Francja stawia na OZE


Francuski parlament 22 lipca przyjął ustawę o transformacji energetycznej. Zgodnie z nią do 2025 roku udział energii jądrowej w miksie energetycznym zmniejszy się z 75 do 50 proc., z kolei udział OZE w perspektywie do 2030 r. wzrośnie do 40 proc. Polska powinna uważnie obserwować działania Francji – mówi Joanna Maćkowiak-Pandera, szefowa Forum Analiz Energetycznych.

Francja to kraj o najwyższym na świecie udziale energetyki jądrowej w produkcji energii elektrycznej. Obecnie wynosi on 75 proc. W całym kraju jest aż 58 elektrowni jądrowych, a wiele z nich w niedalekiej przyszłości przekroczy wiek 40 lat i trzeba będzie podjąć decyzję, co dalej – modernizować, budować nowe czy zamykać.

Co ciekawe, energetyka jądrowa cieszy się we Francji znacznym poparciem społecznym i politycznym – dotychczasowi prezydenci zgodnie podkreślali rolę energii jądrowej w budowaniu i utrzymywaniu dobrej sytuacji gospodarczej i bezpieczeństwa energetycznego. Dopiero Francois Hollande podczas swojej kampanii prezydenckiej zapowiedział transformację energetyczną, a dokładnie zmniejszanie w miksie energetycznym udziału energii jądrowej na rzecz OZE.

22 lipca francuski parlament przyjął ustawę o transformacji energetycznej. Zgodnie z nią do 2030 roku udział OZE w miksie energetycznym wzrośnie do 40 proc. Natomiast do 2025 roku zmniejszy się udział energii jądrowej – z 75 do 50 proc. Nie oznacza to jednak zmniejszenia produkcji w elektrowniach. Zgodnie z ustawą całkowita moc zainstalowana bloków jądrowych nie przekroczy 63,2 GW – a to właściwie obecny poziom. Procentowy udział energii jądrowej w miksie będzie się jednak zmniejszał ze względu na rosnące zużycie i produkcję energii. Bardzo ambitnie Francuzi podeszli też do kwestii efektywności energetycznej, określając cel zmniejszenia zużycia energii o 50 proc. do 2050 r.

Zdaniem Joanny Maćkowiak-Pandery, szefowej Forum Analiz Energetycznych, Francuzi, decydując się na transformację sektora elektroenergetycznego, wzięli przede wszystkim pod uwagę zmianę kosztów technologii oraz duże możliwości innowacji energetycznych. Poza tym – co może nie mieć aż tak dużego znaczenia – Francja organizuje w tym roku globalny szczyt klimatyczny w zakresie przeciwdziałania zmianom klimatu i może chcieć się pokazać jako lider tego procesu.

– Koszty odnawialnych źródeł energii w ostatnich latach maleją – najbardziej perspektywicznymi źródłami są wiatr i słońce – obecnie system wsparcia w Niemczech dla energetyki wiatrowej wynosi od 240 do 380 zł/MWh, a dla energetyki słonecznej od 360 do 520 zł/MWh – na 15 lat i koszty (w zależności od lokalizacji – nasłonecznienia i wiatru) nadal spadają. Dla nowych inwestycji nuklearnych ostatnie doświadczenia europejskie to np. Hinkley Point w Wielkiej Brytanii, gdzie zdecydowano się na kontrakt różnicowy w wysokości ok. 460 zł/MWh na 35 lat (inwestorem ma być zresztą francuski EDF), a mimo to są problemy ze znalezieniem partnera finansowego – mówi Joanna Maćkowiak-Pandera i dodaje, że po przeanalizowaniu kosztów okazuje się, iż stopniowe dywersyfikowanie miksu jest korzystniejsze niż utrzymywanie status quo – nawet wliczając koszty integracji OZE w systemie.

Według szefowej Forum Analiz Energetycznych warto się przyglądać podejściu Francuzów do transformacji energetycznej ze względu na wiele synergii z Polską.

– Po pierwsze, silne uzależnienie od jednego paliwa – we Francji atom, a w Polsce węgiel. Po drugie, priorytet efektywności energetycznej i w Polsce i we Francji to numer jeden polityki energetycznej. Po trzecie, chęć wspierania rozwoju lokalnego poprzez małe inwestycje OZE – tu również widzę dużo podobieństw pomiędzy Polską a Francją. Po czwarte – rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną w szczycie letnim (i w Polsce, i we Francji) – tu Francuzi dostrzegli istotną rolę fotowoltaiki, która może pokryć istotną część zapotrzebowania bez budowy nowych mocy – mówi Joanna Maćkowiak-Pandera.

reo.pl
 

fot. tan27/freeimages.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here