FOTO STORY. Raj na ziemi. Dla zwierząt

Galapagos - dziewicze sanktuarium wspaniałej fauny i flory

Wyspy Galapagos to dziewicze sanktuarium wspaniałej fauny i flory. Natura, która nas tu otacza wchodzi oknami i ociera się o nasze nogi. Lwy morskie zajmują miejsce na ławce, ogromne żółwie mijają nas na drodze w parku a małe rekiny ciekawie ocierają o nasze stopy zanurzone w oceanie. Jak w tym królestwie zwierząt odnajdują się ludzie? Jakie są mroczne kulisy wielokrotnych prób osadnictwa na tych wyspach, dotkniętych historią morderstw i klątw? Wysłuchajcie historii o niezwykłych i jedynych na świecie Wyspach Darwina.

Przepraszam, czy można przejść. Na chodnikach wyspy San Cristobal, fot. Agata Skrzypczyk
Czy już otwarte… Ptaki w kolejce po pacyficzne ryby skorpiony, fot. Agata Skrzypczyk
1
Takie zwierzęta są tylko tutaj

Wyspy Galapagos to archipelag pochodzenia wulkanicznego położony na Oceanie Spokojnym na wysokości równika, należący do Ekwadoru. W ich skład wchodzi 19 wysp o łącznej powierzchni 8 tysięcy km2. Tylko cztery z nich są zamieszkane przez 25 tysięcy ludzi, zwanych Galapagueños. Puerto Ayora, największe miasto Galapagos położone na wyspie Santa Cruz, ma 12 tysięcy mieszkańców i największy ruch turystyczny. Wyspę Floreana zamieszkuje za to zaledwie setka ludzi, a przy tym wielokrotnie więcej zwierząt.

Zostały odkryte w 1535 roku przez hiszpańskiego duchownego Tomása de Berlanga, który z braku wiatru zdryfował na Galapagos. Berlenga w liście do króla Hiszpanii Karola V opisał odkryte terytorium jako bezużyteczne z ptakami tak naiwnymi i głupimi, że można je łapać garściami.

To, co z niesmakiem zauważył hiszpański duchowny, jest właśnie unikatową cechą wysp. Fauna i flora rozwijała się tutaj przez tysiące lat nietknięta przez ludzi oraz gatunki z lądu stałego. 80% ptaków lądowych oraz aż 97% gadów i ssaków lądowych żyjących na Wyspach Galapagos to gatunki endemiczne, czyli występujące tylko tutaj.

Dziewicze i naiwne zwierzęta Galapagos zainteresowały pewnego naukowca jeszcze we wczesnym stadium jego kariery. Jesienią 1835 roku na Wyspy przypłynął Karol Darwin. Podczas swojego 22-dniowego pobytu zebrał okazy unikatowych i nieznanych gatunków, a co najważniejsze dla historii – obserwował różne odmiany zięb. Na podstawie swoich obserwacji wysnuł wniosek, że zięby miały wspólnego przodka jednak na każdej z wysp rozwinęły się w odrobinę inny sposób, przystosowując się do nisz ekologicznych poszczególnych obszarów archipelagu. Odkrycie to przyczyniło się do stworzonej przez niego teorii ewolucji, opublikowanej wiele lat później w pracy pt. O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego.

Endemiczne dla Galapagos iguany, fot. Agata Skrzypczyk
Flamingi na wyspie Izabela, fot. Agata Skrzypczyk
2
Mroczna historia osadnictwa

Pierwszym mieszkańcem Wysp Galapagos był irlandzki żeglarz Patrick Watkins, który – według legendy – w 1807 roku został uwięziony na Wyspie Floreana za butę i pijaństwo. Watkinsowi udało się ostatecznie uciec na skradzionej łodzi, jednak przez kolejne lata Archipelag był świadkiem wielu mrocznych historii kolejnych osadników, które rozpoczęły legendę klątwy rzekomo panującej na tych terenach.

W połowie XIX wieku na wyspę San Cristobal przybył Manuel J. Cobos. Razem z dziesięcioma pracownikami, których ze sobą przywiózł, założył pierwszy na Galapagos biznes – fabrykę cukru. Zakład funkcjonował przez 25 lat a większość jej pracowników stanowili więźniowie przywiezieni ze stałego lądu. Cobos był znany z okrucieństwa, co doprowadziło do buntu i zastrzelenia przedsiębiorcy przez skazanych. W małej miejscowości na wyspie San Cristobal o nazwie El Progreso można odnaleźć ruiny fabryki będące świadkami tej mrocznej historii.

W latach 20. XX wieku Wyspy Galapagos zasłynęły wśród Norwegów jako nowy raj na mapie świata. Setki z nich spakowały na łodzie dobytek, wędki i prefabrykaty do budowania domów i pożeglowały na Pacyfik. Tę euforię wielu przypłaciło życiem – nie potrafili poradzić sobie z piekącym słońcem, nieurodzajną glebą i zagrożeniem ze strony wulkanów.

