Hubert Bułgajewski: Francja zadziwia

Ekologiczny wzór dla świata.

fot. unsplash.com, Freddie Marriage

Globalne ocieplenie stanowi ogromne wyzwanie dla świata. Okazuje się jednak, że walka, przynajmniej jeśli chodzi o redukcję emisji gazów cieplarnianych, wcale nie musi być trudna. Władze Francji wiedząc jak wielkim problemem jest globalne ocieplenie, podjęły pilne decyzje. Kraj ma ambitny i możliwy do zrealizowania plan – działanie, które powinno inspirować inne kraje, w tym Polskę czy USA. Czasu jest niewiele, a do zrobienia dużo.

Szkodliwa zmiana klimatu
Globalne ocieplenie stanowi ogromny problem dla ludzkiej cywilizacji. Coraz silniejsze huragany, powodzie, przedłużające się susze, fale upałów. Wszystkie te zmiany w klimacie, które uderzają w podstawę naszego istnienia – rolnictwo, możliwość produkcji żywności na masową skalę – stanowią dla ludzkości ogromny problem. Na rolnictwie się jednak nie kończy.

Problem narasta z każdym kolejnym rokiem i jest widoczny na całym świecie. Europa to jeden z kontynentów, które doświadczają w ostatnich latach problemu globalnego ocielenia na własnej skórze. W ciągu kilku minionych miesięcy w Stary Kontynent uderzyło kilka silnych sztormów, w tym orkany – subpolarne cyklony (układy niskiego ciśnienia atmosferycznego) o sile huraganu. Tylko w styczniu orkan Fryderyka przyniósł w Europie straty sięgające dwóch miliardów dolarów i śmierć 13 osób. W przyszłości będzie jeszcze gorzej – klimat wciąż się ociepla i będzie się ocieplać dalej. A wraz z tym procesem będą się nasilać ekstrema pogodowe, co przyniesie jeszcze większe straty na wielu polach.[->]

Problemy z wyjściem z kryzysu
Świat musi działać. Rozwiązanie tego problemu wydaje się być proste, a jednocześnie trudne. Proste, bo wiemy, że trzeba zmniejszać emisje dwutlenku węgla, odpowiedzialnego za ocieplający się klimat,  do atmosfery. A technologie już od dawna leżą na stole. Trudne, bo najwyraźniej nie ma politycznej woli, by zmienić dotychczasowy model. Wystarczy podać przykład polityki Donalda Trumpa, który wycofał swój kraj z Paryskiego Porozumienia Klimatycznego, a jego polityka sprzyja górnikom i nafciarzom, nie zaś energetyce odnawialnej.

Technicznie rzecz biorąc rozwiązanie problemu emisji CO2 jest od dawna dziecinnie proste. Energię z wiatru człowiek wykorzystuje przecież już od tysięcy lat! Pierwszych wiatraków używano przed wiekami do mielenia ziarna, w średniowieczu – w krajach arabskich czy w Europie. Już 400 lat p.n.e – w Indiach – wykorzystywano wiatraki do pompowania wody. Nawet produkcja energii elektrycznej przy pomocy siły wiatru pojawiła się już w czasach, kiedy rosła w siłę energetyka węglowa.  W czasie zimy 1887-88 Charles F. Brush zbudował pierwszą samoczynnie działającą siłownię wiatrową, która wytwarzała energię elektryczną. Charles F. Brush  był jednym z pionierów amerykańskiego przemysłu elektrotechnicznego. Technologia produkcji energii elektrycznej przy pomocy sił natury nabrała rozmachu w XX wieku, jeszcze przed tym, jak zaczęto mówić o globalnym ociepleniu i potrzebie redukcji emisji CO2.[->]

Francja myśli bardzo dalekowzrocznie i stawia na zieloną energię

Ta krótka historia pokazuje, że OZE to nie nowość XXI wieku, wyjęta wprost z amerykańskich filmów science fiction. Dlaczego więc zielona energia to na świecie tylko dodatek do węgla, ropy i gazu? Tu pojawia się problem tej trudnej strony walki ze zmianą klimatu. Bo o ile technologię mamy od dawna na tacy, to z jej wdrażaniem jest coś nie tak. Dziwne, nieprawdaż? Mamy cywilizację, która posiada technologię, którą powinna z wszystkich możliwych powodów wdrażać. Tak się nie dzieje. Problem sprowadza się bowiem do polityki i przemysłu paliw kopalnych. Jedno i drugie jest zresztą ze sobą powiązane, czasem zbyt mocno. Nie będziemy tu jednak zanudzać tymi niezbyt miłymi sprawami, związanymi np. z polską tradycją wydobywania i spalania węgla, czy konserwatywną polityką Trumpa.

Przyjrzyjmy się tej jasnej stronie mocy. Popatrzmy jak to robią inne kraje. Np. Francja.

