Hubert Bułgajewski: Światło ze Wschodu?

Jedwabny szlak energetyczny Chin

fot. pixabay.com, Hsvbooth

Do niedawna Chiny były uważane za największego truciciela na świecie. Tysiące fabryk, elektrowni, kraj zasnuty pierzyną smogu. Państwo, które ma największy udział w emisji dwutlenku węgla do atmosfery. To się jednak zmienia. Chiny prężnie rozwijają odnawialne źródła energii, podpisały się także pod Paryskim Porozumieniem Klimatycznym z 2015 roku. Co więcej, chcą inwestować w zieloną energię w innych krajach. 

Węgiel na boczny tor
Przez ostatnie dekady chińska gospodarka rozwijała się w tempie 9–10% rocznie. W parze ze wzrostem gospodarczym, zwiększającą się konsumpcją i produkcją oraz bogaceniem się społeczeństwa szły coraz większe potrzeby energetyczne. W bardzo krótkim czasie, bo w zaledwie 20 lat, chińskie emisje dwutlenku węgla ze spalania paliw kopalnych uległy potrojeniu, z 3 do 9 mld ton rocznie.

Ten trend zaczyna się powoli zmieniać, gdyż władze w Pekinie doskonale zdają sobie sprawę z problemu sytuacji. Choć głównym motorem napędowych zmian jest zła jakość powietrza. Już kilka lat temu chiński miks energetyczny zaczął wyraźnie się zmieniać, mimo wciąż wysokiego poziomu konsumpcji węgla. O ile w latach 70. XX wieku węgiel stanowił 75% udziału w energetyce, to w 2016 roku było to już tylko 62% –  najmniej od czasu powstania Chińskiej Republiki Ludowej.

Odchodzenie od węgla 
W 2010 roku ilość wyprodukowanej energii z węgla wynosiła 655 gigawatów, a zielonej energii – 246 gigawatów. Do tego dochodziła oczywiście energia z ropy i gazu. W 2016 roku sytuacja wyglądała już inaczej. Mimo że wzrosła konsumpcja energii z paliw kopalnych, to udział OZE wzrósł do 558 gigawatów.[->]

Jednym z działań mających na celu ograniczenie zużycia węgla był program oszczędzania energii w dużych zakładach pracy, rozpoczęty w 2006 roku przez Enterprises Energy-Saving Programme. Jego celem była redukcja zużycia energii tysiąca wielkich energochłonnych firm zajmujących się produkcją stali, cementu, produktów petrochemicznych i tekstyliów. Wszystkie te zakłady stanowią jedną trzecią chińskiego zapotrzebowania na energię. Program był skuteczny.[->]

We wrześniu 2016 roku Chiny skreśliły z listy inwestycji 103 planowane oraz będące już w budowie elektrownie węglowe.

Rząd Chin podjął także działania mające na celu wyhamowanie wzrostu gospodarczego na poziomie 6,5% w latach 2016–2020 wobec wspomnianych 9–10%. Celem jest również przestawienie gospodarki z torów przemysłowo-produkcyjnych na usługowe, co wiąże się z mniejszym zużyciem zasobów i niższą szkodliwością dla środowiska. We wrześniu 2016 roku Chiny skreśliły z listy inwestycji 103 planowane oraz będące już w budowie elektrownie węglowe (łączny koszt 62 mld dolarów).[->]

Zielony prymus 
Od wielu lat w kwestii negocjacji klimatycznych znany jest problem chińskich emisji dwutlenku węgla. Tak przynajmniej było przed 2015 rokiem, czyli przed podpisaniem Paryskiego Porozumienia Klimatycznego. Teraz wygląda to inaczej.

Państwo Środka staje się wręcz wzorem szybkiego wypełniania, a nawet wyprzedzania celów polityki klimatycznej.

Obecnie Chiny są największym producentem zielonej energii. W ostatnim roku miały 17% udziału w globalnej inwestycji w OZE. Państwo Środka, jeszcze niedawno wytykane palcami za poleganie na węglu, obecnie staje się wręcz wzorem szybkiego wypełniania, a nawet wyprzedzania celów polityki klimatycznej.

Chiny chcą bowiem do 2020 roku zwiększyć udział zeroemisyjnej energetyki o 15%, a do 2030 o 20%. Sam udział węgla w energetyce Chin ma spaść w 2020 roku do 58%. To niewiele, ale w przypadku tak ludnego kraju, to duży postęp.[->]

Pływająca elektrownia słoneczna w Chinach – kolejny krok w rozwoju odnawialnych źródeł energii. Fot. flickr.com, pagedooley


Eksportowa Jedna droga
Pekin wykorzystuje fakt, że USA pod rządami Donalda Trumpa niespecjalnie garną się do rozwoju zielonej energetyki i dodatkowo jej eksportu w świat, by dzięki temu czerpać zyski. Owszem, jest Tesla i kilka innych firm, ale bez wsparcia rządowego kraj ten nie będzie w stanie przestawić się z węgla na energię słoneczną czy wiatrową.

Jeden pas, jedna droga to chiński program zagranicznych inwestycji i eksportu ekologicznych technologii do wielu krajów, które nie mają jeszcze rozwiniętej zielonej energetyki.

Chińskie władze doskonale zdają sobie sprawę i wykorzystują to na swoją korzyść. Nie tylko dbają o swoją energetykę, chcą zadbać o inne państwa (chociaż słowo dbać jest pewnym nadużyciem, bo chodzi o zysk i wpływy).

Jeden pas, jedna droga to program zagranicznych inwestycji i eksportu ekologicznych technologii do wielu krajów, które nie mają jeszcze rozwiniętej zielonej energetyki. Jego wartość w formie pożyczek wynosi 1,2 bln dolarów (1200 mld). Chiny zamierzają wydawać rocznie ponad 150 mld dolarów w 68 krajach. Wiele państw ma tym skorzystać.[->]

Uwolnić się i wzbogacić 
Tam, gdzie prawicowi politycy torpedują zielone inwestycje i inicjatywy, Państwo Środka staje się partnerem w rozwoju wielkiej, transkontynentalnej sieci handlowania czystą energią.

Według Adnana Amina, dyrektora generalnego Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IRENA), chińska inicjatywa jest bardzo dobrym i perspektywicznym posunięciem. Do 2050 roku będzie potrzebnych około 2000 gigawatów mocy połączeń międzysystemowych w celu zapewnienia wystarczającej ilości energii ze źródeł odnawialnych, aby osiągnąć cele Porozumienia Paryskiego – powiedział Amin.

Dyrektor IRENA taką inicjatywę chwali, bo dzięki temu da się w rozsądnym czasie zmniejszyć emisje CO2 i być może dzięki temu unikniemy katastrofy klimatycznej. Korzyści będą wielostronne. Państwa będą mogły zmienić swoją energetykę dzięki pożyczkom i dostarczanym technologiom, a Chiny na tym zarobią. I same uwolnią się od węgla i innych paliw kopalnych.[->]

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here