Kolejnym ciemnym punktem na mapie Galapagos jest Mur Łez znajdujący się na wyspie Isabela. Mur jest pozostałością po więzieniu, które funkcjonowało w latach 1944-59. Skazani byli zmuszeni do pracy w upalnych warunkach przy budowy kamiennego muru, który nie służył żadnemu celowi. Wielu więźniów zginęło a pozostali zbuntowali się i uciekli z wyspy. Więzienie zostało zamknięte 60 lat temu.

Lwy morskie nie takie straszne, fot. Agata Skrzypczyk
Market rybny na wyspie Santa Cruz, fot. Agata Skrzypczyk
3
Monopol na wodę pitną

Wulkaniczne wyspy mają małe zasoby wody pitnej. Kranówka nie nadaje się do picia, a ta sprzedawana w dużych plastikowych baniakach pochodzi z nielicznych źródeł oczyszczonej wody deszczowej lub ze stacji odsalania wody. Przypływając na wyspę Santa Cruz, przeczytałam, że źródeł wody pitnej tam nie ma. Inne informacje uzyskałam jednak od tubylców, którzy zdradzili, że owszem, na wyspie jest źródło wody pitnej jednak znajduje się w rękach prywatnych firm, które zarabiają na tym monopolu. Przeszło 50 lat temu zanim – przed utworzeniem chronionego rezerwatu – kilka osób wykupiło teren wokół źródła i w ten oto sposób do dzisiaj zarabiają na sprzedaży wody pitnej mieszkańcom, którzy nie mają innego wyboru.

Przy odrobinie starań pobyt w Galapagos można odbyć niezbyt wysokim kosztem. Jednak większość produktów ma sztucznie zawyżone ceny. Nawet owoce i warzywa, które rosną na tutejszych wyspach są dwa, trzy razy droższe niż na stałym lądzie. Dlaczego? Bo nie ma alternatywy – jak chcesz zjeść, to musisz tutaj kupić. Większość producentów i sprzedawców podnosi ceny bez ograniczeń, testując granicę wytrzymałości ludzi. Ceny rzeczy produkowanych na stałym lądzie muszą oczywiście być droższe o koszty transportu. Niestety nawet tutejsze owoce sprzedawane są dużo drożej. – Ridículo! (z hiszp. absurdalne!) – narzeka jeden z mieszkańców wysp na ceny ananasów.

Przyroda wokół jedynego źródła słodkiej wody, Laguna El Junco, fot. Agata Skrzypczyk
Ptak czekający na swoją działkę, market rybny na wyspie Santa Cruz, fot. Agata Skrzypczyk
Samotny żeglarz pacyfiku. Żółw Galapagos, fot. Agata Skrzypczyk
4
Akcja koza, czyli setki zwierząt wymordowanych z helikopterów

Kozy są tutaj jednymi z najgorszych szkodników. Zwierzęta te przybyły na archipelag na łodziach piratów, którzy zostawili je sobie do zjedzenia na później. Szybko rozeszły się po terytorium archipelagu, wyjadając trawy i skubiąc kaktusy, zabierając tym samym pożywienie endemicznym zwierzętom. Największe zagrożenie dla unikatowych gatunków zwierząt kozy stanowiły na wyspie Izabela.

Po licznych próbach ograniczenia populacji kóz na wyspie, które zakończyły się niepowodzeniem, zarządcy Parku Narodowego Galapagos rozpoczęli stanowczą walkę. W 2000 roku uruchomiono Projekt Izabela. Grupa strzelców w ciągu kilku lat wyeliminowała 90% populacji kóz, zabijając je z helikopterów. Pozostałe osobniki zostały wysterylizowane. Jak można się spodziewać, plan spotkał się z falą krytyki. Argument zarządców Parku był jednak niepodważalny – popularne na całym świecie kozy stanowiły zagrożenie dla endemicznych gatunków występujących jedynie w tej części globu.

Z tej miłości będą małe. Sanktuarium żółwi na wyspie Izabela, fot. Agata Skrzypczyk
Zajęte… przez lwa morskiego, fot. Agata Skrzypczyk
Złote płaszczki przepływające pod pomostem, wody wyspy Santa Cruz, fot. Agata Skrzypczyk
5
Psy i koty też wchodzą w szkodę

Pijąc kawę z grupą młodych Galapagueños obserwujemy szczeniaka aportującego patyk. – Jak ja nienawidzę tych zwierząt – mówi jeden z lokalsów. Są to słowa, które rzadko słyszy się w odniesieniu do uroczych szczeniaczków, jednak w tym wypadku źródło tej niechęci jest uzasadnione. Psy i koty są nowymi członkami królestwa zwierząt Wysp Galapagos. Nie zdążyły nauczyć się panujących tutaj zasad gry, więc biegają po plażach i zaroślach, polując na inne zwierzęta. Koty upodobały sobie rzadkie gatunki ptaków a psy nieustannie wyszukują i zjadają kraby oraz małe iguany, endemiczne dla Galapagos. – Psy i koty istnieją w każdym kraju na świecie, a te iguany możesz znaleźć tylko u nas – mówi mój towarzysz.

