FORMUŁA 2018: Jak oni się ścigali! Także w elektrycznych bolidach

Maszyniści roku

2018 rok wypada już pożegnać i podsumować. Nie mogło więc zabraknąć tego, co działo się w świecie motorsportu, zwłaszcza tego z pierwiastkiem elektromobilności.


 

Czwarty sezon w historii Formuły E rozpoczął się już w grudniu 2017 roku na ulicach Hong Kongu, gdzie rozegrano dwa wyścigi. Pole position do pierwszego z nich w efektowny sposób zdobył Jean-Eric Vergne z Techeety obracając się po przekroczeniu linii mety.

Vergne prowadził przez pierwszą część wyścigu, jednak jeszcze przed zmianą bolidów liderem został Sam Bird z DS Virgin. W alei serwisowej Brytyjczyk zblokował koła i nie wjechał do swojego garażu. Sędziowie ukarali go za to karnym przejazdem przez pitlane. Miał już jednak tak sporą przewagę, że gdy odbył karę, to wrócił na tor wciąż przed Vergnem. Problemy ze swoimi bolidami mieli dwaj ostatni mistrzowie serii – Sebastien Buemi z Renault oraz Lucas di Grassi z Audi. Obaj nie zdobyli ani jednego punktu.

Drugi wyścig zaczął się dosyć nietypowo, bo startem lotnym. Felix Rosenqvist z Mahindry ruszał jako pierwszy i stracił panowanie nad swoim bolidem już w pierwszym zakręcie. To dało prowadzenie Edoardo Mortarze z Venturi. Debiutujący w serii Szwajcar popisał się dobrym tempem oraz rozsądnym zarządzaniem energią, przez co pewnie jechał po pierwsze zwycięstwo w Formule E dla siebie oraz swojego zespołu. Na jego nieszczęście w samej końcówce popełnił podobny błąd co Rosenqvist na początku wyścigu i obrócił się w drugim zakręcie. Dzięki temu liderem został Daniel Abt w Audi. Dla Niemca byłby to pierwszy wygrany wyścig w jakiejkolwiek serii wyścigowej od 2012 roku, na dodatek wtedy były jego urodziny.

Byłby, ponieważ Abt został zdyskwalifikowany z tego wyścigu. Oznaczenia elementów jego bolidów nie zgadzały się z tymi, które były zgłoszone. To sprawiło, że zwycięzcą został Rosenqvist, któremu udało się wrócić do czołówki wyścigu. Mortara został sklasyfikowany jako drugi. W klasyfikacji generalnej wciąż prowadził Bird przed Vergnem. Mahindra była na szczycie tabeli zespołów.

Pierwszy wyścig Formuły E w 2018 roku miał miejsce na półulicznym torze w Marrakeszu.

Był to także pierwszy wyścig z nowym sponsorem tytularnym serii – ABB. Do formy znanej z lat wcześniejszych wrócił Buemi, który wygrał kwalifikacje. W pierwszej fazie wyścigu mistrz sezonu 2015-16 prowadził przed Birdem i Rosenqvistem. Początek był optymistyczny także dla broniącego tytułu di Grassiego, jednak szybko w jego bolidzie ponownie pojawiły się problemy techniczne. Po postojach, najszybszy na torze był Rosenqvist i w końcówce udało mu się wyprzedzić zarówno Birda jak i Buemiego, dzięki czemu wygrał drugi wyścig z rzędu oraz wyprzedził Brytyjczyka w klasyfikacji generalnej.

Sam Bird, 3 miejsce w klasyfikacji GP w sezonie 2017/18, Zespół DS Virgin Racing, fot. wikimedia.org

Jednym z nowych miast w kalendarzu Formuły E było Santiago w Chile.

Po problemach w poprzednich rundach, do czołówki wbił Andre Lotterer, partner Vergne’a w zespole Techeetah. Ruszał z trzeciej pozycji, tuż za Francuzem i pierwsze okrążenie też na tej lokacie zakończył po tym, jak wyprzedził Sebastiena Buemiego, a potem został wyprzedzony przez pierwszego w historii mistrza FE, Nelsona Piqueta Jr w Jaguarze. Brazylijczyk próbował wyjść na prowadzenie, jednak mu to nie wyszło i wkrótce potem spadł za Lotterera. Po wizycie w alei serwisowej Brazylijczyk znalazł się także za Buemim. Starał się odzyskać trzecie miejsce, jednak zblokował koła i wypadł poza tor, spadając na dalsze pozycje.

