📻 REO EUROPA: Unia wprowadza obieg zamknięty

Kosztami zbiórki, segregacji i recyklingu będą obciążeni producenci

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście: 


 

Państwa członkowskie UE niedawno pakiet aktów prawnych, które mają prowadzić w kierunku gospodarki o obiegu zamkniętym. Teoretycznie oznacza to, że śmieci ma być mniej. Ale czy się uda?

Coraz więcej recyklingu
Nową idée fixe unijnych biurokratów jest wprowadzenie gospodarki o obiegu zamkniętym w Europie. Tzw. circular economy to piękna idea, która mówi o zamknięciu cyklu życia produktu przez ponowne jego użycie. Europa dochodzi do wniosku, że składowanie śmieci na wysypisku to marnotrawstwo. Odpady trzeba przetworzyć i wykorzystać ponownie, a przy okazji uzyskać z nich surowce, które są trudno dostępne w Europie. Może uda się przy tym zwiększyć niezależność gospodarczą, co ma niebagatelne znaczenie w tych niespokojnych czasach.

Oczekiwania unijne wobec krajów członkowskich są surowe, ale dochodzenie do wyznaczonych celów jest rozłożone na wiele lat. Mimo to do 2025 roku przynajmniej 55% odpadów komunalnych (pochodzących z gospodarstw domowych i przedsiębiorstw) powinno być recyklingowane. Normy wzrosną do 60% do 2030 roku oraz 65% do 2035.

Pakiet wyznacza też ambitne cele dla recyklingu opakowań. W stosunku do wszystkich rodzajów cel ten wynosi 65% do roku 2025 i 70% do 2030. W przypadku tych z plastiku są to odpowiednio 50 i 55%, opakowań z drewna 25 i 30%, opakowań z metali żelaznych 70 i 80%, z aluminium 50 i 60%, ze szkła – 70 i 75%, a opakowań z papieru i kartonu – 75 i 80%.

Będą wprowadzone bardziej rygorystyczne i jednolite dla wszystkich krajów zasady obliczania współczynników recyklingu. Teraz są cztery różne systemy obliczania poziomów i krajom trudno się porównywać. Wiadomo, że Polska nie wygląda źle, bo około 55% odpadów jest u nas recyklingowanych. W Rumunii jest to zaledwie 10%. Reszta trafia na wysypiska. Z kolei odzysk szkła i papieru nie przekracza u nas kilku procent. Jednak nie wiadomo, czy w Polsce w ogóle da się kiedykolwiek policzyć, ile śmieci produkujemy. Z pewnością ciemna liczba wielkiej masy odpadów trafiających do lasów, jezior i rzek, wywożonych na dzikie wysypiska nie jest ujęta w statystykach śmieciowych. Szczątkową wiedzę na temat tych odpadów mają Lasy Państwowe.

Spalarnie niemile widziane
Unia uznała, że trzeba znacząco zwiększyć poziom recyklingu odpadów komunalnych i opakowaniowych. Ograniczy możliwość wywożenia śmieci na wysypiska, a także spalanie odpadów. Producenci zostaną zmuszeni do większej odpowiedzialności za swoje produkty i opakowania po nich. Szczególnie ważne ma być zapobieganie powstawaniu odpadów i przeciwdziałanie marnotrawieniu żywności i surowców.

Przyjęte regulacje nie są żadną nowością ani zaskoczeniem. Mówiło się o nich od dawna, a pierwsze zobowiązania przyjęto w 2015 roku. Wydaje się, że Europa w końcu zaczyna rozumieć, że ma problem z odpadami i myśli o ograniczaniu ich produkcji i zwiększeniu stopnia ponownego wykorzystania. Kładzie nacisk na wydłużenie życia produktów.

Składowanie śmieci na wysypiskach i spalanie nie będą mile widziane, podobnie jak wywożenie odpadów za granicę. I tak jest to teraz trudne, bo Chiny pod koniec roku wprowadziły embargo na 24 rodzajów surowców wtórnych. Nie da się ukryć, że rozwinięte kraje europejskie mają teraz problem, gdzie upchnąć niechciane przez nikogo śmieci, ale nie tylko o to chodzi.

