Fotowoltaiczny impuls w parafiach


Produkcja energii elektrycznej ze słońca i wiatru niecieszą się zbytnim poważaniem w szeregach obecnej ekipy rządzącej. Nowelizującustawę o OZE PiS – a w zasadzie rząd – zrobił wiele, aby zmarginalizować ichrolę, choćby w stosunku do współspalania i biogazu. Jednak wpołudniowo-wschodniej Polsce, najlepiej nasłonecznionej części kraju, rodzi sięoparta o parafie sieć instalacji fotowoltaicznych.

 

O postępach tego projektu świadczy chociażby wysypzakładanych przez parafie, głównie diecezji przemyskiej i rzeszowskiej, spółek,mających na celu produkcję i sprzedaż energii elektrycznej. Spiritus movensjest były senator PiS Kazimierz Jaworski, który nie startował już wzeszłorocznych wyborach, a w styczniu został prezesem stworzonej kilka lat temuspółki Sieć Parków Energii Słonecznej (SPES).

 

Jak mówi Jaworski, we własności parafii jest sporoniezbyt żyznej ziemi, którą jeśli spełnia parę innych warunków,  można zagospodarować stawiając instalacjęfotowoltaiczną. Inicjatywa ma „błogosławieństwo” odpowiednich kurii, ale, jak podkreśla były senator,ostateczna decyzja należy do proboszcza, a on sam zajmuje się głównieprzekonywaniem ich do rozwinięcia takiego interesu. Zadaniem SPES jestpozyskanie finansowania i kompleksowa obsługa – od formalności prawnych pobudowę i serwis.

Takie było oczekiwanie parafii, proboszczowie z jednejstrony chcieli mieć minimum formalności, z drugiej gotowe, całościowerozwiązanie – tłumaczy.

 

W ocenie Jaworskiego, zainteresowanie ze strony parafiijest duże. To nie tylko sposób na zyskanie źródła dochodów, ale też danieprzykładu, jak można produkować energię w zgodzie z naturą i choćby w duchuencykliki Laudato Si’ papieża Franciszka – dodaje. Parafialne instalacjemiałyby mieć moc rzędu 50-120 kW i – jak uważa były senator – w przyszłym rokuinicjatywa mogłaby w sumie zgromadzić 20 MW. W kwestii finansowania Jaworskiwyjaśnia, że poszukuje preferencyjnych linii kredytowych w bankach.

 

Pozostaje jeszcze kwestia wygrania aukcji, które ogłosirząd. Na razie mało wiadomo o ich szczegółach, co przyznaje sam Jaworski, ale ztego co już wiadomo, w aukcjach ogłaszanych przez rząd na 2017 rokukilkadziesiąt MW instalacji fotowoltaicznych w systemie raczej się zmieści. Aprojekt jest w na tyle wczesnej fazie, że dopiero w przyszłym roku mógłby byćgotowy do startu w aukcji. Obok zdobycia finansowania to właśnie kształtministerialnego rozporządzenia ws. ilości energii i koszyków OZE będzie miał tudecydujące znacznie.

 

Dodajmy, że „kościelne” OZE na Zachodzie nie są niczymniezwykłym. W Niemczech czy Austrii dość powszechny jest udział parafii współdzielniach energetycznych, użytkujących przeróżne OZE, z przewagąfotowoltaiki.

Wojciech Krzyczkowski

fot. Pixabay


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here