Z przodu mieliśmy za to zawziętą batalię o zwycięstwo. Lotterer nie oszczędzał się i raz po raz przypuszczał ataki na Vergne’a. Francuz poprosił o interwencję zespołu, jednak ten zbytnio nie miał co zrobić, ponieważ… doszło do awarii prądu. Ekipy straciły nie tylko łączność radiową, ale także chociażby podgląd wyścigu. Ostatecznie obyło się bez poważniejszej kolizji i Vergne z Lottererem zdobyli pierwszy w historii serii dublet. Vergne i Techeetah wyszli na prowadzenie w klasyfikacjach.

Mexico City E-Prix miało być okazją dla Rosenqvista na powrót na szczyt tabeli.

Szwed zaczął od mocnego uderzenia, wygrywając kwalifikacje. Kierowca Mahindry pewnie prowadził po starcie, ale w jego bolidzie doszło do nagłej utraty mocy. Ostatecznie Rosenqvist nie ukończył tego wyścigu. Liderem został Oliver Turvey z chińskiego zespołu NIO. Z tyłu jednak nadciągał Daniel Abt, który najpierw uporał się z Sebastienem Buemim, a w czasie pitstopów udało mu się przeskoczyć Turveya i zostać liderem. Tym razem Niemcowi nie odebrano już zwycięstwa. Druga połowa garażu Audi też mogła się cieszyć – pierwszy raz w tym sezonie w punktowanej dziesiątce dojechał Lucas di Grassi.

Brazylijczyk mógł wreszcie być w pełni zadowolonym po wyścigu w Punta del Este. W Urugwaju kierowca Audi był drugi, jednak przez niemalże cały wyścig był bardzo blisko Jeana-Erica Vergne’a, który to okazał się być najlepszym.

Pierwszą europejską rundą było E-Prix Rzymu.

W kwalifikacjach najszybszy był Rosenqvist i to on prowadził przez dwie trzecie wyścigu. Błąd w szykanie sprawił, że kierowca hinduskiego zespołu złamał zawieszenie i odpadł z rywalizacji. To utorowało drogę do zwycięstwa dla Sama Birda. Drugie podium z rzędu zaliczył di Grassi, a trzeci był Lotterer. Pomimo piątego miejsca, Vergne obronił prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

Nico Rosberg, Formula_E 2018_Berlin, fot. wikimedia.org

Następny wyścig odbywał się w Paryżu, skąd też pochodzi kierowca Techeety. Francuz zdominował to E-Prix, prowadząc od startu do mety. Za nim jednak niemalże cały czas trwała zażarta walka o podium między Lottererem, Birdem i di Grassim. Zapowiadało się, że na podium staną di Grassi z Lottererem, jednak w bolidzie Niemca zaczęło brakować energii i drastycznie zwolnił. Wykorzystać to chciał Sam Bird, jednak tak niefortunnie zaczął wyprzedzać, że z impetem uderzył w bolid rywala. Z trzema sprawnymi kołami przekroczył metę na trzecim miejscu.

Na lotnisku Tempelhof w Berlinie dominował Daniel Abt.

Niemiec wygrał kwalifikacje, a w samym wyścigu zdobył dublet dla Audi wraz z di Grassim, dla którego było to czwarte podium z rzędu. Trzecie miejsce Vergne’a przy siódmym Birda sprawiło, że Francuz miał już 40 punktów przewagi w klasyfikacji generalnej. Po fatalnym początku sezonu, Audi znalazło się po wyścigu w Berlinie na drugim miejscu w tabeli zespołów, 44 oczka za Techeetą.

Może wydawać się to niemożliwe, ale w Szwajcarii nie było żadnego legalnego wyścigu samochodowego od 1954 roku. To się zmieniło w mijającym roku wraz z Formułą E, która ścigała się na ulicach Zurychu. W czasówce najszybszy był Mitch Evans. Nowozelandczyk prowadził przez pierwszą część wyścigu, ale później musiał uznać wyższość Lucasa di Grassiego.