Zwolnij! Tu biegają iguany, fot. Agata Skrzypczyk
Źółwiu, dokąd pędzisz. Sanktuarium żółwi na wyspie Izabela, fot. Agata Skrzypczyk
6
Rajski biały piasek to… kupa ryby

Galapagos ma jedne z najpiękniejszych plaż na całym świecie. Szerokie, wypełnione białym piaskiem, który podczas chodzenia tworzy wrażenie unoszenia się w chmurach. Ten piękny piasek tak naprawdę jest produktem fizjologicznym ryby zwanej papugorybą. Ryba ta, dzięki swojemu ostremu dziubkowi żywi się koralowcami oraz algami wyjadanymi ze skał. Zjadany pokarm zawiera sporo niestrawnego węglanu wapnia, który jest mielony w żołądkach papugoryb a następnie wydalany. To właśnie kryształki przemielonego węglanu tworzą te piękne, rajskie plaże.

Złoty piasek na wyspie Izabela, fot. Agata Skrzypczyk
Zwolnij! Tu biegają iguany, fot. Agata Skrzypczyk
7
Energia odnawialna na Galapagos

Wiatraki się kręcą, a ludzie się cieszą. Stosunek mieszkańców Galapagos do energii odnawialnej jest naprawdę godny podziwu. Traktują energię z wiatru nie jako wroga, a jako źródło czystej energii. Do niedawna sto procent prądu wytwarzały generatory z silnikiem diesla, jednak rząd Ekwadoru jakiś czas temu ogłosił plan na zero emisji. Na wyspie San Cristobal trzy wiatraki postawione na wzgórzu zapewniają 50% elektryczności. Na Santa Cruz 20% prądu wytwarza się z energii słonecznej, dzięki farmie fotowoltaicznej podarowanej przez firmę z Korei Południowej. W planach jest energia z fal morskich, biogaz oraz kolejne panele fotowoltaiczne.

Latarnie zasilane panelami słonecznymi, Wyspa Izabela, fot. Agata Skrzypczyk
Dziewicza przyroda wokół Laguny Junco, fot. Agata Skrzypczyk

8

Wybory samorządowe przypominające karnawał

Moja wizyta na Galapagos miała miejsce tuż przed planowanymi wyborami samorządowymi, które na Wyspach oznaczają fiestę trwającą tygodniami, bardziej przypominającą karnawał niż politykę. Z racji tego, ze Galapagueños nie są za bardzo przywiązani do polityki krajowej Ekwadoru, wybory samorządowe są dla nich najważniejszym wydarzeniem politycznym. Głosowani jest zresztą obowiązkowe – dostaje się certyfikat wyborcy, bez którego nie można uzyskać ślubu lub wziąć pożyczki.

W ramach prowadzonej każdego dnia kampanii wyborczej każdą ulicą miasta co chwilę przechodzi pochód kolejnej partii wyborczej. Niektórzy mają ze sobą tancerzy, inni orkiestrę. Z tyłu pochodu jedzie kordon samochodów z rodzinami i przyjaciółmi polityków, grających muzykę, krzyczących do ludzi, tańczących na przyczepach. Niezwykle eleganccy politycy idący w pochodzie rozmawiają z ludźmi na poboczu, ściskają ręce właścicieli sklepów, z ciekawości wychodzących na ulicę. Wręczają ulotki wyborcze nawet turystom. Wieczorami partie organizują show na scenach rozmieszczonych w różnych częściach miasta. Jedna partia ma wieczór taneczny, inna zaprosiła lokalne gwiazdy muzyki, kolejna uliczny teatr. Przyglądam się z zafascynowaniem, jak polityka wychodzi na chodniki, nie pozostawiając nikogo biernym.

***

Archipelag wchodzi w skład Rezerwatu Morskiego Galapagos i jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. 97% obszaru należy do chronionego obszaru Narodowego Parku, a jedynie 3% terenu jest przeznaczone na infrastrukturę drogową czy budynki mieszkalne. Wyspy są domem dla endemicznych żółwi słoniowatych, legwanów czy lwów morskich. Występuje tu również skupisko rekinów, które mają do dyspozycji ściśle chronione sanktuarium utworzone specjalnie dla nich.


REO POLECA

CZERWONE WILKI. Ich powrót do naturalnego środowiska niepewny