Tunezja: solarna energetyka rozproszona

Firma TuNur nie ma jeszcze zgody na budowę farmy słonecznej o mocy 4,5 GW, o którą wystąpiła rok temu. Nie wiadomo, czy inwestycja ważna dla Włoch i Francji rozpocznie się zgodnie z planem.Tymczasem Tunezja rozwija energetykę solarną w oparciu o projekty na mniejszą skalę. 

Czy Tunezja da zielone światło?

TuNur złożył wniosek do rządu tunezyjskiego o pozwolenie na budowę farmy słonecznej o mocy 4,5 GW na pustynnym obszarze kraju w połowie 2017 roku. Jeśli Tunezja wyrazi zgodę na inwestycję, będzie to elektrownia słoneczna o największej mocy na świecie.

Elektrownia słoneczna na Saharze wykorzystywałaby technologię CSP (Concentrated Solar Power). Setki tysięcy małych luster parabolicznych będą odbijać promienie słoneczne i kierować je do kilku wież o wysokości do 200 metrów. Skoncentrowana w ten sposób energia słoneczna podgrzewać będzie ciekłe sole, które przeniosą ciepło niezbędne do wytworzenia pary wodnej, napędzającej turbinę generatora prądu.

Podobna elektrownia działa w Nevadzie, jednak jej moc jest 40-krotnie mniejsza. Moc wszystkich elektrowni słonecznych typu CSP na świecie to 5 GW.

Istotnym elementem przedsięwzięcia jest to, że zdecydowana większość wyprodukowanej energii miałaby być importowana do Malty, Francji oraz Włoch za pomocą podmorskich kabli. Jeśli rząd tunezyjski da zielone światło i inwestycja o wartości 5 miliardów euro rozpocznie się w 2019 roku, to już w 2021 roku energia mogłaby popłynąć do Malty. Rok później powstałyby dwie pierwsze linie przesyłowe do Włoch, zaś w 2024 roku czysta energia z Tunezji byłaby przesyłana również do Francji.

Słabe strony giganta

Inwestycja na na tak dużą skalę ma również swoje słabsze strony. Podobne plany istniały już w przeszłości. Projekt znany pod nazwą The Desertec Industrial Initiative miał na celu produkcję energii słonecznej w ilości, która by zaspokoiła potrzeby energetyczne Europy w 20% do 2015 roku. Jednak z uwagi na wysokie koszty, zarówno inwestycji jak i samego przesyłu energii, pomysł został porzucony w 2013 roku.

Dodatkowo, wątpliwości budzi fakt, że ogromny obszar Sahary miałby zostać wykorzystany na produkcję energii elektrycznej dla innego kontynentu. Krytyce projektu zauważają, że lokalna społeczność zostałaby pozbawiona dużej części ziemi, nie otrzymując w zamian żadnego udziału w zyskach.

Metoda małych kroków

Tymczasem Tunezja realizuje swoją strategię rozwoju energetyki solarnej na mniejszą skalę. W maju 2018 roku rząd wyłonił wykonawców sześciu elektrowni słonecznych o mocy 10 MW oraz czterech o mocy 1 MW, a jeszcze w tym samym miesiącu ogłosił przetarg na pięć instalacji o mocy 100 MW w różnych lokalizacjach, a po tygodniu kolejny: na 70 MW (sześć farm po 10 MW i 10 po 1 MW). Trudno odmówić rozsądku takiemu podejściu: różne lokalizacje, różni wykonawcy, a w sumie 634 MW mocy.