Lucas di Grassi, 2 miejsce w klasyfikacji GP w sezonie 2017/18, Zespół Audi Sport ABT Schaeffler, fot. wikimedia.org

W wyścigu mocno namieszały kary. Aż pięciu kierowców zaliczyło karny przejazd przez aleję serwisową za przekroczenie prędkości podczas okresu żółtej flagi. Wśród nich byli jadący na drugim miejscu Lotterer, trzeci Evans, czwarty Buemi oraz Jean-Eric Vergne, dla którego dzień w Zurychu nie układał się najlepiej. Francuz w sesji kwalifikacyjnej był dopiero 17, musiał przebijać się do pierwszej dziesiątki, a podczas pit stopu jego mechanicy mieli problemy z zapięciem u niego pasów, a następnie bolid nie chciał ruszyć. Dzięki temu di Grassi spokojnie dojechał do mety na prowadzeniu, a w pierwszej trójce znaleźli się jeszcze Sam Bird (który miał jeszcze matematyczne szanse na zdobycie tytułu) oraz Jerome d’Ambrosio z Dragon Racing.

Walka o mistrzostwa rozstrzygnęła się na ulicach nowojorskiego Brooklynu.

Po kwalifikacjach usunięto czasy Vergne’a i Lotterera za przekroczenie mocy, przez co obaj kierowcy Techeety ruszali z ostatniej linii. Najbardziej mogło na tym skorzystać Audi, które miało 33 punkty do nadrobienia. Problemy kwalifikacyjne Francuza mogły dawać nadzieje dla Birda, który rok wcześniej wygrał oba nowojorskie wyścigi. Nowy układ toru przyczynił się jednak do braku formy reprezentanta DS Virgin, który ruszał z ósmego rzędu i też musiał mozolnie przebijać się do przodu.

Po pierwszym zakręcie mieliśmy widok znany z poprzednich sezonów – prowadziły dwa bolidy Renault. Partner Buemiego, Nico Prost, nie był jednak w stanie utrzymać swojej pozycji i bardzo szybko znalazł się za Abtem, Piquetem oraz Tomem Dillmannem w Venturi. Niemiec został liderem już na szóstym okrążeniu, a na piętnastym kółku trzecie miejsce zajmował już ruszający z jedenastego pola di Grassi. Okrążenie później Vergne wyprzedził Birda w walce o 10 miejsce, co było symbolicznym zwieńczeniem walki o tytuł. Di Grassi ruszył w pogoń za Buemim i udało mu się znaleźć na drugim miejscu. Następnie dogonił Daniela Abta i wyprzedził także jego. Piąte miejsce Vergne’a (przy dziewiątym Birda) dało mu tytuł mistrza sezonu 2017-18 na jedną rundę przed końcem. Teraz najważniejsza była walka o mistrzostwo zespołów – Audi zdołało zmniejszyć stratę do Techeety do jedynie pięciu punktów.

Jean-Eric Vergne, Zwycięzca klasyfikacji GP w sezonie 2017/18, Zespół Techeetah, fot. wikimedia.org

Do tej walki postanowił się wmieszać Buemi, który wygrał kwalifikacje i na starcie miał tuż za sobą oba bolidy Techeety, jak i oba Audi. Świetnym startem popisał się Vergne i to on prowadził po pierwszych zakrętach. To jak ruszyli ze świateł obaj kierowcy chińskiego zespołu wzbudziło zainteresowanie sędziów, którzy badali możliwość falstartu. U Francuza takowego nie było, u Niemca – już tak. To była woda na młyn Audi, które teraz miało dwóch kierowców walczących w ścisłej czołówce. Już na 19 okrążeniu di Grassi i Abt zajmowali odpowiednio drugie i trzecie miejsce, co dawało tytuł dla ich ekipy. W końcówce próbowali dogonić Vergne’a, ale Francuz wygrał ostatni wyścig w sezonie 2017-18. Dziesiąte miejsce Sama Birda sprawiło, że stracił on drugie miejsce w klasyfikacji generalnej na rzecz Lucasa di Grassiego.

Ten sezon dobitnie pokazał jak wyrównaną serią jest Formuła E. Wyścigi wygrało 5 kierowców z 4 różnych zespołów. Co prawda tytuł wśród kierowców rozstrzygnął się jeszcze przed ostatnią rundą, ale kto wie, co by się działo gdyby nie spadek formy Mahindry w drugiej połowie sezonu i potężny falstart Audi.

Z TEMATYKĄ TRADYCYJNIE NAPĘDZANYCH POJAZDÓW FORMUŁY 1, DYSKRETNIE I Z PEWNĄ DOZĄ SŁABO MASKOWANEJ OBŁUDY, POLECAMY SIĘ NA STRONIE NASTĘPNEJ 😉

 

1
2