📻 REO SĄSIEDZI: Energiewende – karambol w zwolnionym tempie

Adam Błażowski o konsekwencjach rezygnacji z atomu przez Niemcy.

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podkaście (czyta Hubert Augustyniak):


Porażka Niemiec w zakresie osiągnięcia unijnych celów redukcji emisji CO2 w 2020 roku już się de facto stała. Jest też dobrą okazją do podsumowania Energiewende nie tylko od strony rewolucji OZE, ale także i przede wszystkim od strony niezbędnej ochrony klimatu. Energia jądrowa jest pod tym względem czysta, gdyż produkcja elektryczności nie wiąże się z emisją gazów cieplarnianych. Jej priorytetowe wyłączenie przed odejściem od węgla brunatnego w oczywisty sposób wiąże się z poważnym upośledzeniem postępów niemieckiej dekarbonizacji.

Porażka Niemiec w zakresie osiągnięcia unijnych celów redukcji emisji CO2 w 2020 roku staje się niestety faktem.

Na początek przyjrzyjmy się kilku liczbom, które nie kłamią, a które skwitować można stwierdzeniem: spada ilość czystej energii jądrowej, na stałym poziomie utrzymuje się generacja prądu przez siłownie na węgiel brunatny, emitujące najwięcej dwutlenku węgla spośród wszystkich znanych źródeł energii.

Opracowanie własne autora

Gdyby zamiast odejścia od energii jądrowej wybrano ścieżkę szybkiej dekarbonizacji opartej na wyłączeniu węgla w pierwszej kolejności , do atmosfery nie trafiłoby prawie 100 mln ton CO2, a moce elektrowni opalanych węglem brunatnym mogłyby skurczyć się o połowę.

Tak się jednak nie stało, i to z ogromną szkodą dla klimatu. Oraz naszych dzieci.

Mając przed oczami te liczby warto z nowej perspektywy przeczytać często optymistyczne teksty sprzed kilku lat, omawiając na gorąco to zagadnienie. Wielu autorów i polityków bagatelizowało problem wieszcząc różową, energetycznie demokratyczną przyszłość bez CO2 i atomu.

Ciekawym studium przypadku jest optymistyczny artykuł Damiana Carringtona, redaktora działu środowiskowego Guardiana. W swoim tekście z 2012 roku wyraża on swoje zadowolenie ze spadku cen detalicznych energii i emisji CO2, wynikające głównie z wyjątkowo ciepłej zimy i rzekomej drastycznej poprawy efektywności energetycznej w budynkach. Jeszcze w 2014 roku publicysta Ruby Russel cieszył się z chwilowej obniżki cen detalicznych dla odbiorców indywidualnych. Czas pokazał jak bardzo się mylili.

Ceny detaliczne energii w Niemczech były w 2017 znów rekordowe, dwa razy wyższe niż w atomowej Francji. Problemu z wysokimi cenami nie rozwiążą też spadające koszty nowych mocy OZE: szef niemieckiego Stowarzyszenia OZE () zakomunikował że wygaśnięcie 20-letnich dopłat do energetyki wiatrowej spowoduje utratę 20,0 GW mocy do 2023 roku. Węglowo-odnawialna transformacja w Niemczech kosztuje rocznie ponad 25 mld euro (to koszt samych dopłat). Jest to kwota wyższa niż szacowany całkowity koszt polskiego programu energetyki jądrowej.

Ciekawe są również wypowiedzi samej Angeli Merkel, która broniła decyzji o odejścia od energii jądrowej w 2013 roku, uparcie zapewniając, że nie zagrozi to klimatycznym celom. Osiągniemy 40%! – deklarował minister gospodarki i energii Sigmar Gabriel (SPD) w 2014 roku, jednocześnie mocno sprzeciwiając się wyłączeniu elektrowni węglowych. Również minister środowiska Barbara Hendrics z radością wieściła odejście od węgla, mimo że jej własny rząd poprawnie przewidywał zbliżającą się klimatyczną porażkę. Wzrost udziału OZE NIE ZAWSZE jest tożsamy z redukcją emisji, i tę prostą prawdę udało się ukryć przed wyborcami.

energiewende dosłownie to zwrot energetyczny. terminem tym określa się niemiecki program transformacji energetycznej, polegającej na rozwoju OZE i rezygnacji z atomu.