Czy Polska ma się czego obawiać z powodu nowych regulacji unijnych? Raczej nie, bo jest czas na dostosowanie się, a recykling, choć z oporami, to jednak się u nas odbywa. Kłopotem dla niektórych gmin może być nakaz zwiększania poziomu recyklingu. Tu i tam w Polsce powstały SPALARNIE ŚMIECI, zwane eufemistycznie zakładami termicznego przetwarzania odpadów. W Poznaniu spalarnię zbudowano w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego i miasto zobowiązało się do dostarczania określonej ilości odpadów, jako wsadu do pieca. Teoretycznie więc miasto nie jest zainteresowane znaczącym wzrostem poziomu recyklingu, bo to oznacza mniej odpadów zmieszanych, czyli opału.

Z kolei w Gdańsku spalarnia, która ma nosić nazwę Port Czystej Energii, ma dopiero powstać. Także w systemie PPP. Kilka dni temu podpisano umowę z wykonawcą i operatorem instalacji. Ma zacząć działać w 2021 roku. Zaplanowana moc przerobowa to 160 000 ton rocznie. Pytanie tylko, czy Unia Europejska, która dotuje tę inwestycję (przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej), zezwoli na takie marnotrawstwo surowców. No chyba, że uzna się, że spalenie to powtórne wykorzystanie.

Odpowiedzialność spada na producentów
W myśl nowych regulacji producenci zostaną uczynieni odpowiedzialnymi za swoje produkty, gdy te stają się odpadami. Będą musieli przystosować się do rozszerzonej odpowiedzialności za produkt. Do 2024 roku w krajach unijnych muszą zostać ustanowione obowiązkowe systemy rozszerzonej odpowiedzialności producenta w odniesieniu do wszystkich opakowań. Producenci będą wreszcie obciążeni kosztami zbiórki, segregacji i recyklingu opakowań. Z pewnością przeniosą te koszty na klienta, ale chyba warto zapłacić więcej i pozbyć się problemu np. z wielkim kartonem po telewizorze. Gminy zmagające się z rosnącą górą odpadów liczą też na wprowadzenie regulacji zanieczyszczający płaci, która choć trochę odciąży ich budżety.

Odpady niechciane
W myśl najnowszych regulacji kraje członkowskie muszą zorganizować do 2025 roku system osobnego odbioru wyrobów tekstylnych i odpadów niebezpiecznych z gospodarstw domowych. Dzisiaj farby, kleje, rozpuszczalniki, opakowania po detergentach i chemikaliach, lakiery do włosów, paznokci i podłóg są wyrzucane do zwykłego śmietnika na odpady zmieszane. Potem, jeśli zostaną wysegregowane, stają się odpadem problemowym, z którym trudno sobie poradzić. Nie powinny być przecież spalane – ze względu na ich toksyczność, a jeżeli już, to w spalarniach odpadów niebezpiecznych. Nie powinny być też składowane na wysypiskach ani w miejscach specjalnych (jak wykorzystywane kiedyś w Polsce mogilniki), bo po latach stają się coraz groźniejszą bombą ekologiczną.

Można się spodziewać sporych trudności z realizacją tego nakazu w Polsce. Po pierwsze, nikt nie będzie chciał kontenera na odpady niebezpieczne pod swoim domem. Oznacza to, że będą one musiały stać daleko od osiedli, ale przez to puszki i wiaderka po farbie będą nadal wyrzucane do śmieci zmieszanych.

Odpadem niechcianym jest też odzież. Mieszkańcy krajów rozwiniętych wyrzucają mnóstwo ubrań. Przede wszystkim dlatego, że producenci sprzedają odzież kiepskiej jakości, która szybko się niszczy i nie nadaje do naprawy. Po kilku miesiącach wyrzucamy rozdarte spodnie, pęknięte buty czy rozprutą kurtkę. Producenci cieszą się, że kupujemy nowe, ale kontenery na śmieci są zasypane górą odzieży.



REO POLECA

Marcin Popkiewicz: Pół roku i na śmietnik