkowych. Kształt szkolnictwa coraz wyraźniej wskazuje, że za najważniejsze uznaje się wypuszczenie pracownika przygotowanego do wykonywania poleceń, a nie do krytycznego patrzenia. Kuriozalnym tego dowodem był pomysł tworzenia klas o profilu pracownik call center. Swoją drogą to ciekawe, że używający argumentu na co mi w życiu sinus jakoś nie twierdzą, że należy zaprzestać omawiania w szkole Pana Tadeusza, bo opis gry Wojskiego na rogu nigdy im się w życiu nie przyda.

Niedoedukowanym społeczeństwem łatwo manipulować. Żyją z tego ruchy populistyczne, które obiecują gruszki na wierzbie, rozdawanie pieniędzy i cudowne recepty na wszelkie bolączki. Żyją piewcy wszelkich ekscentrycznych ideologii. Żyją wreszcie wszystkie ruchy religijne, od łagodnych do ortodoksyjnych radykałów, gotowych zabijać w imię swojej wiary. Widzimy to na co dzień wokół nas. Nie bez znaczenia są możliwości, jakie uzyskali dzięki nowoczesnym technologiom.

Czy to jednak pozwala odpowiedzieć twierdząco na pytanie, czy nowoczesność już była?

W 1984 roku w książce Umrzeć, by nie zginąć Tadeusz Markowski przestawił wizję społeczeństwa w 6522 roku. Społeczeństwa podzielonego na uprzywilejowane elity rządzące, o wysokim poziomie wykształcenia i niemalże boskich atrybutach oraz apatyczne masy, których zadaniem jest posłuszne wykonywanie obowiązków na wyznaczonym stanowisku. Otrzymywane przez masy wykształcenie zawiera jedynie wiedzę niezbędną do wykonywania pracy, a władze dbają o zapewnienie środków niezbędnych do życia i rozrywek. Nie najwyższych lotów, raczej na poziomie dzisiejszych reality show. Są tam nawet pozory wyborów i demokracji, ale w pełni sterowanej przez rządzących za pomocą mass mediów. To obraz społeczeństwa postnowoczesnego.

Nawet biorąc pod uwagę kontekst powstania książki Markowskiego – tuż po zakończeniu stanu wojennego – trzeba dostrzec pewną uniwersalność. Chleb i igrzyska były kluczem do władzy już w starożytnym Rzymie, a lud zdecydowanie wolał walki gladiatorów od czytania poezji Wergiliusza. Dzisiejsza rzeczywistość zdaje się coraz bardziej zbliżać do takiego obrazu społeczeństwa. Lud chętnie bierze i wybiera tych, którzy wiele obiecują i dają. Nie tylko w Polsce. Sukcesy wszelkiej maści populistów w wielu krajach świata potwierdzają ten trend.

A jednak uważam, że PRAWDZIWA nowoczesność jest dopiero przed nami.

Historia świata pokazuje, że mamy do czynienia ze swoistym wahadłem. Po czasach odchylenia transcendentalnego przychodzą czasy racjonalizmu. Od transcendentnego średniowiecza, przez racjonalny renesans i dalej barok, oświecenie, romantyzm, pozytywizm… Po triumfie rozumu i nauki w drugiej połowie XX wieku od lat osiemdziesiątych następuje przesunięcie w stronę transcendencji. Nie bez winy jest tu internet – globalne medium, które umożliwia błyskawiczne szerzenie wszelkich, nawet najbardziej absurdalnych idei. Może potrzebny jest do tego jakiś katalizator, coś, co wyzwoli zmianę? Może byłoby tym czymś odkrycie dowodów na życie poza Ziemią (a jesteśmy tego coraz bliżej)? Może niepodważalnego i obserwowalnego dowodu na faktyczność ewolucji (a również tutaj ostatnie doniesienia o pojawieniu się nowych gatunków bakterii i pierwotniaków, które żywią się plastikiem, zdają się być ewidentnym dowodem na to, że ewolucja działa). Może nowe zjawisko, które pozwoli stworzyć fizyczną teorię wszystkiego? Tak jak promieniotwórczość i teoria względności z ich spektakularnym, chociaż straszliwym skutkiem w postaci bomby atomowej wyzwoliły kult nauki w XX wieku, tak nowe zjawisko, które odpowiednio zadziała na wyobraźnię ludzi, sprawi powrót do racjonalnego, opartego na wiedzy i dowodach myślenia.

Głęboko wierzę, że prędzej czy później wahadło osiągnie punkt szczytowy i zawróci w stronę nauki. Im prędzej to nastąpi, tym lepiej.


Krzysztof Garwatowski
Rocznik 1967. Eksharcerz, eksnauczyciel, obecnie dyrektor programowy w wydawnictwie Pink Press. Aktywnie działa w społeczności lokalnej na warszawskiej Białołęce. Wyznawca nauki i wielbiciel science-fiction.

Krzysztof Garwatowski
Rocznik 1967. Eksharcerz, eksnauczyciel, obecnie dyrektor programowy w wydawnictwie Pink Press. Aktywnie działa w społeczności lokalnej na warszawskiej Białołęce. Wyznawca nauki i wielbiciel science-fiction.