TO ZDECYDUJE O PRZYSZŁOŚCI: Czy jest miejsce dla trzeciego?

...czyli POLI-TWÓR CENTRYCZNY

opr. graf. Paweł Sito
Myślenie życzeniowe, uprawiane przez komentatorów politycznych, to jakaś nowa świecka tradycja. Kreowanie wyimaginowanych bytów, politycznych tworów – poli-tworów, by wyróżnić się na tle innych gadających głów w telewizjach i na Twitterze. Norma. Jednym z moich ulubionych mitów jest niezagospodarowane, niezdecydowane centrum.

Tego typu retoryka powtarza się cyklicznie i pokrywa z kalendarzem wyborczym.

Co jakiś czas arbitralnie tworzony jest fikcyjny twór, utożsamiany z politycznym centrum – TO POLI-TWÓR CENTRycznY.

Jego struktura i opis są drugorzędne, ważne, że pojęcie owego centrum pozwala wyjaśnić skomplikowany przebieg nadchodzących wyborów. Według powtarzalnego schematu: języczek u wagi przyjdzie, przechyli szalę i wygra PiS, Koalicja Europejska czy jakiekolwiek inne ugrupowanie. Oczywiście owo centrum nie ma swojej politycznej reprezentacji, daleko mu do poglądów dominujących ugrupowań i szuka dla siebie nowych rozwiązań. Wszystkim autorom takich stwierdzeń ewidentnie marzy się

 

Ideał racjonalnego wyborcy.

Istotą legendarnego centrum wydaje się być bowiem pogłębiona analiza programów partii i podejmowanych przez nie działań na forum publicznym. Sięgająca co najmniej kilku miesięcy wstecz. W efekcie tej analizy w głowie wyborcy powstaje poli-tworna projekcja swojej nieprzynależności, a zatem mamy do czynienia z ewidentnym, surowym materiałem do zagospodarowania przez partie polityczne. Logiczne? Tak. Zgodne z rzeczywistością? Ani trochę. W praktyce bowiem liczebność tego typu wyborców, których objęłaby ta teoria, można zmieścić w dwóch fiatach 126p plus ewentualnie na jednym rowerze.

 

Powiedzmy to zatem głośno:

Nikt nigdy nie zrobił wiarygodnych badań, świadczących o istnieniu czy okresowym klarowaniu się centrowej grupy niezdecydowanych wyborców.

Naukowego potwierdzeniA istnienia poli-twora z CENTRUM Szukajcie obok doWodóW na yeti z lodu, lub ich kolegI / KOLEŻANKI Z jeziora loch ness.

I NIE MA również dowodów na jakieś spektakularne wolty, które wykonało mityczne centrum, przerzucając swoje poparcie, na przykład, z Platformy na Prawo i Sprawiedliwość. Są dowody na kontestacje i wyrazy buntu przeciwko dotychczasowym decyzjom aktualnego establishmentu. Można tutaj przytoczyć głosowania na Ruch Palikota (Twój Ruch głosował już na siebie wyłącznie sam), czy w ostatnich wyborach na ugrupowanie Pawła Kukiza.

Ale działania partii politycznych, które zazwyczaj odwołują się do swojego twardego elektoratu – ewentualnie zmiękczają przekaz, aby uszczknąć kilka procent przeciwnikom – w żaden sposób nie są celowane w amorficzną grupę niezdecydowanych wyborców. Na tym w Polsce można się jedynie przejechać.

 

Czas pierwiosnków i roztopów

Obrazy olejne U. Lemańskiej i M. Roszkowskiej

Empiryczny dowód obserwujemy właśnie, co. Wiosna, rok 2019. Partia Roberta Biedronia zdaje się głęboko uwierzyła, że gdzieś pomiędzy PiS-em a Platformą leży magiczny skarb w postaci kilkunastu ukrytych procent głosów. Tymczasem po doskonałym starcie w sondażach poparcie dla Biedronia ustabilizowało się na poziomie 6-7%. Jak najbardziej zdecydowanych wyborców. Ruch Biedronia, który Wiosną pokazał język pozostałym ugrupowaniom opozycji, przed europejskimi wyborami, był w związku z tym przez pewien czas, w mediach, językiem uwagi tychże. Teraz to nazwa języczek jest znacznie bardziej adekwatna.

Jednak posługiwanie się w komentarzach politycznych tradycyjnym pojęciem języczka u wagi, to tandetny sposób na wymądrzanie się i próba amerykanizacji naszego eksperckiego dyskursu. W Stanach Zjednoczonych bowiem, rzeczywiście koncepcja niezdecydowanego centrum daje się bronić merytorycznie i – w przeciwieństwie do wyssanych z palca teorii – została koncepcyjnie opisana. Książki The Swing Vote Lindy Killian czy The Swing Voter in American Politics redakcji Williama Mayera pozwalają na podjęcie dyskusji. Opartej na określonych pojęciach. I powtarzalnych mechanizmach głosowania od 1944 roku. W Polsce niezdecydowany wyborca to pojęcie uznaniowe, w dodatku wykorzystywane instrumentalnie.

 

Dam wam dobrą radę:

Kiedy następnym razem przeczytacie o niezagospodarowanym centrum, niezadowolonym z PiS-u, Platformy czy jakiegokolwiek innego ugrupowania, miejcie świadomość, że w dużej mierze obcujecie z twórczością science fiction.

Będziemy mogli mieć do czynienia z poli-tworem, a może i z najzwyklejszym potworem: fikcyjnym jeśli chodzi o rzeczywistość, ale całkiem rzeczywistym jeśli chodzi o korzyści. Którego groźby, ruchy, czy rozterki dają dobrze pożyć i zarobić grupie gadających głów, bajarzy, copywriterów którzy… w tym celu właśnie go sobie stworzyli. Swojemu twórczemu, potwornemu centrum.

 


REO POLECA

UWAGA! SZANSA na olbrzymie benefity! Zobacz naszych polityków startujących do roli Tłustych Kotów

Paweł Krulikowski
Politolog, komentator i analityk. Absolwent UW oraz SGH. Główny obszar zainteresowań: wizerunek polityczny. Jako konsultant brał czynny udział w trzech ostatnich kampaniach wyborczych. Po różnych stronach. Obecnie w sektorze prywatnym. Sceptyk. Symetrysta. Po godzinach basista zespołów Popkultura oraz Kapitan Nemo.