Właściwy kurs Francji
Francja już od wielu lat robi wszystko, by uniezależnić się od paliw kopalnych. Kraj ten posiada bardzo rozwiniętą energetyką jądrową, a jej udział w całościowej konsumpcji energii wyniósł w 2016 roku blisko 40% – to dużo. Pamiętajmy jednak o całościowym zużyciu energii, także tej w transporcie, który wciąż mocno opiera się na ropie.

Jednak energetyka jądrowa, to nie jest przyszłość – nie jest to też zresztą zbyt bezpieczne rozwiązanie. Faktem jest też to, że ruda uranu się wyczerpie, a technologie rodem z filmu Iron Man nie prędko się pojawią. Dlatego też Francja myśli bardzo dalekowzrocznie i stawia na zieloną energię, oraz wspomagające jej rozwój rozwiązania systemowe z zakresu prawa i wszelkich form wsparcia rządowego.  W 2016 roku udział odnawialnych źródeł energii wyłączając atom sięgał prawie 19%. Wydaje się niewiele, ale pamiętajmy, że we Francji mieszka dwa razy więcej ludzi niż w Polsce, na wyższym poziomie życia. Francja niedawno postawiła sobie za cel zwiększenia udziału zielonej energii do 40% w 2030 roku. Ma zostać dokonany poważny skok w transformacji energetycznej i nie tylko technika i pieniądze będą odgrywać rolę.[->]

Choć prezydent Marcon zapowiedział wydanie ogromnych sum pieniędzy, to bez odpowiednich rozwiązań systemowych rozwój OZE będzie posuwać się w niewielkim tempie. Rozwiązań na tym polu jest sporo. To m.in. podatek węglowy. Macron wezwał w 2017 roku do ustanowienia w Unii Europejskiej minimalnej ceny emisji CO2, by dzięki temu ten system podatkowy mógł napędzić inwestycje niskoemisyjne. Według Macrona potrzebna jest minimalna cena na poziomie około 25-30 euro za tonę CO2. Tymczasem aktualne ceny CO2 w unijnym systemie handlu emisjami kształtują się na poziomie około sześciu-siedmiu euro za tonę. To zbyt mało, by z powodzeniem wdrażać zieloną energię do naszej szarej rzeczywistości.[->]

W 2040 roku we Francji nie będzie można kupić samochodu spalinowego. ani jeździć takim po ulicach Paryża i całego kraju.

To jednak nie wszystko. O ile energetyka odpowiada za większość emisji CO2, to jest jeszcze transport. Tu także w grę wchodzą daleko idące rozwiązania – zakaz sprzedaży samochodów spalinowych. W 2040 roku we Francji nie będzie można kupić samochodu spalinowego ani jeździć takim po ulicach Paryża i całego kraju. Samochody te nie tylko emitują dwutlenek węgla, ale też cząstki stałe, które stają się przyczyną powstawania smogu. Będą więc dwie pieczenie na jednym ogniu.

Planując zakaz sprzedaży samochodów spalinowych od 2040 roku Francja przyłącza się do polityki, jaką obrało już wiele innych państw, od bogatych jak np. Holandia czy Norwegia, po ubogie jak np. Indie, które mają gigantyczny problem z zanieczyszczeniami i smogiem. Korzyścią będzie nie tylko ochrona klimatu czy eliminacja wspomnianego wyżej smogu, ale też uniezależnienie się od importu ropy (bezpieczeństwo energetyczne, poprawa bilansu handlowego). Ta ostatnia kwestia powinna chyba być większym czynnikiem motywującym niż globalne ocieplenie, które wciąż jest tematem wzbudzającym kontrowersje. Świat już kilka razy zmierzył się z problemami związanymi ze skokami cen ropy i związanym z tym kryzysem gospodarczym. Polski też to dotyczy, a benzyna za 6 czy nawet 7 zł za litr to nic fajnego.[->]

Inspiracja dla innych państw
Francja stanowi ciekawy przykład walki ze zmianami klimatu. Nie tyko ze względu na to, że ma wiele sposobów na rozwiązanie tego problemu. Przede wszystkim dlatego, że jest mniejszą od USA gospodarką, która nie jest taką jak USA kuźnią wielkich technologii i ogromnego potencjału prestiżowych instytucji badawczych. To powinno być punktem zapalnym dla działań w USA, gdzie za sterami kraju siedzi konserwatysta. USA wyniosły człowieka na Księżyc. USA stworzyły najbardziej liczące się na świecie technologie informatyczne, jak system Windows czy znane na rynku gry komputerowe. To w końcu supermocarstwo posiadające zaawansowany technicznie sprzęt wojskowy. Sygnał płynie z Francji, która chce wyznaczać kierunek rozwoju tym większym, mającym jeszcze większy potencjał państwom. Ponadto Francja leży Europie, blisko nas, należy do Unii Europejskiej, w której wciąż znajduje się Polska. Jest to więc także przykład dla Polski, która powinna iść po śladach Francji w dziedzinie ochrony klimatu i swojej przyszłości.

Czy pójdziemy? To się okaże. Ale jedno jest pewne – działać powinniśmy już, a najlepiej już dawno temu, bo zegar klimatycznej katastrofy tyka i nie zna litości.

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here