Ewelina Pogryź: Wyrzucamy więcej, ale inaczej

Śmieci też weszły w XXI wiek. Są lżejsze i większe objętościowo

Władze polskich miast i gmin są ślepe. Patrzą na swoje śmieci i nic nie widzą. Owszem, starają się: wywożą, segregują, frakcjonują, spalają, utylizują… ale nie widzą, że odpady produkowane przez mieszkańców w ostatnich latach zmieniły się TOTALNIE. W domowych koszach na śmieci i osiedlowych kontenerach na śmieci doszło do prawdziwej REWOLUCJI, a władze, jak zwykle… nic. 

Plany, programy i strategie gospodarki odpadami pisano w Polsce w połowie albo pod koniec lat 90. Kwestie śmieciowe nie były  co zrozumiałe  pierwszorzędnym problemem Polski po transformacji ustrojowej. To znaczy nie były problemem dla władz, bo dla środowiska i natury owszem były  wtedy, teraz i wkrótce.

Tworząc programy śmieciowe w latach 90. przyjmowało się zatem, że mieszkaniec polskiego miasta produkuje rocznie około 200 kg śmieci, gdy bogaty Szwajcar już 320 kg. Polskie śmieci były wtedy mokre, składały się głownie z odpadów organicznych, resztek jedzenia, obierek po ziemniakach, starych bułek, liści warzyw korzeniowych. Programy gospodarki odpadami napisano pod takie śmieci. I tak już zostało…



Unia Europejska przyjmuje znacznie bardziej rygorystyczne cele dotyczące recyklingu odpadów komunalnych i ograniczenia ich składowania na wysypiskach.
1. Rośnie odsetek odpadów, które powinny być poddane recyclingowi.
55% do 2025 roku
60% do 2030 roku
65% do 2035 roku
2. Do 2025 roku co najwyżej 10% odpadów może trafiać na wysypiska śmieci.
3. Do 2023 roku osobne gromadzenie bioodpadów stanie się obowiązkowe.
Sprawdź, jak prowadzona jest gospodarka odpadami komunalnymi w Twojej gminie!
Dowiedz się, czy władze samorządowe posługują się nowym narzędziem do oceny własnej sprawności ekologicznej Green City Tool



 

Niestety, świat się zmienia i mieszkańcy polskich miast i miasteczek produkują już ZUPEŁNIE inne śmieci niż dziesięć, siedem czy nawet pięć lat temu. Coraz mniej w nich skórek od pomidorów i ogryzków jabłek, coraz więcej kartonów po pomidorowych i jabłkowych… sokach. W domowych koszach na śmieci jest coraz mniej resztek jedzenia, a coraz więcej opakowań z resztkami jedzenia. Śmieci są teraz lżejsze, ale większe objętościowo opakowania, nawet puste, zajmują dużo miejsca. Szczególnie, gdy nie są zdeptane i zduszone, bo o tym powiedzmy to otwarcie  nie pamięta prawie nikt.

Śmieci są teraz lżejsze, ale większe objętościowo.

Dodatkowym, nowym problemem w Polsce są odpady wielkogabarytowe, tzw. gabaryty, jak nazywają je mieszkańcy i śmieciarze. Stare tapczany, kanapy, krzesła, fotele, stoły, wanny, tostery i kuchenki mikrofalowe TEORETYCZNIE powinny trafiać na gratowiska, ale… tam nie trafiają. Owszem sklepy AGD powinny zaproponować klientowi odbiór starej lodówki przy okazji kupna nowej, ale żaden sklep AGD nie proponuje przecież zabrania wanny, przy okazji kupna nowej, zabrania starej mikrofalówki, miksera, tostera, sokowirówki. Tak jak i sklep meblowy nie zaproponuje nam zabrania starego krzesła, stołu, kanapy czy sofy. Co z tym zrobić?

Polacy nie przekazują już mebli rodzinie: dziadkom, ciociom, uboższym krewnym. Nie opłaca się. Transport kosztuje, a nowe meble są tanie i łatwo dostępne. Poza tym meble są teraz gorszej jakości niż dawniej. Wytrzymują może pięć, może dziesięć lat eksploatacji. Nikt nie chce przyjąć starych, 15- czy 20-letnich mebli. Trzeba je porąbać, spalić, zniszczyć. Na gratowisko zwykle nie chce nam się jechać, bo to kosztuje, to daleko, szkoda czasu, może ktoś sobie weźmie. No i po cichu, wieczorem podrzucamy fotel, sofę, wersalkę, szafę czy kanapę pod altankę śmietnikową na osiedlu i obserwujemy, jak tygodniami zapada się w sobie samotna i dobijana przez deszcz i śnieg…

Gabarytów spod śmietnika nie zabiorą komunalne ekipy śmieciowe, bo przyjeżdżają po to, by opróżnić kontenery. Wielkie śmieci zalegają więc wokół i czekają na swój czas, gdy wreszcie, raz w miesiącu, pojawi się specjalny samochód gratowóz i zabierze wszystkie podrzutki.

pod każdym osiedlowym śmietnikiem widać, że Polacy kupują jak szaleni i wymieniają stary sprzęt na nowy.

Skąd się bierze problem? Społeczeństwo polskie wyraźnie się wzbogaciło. Zarabiamy więcej, nie boimy się utraty pracy, wiele rodzin dostaje zasiłek z programu Rodzina 500 plus, niektóre rodziny dostają regularnie pieniądze od ojców i synów pracujących zagranicą. Gołym okiem, pod każdym osiedlowym śmietnikiem widać, że Polacy kupują jak szaleni i wymieniają stary sprzęt na nowy. Wyrzucają dywany, firany, wykładziny, chodniki. Do śmieci leci też większy i mniejszy sprzęt kuchenny, wyposażenie łazienek, deski, płytki, boazerie, panele i trele morele.

Władze gmin są ślepe, bo ciągle myślą, że odbierają ze śmietników natkę marchewki, liście kapusty, włoszczyznę obgotowaną w rosole i ewentualnie skórki od bananów. Urzędnicy odpowiedzialni za wywóz odpadów dziwią się, że kontenery zapełniają się teraz w dwa dni, a nie w dwanaście, jak wtedy, gdy dwanaście lat temu pisano Wielki Długoletni Plan Gospodarki Odpadami…



Trwa Europejski Zielony Tydzień. 21-25 maja 2018