Bez energetyki jądrowej, przy stale rosnącym udziale OZE, emisje można teoretycznie obniżać wymieniając węgiel na gaz ziemny. Ten, jak wiemy, będzie płynął z (post)putinowskiej Rosji, rurociągami Nord Stream 1,2,3,4, wbrew idei europejskiej solidarności energetycznej i opinii Komisji Europejskiej. Ale nawet ten plan wydaje się dziś opóźniony, po tym jak upadła nowoczesna elektrownia gazowa Irsching 5. Nie utrzymała się na tak skrojonym rynku, pracując jedynie przez 3000 godzin w roku, podczas gdy jej opłacalność zaczynała się od 5000 godzin.

Jednym z argumentów za śmiałym wdrażaniem transformacji energetycznej miała być możliwość zdobycia mocnej pozycji lidera w branży produkcji źródeł OZE. I był to niewątpliwie dobry i mocny argument, rzeczywistość jednak poddała go mocnej korekcie. Ostatni duży niemiecki producent paneli fotowoltaicznych zbankrutował kilka miesięcy temu.



Sukcesem Niemiec jest niewątpliwie spektakularny rozwój odnawialnych źródeł energii. Niemieckie społeczeństwo od lat mówi zdecydowane nie energetyce jądrowej i wyraża poparcie dla rozwoju czystej energii. Co ciekawe, znaczna część OZE jest w Niemczech własnością obywateli. W 2016 roku należało do nich 42% odnawialnych źródeł energii (w tym 10,5% do rolników).Rozwój OZE Niemcy finansowały z opłat ponoszonych przez gospodarstwa domowe, które są odbiorcami 20% energii elektrycznej. Jednocześnie rząd stosował inne instrumenty, aby utrzymać niskie ceny prądu dla przemysłu i wspomagać w ten sposób jego konkurencyjność na rynku międzynarodowym. Obecnie rozmiar pomocy na czyste moce wytwórcze jest systematycznie zmniejszany. Więcej w tekście Doroty M. Zielińskiej



 

Bez energii jądrowej, gotowych technologii magazynowania energii, dostępnych dużych mocy gazowych, rosnący udział odnawialne źródła energii musi być zabezpieczony węglem. Boleśnie przekonali się o tym niemieccy Zieloni, kiedy podczas ostatnich negocjacji koalicyjnych oficjalnie wycofali się z ambitnych, ale już nierealnych, postulatów rezygnacji ze znacznej części energetyki węglowej do 2020 roku.

Energiewende pozostaje plątaniną wzajemnie sprzecznych celów. W ostatniej analizie stanu realizacji kluczowych parametrów niemiecka transformacja wypada nad wyraz blado. Na 45 parametrów tylko 12 jako tako pozwala mieć nadzieję na realizację do 2020. Pozostałe są zagrożone, lub wręcz niemożliwe do realizacji. Wśród tych ostatnich znajdziemy: ograniczenie emisji CO2, wzrost niezależności od importu, udział OZE w energii pierwotnej, obszary rolnicze pod rośliny energetyczne (niestety ich ilość rośnie), ilość zmarnowanej energii OZE, etc.

Pomimo tej smutnej sytuacji, opcja wstrzymania odejścia od niskoemisyjnej energetyki jądrowej nie jest nawet nigdzie na serio rozpatrywana. Tylko Bawaria, w trosce o ciężki przemysł na swoim terenie, próbuje znieść absurdalne (z pkt. widzenia klimatu) limity produkcji czystej energii elektrycznej, jakie narzucono tamtejszym reaktorem jądrowym. Pogląd jakoby było za późno na odejście od energii jądrowej na rzecz OZE i gazu nie wydaje się dziś dość popularny na Zachodzie. Porażki klimatycznych celów oraz pogarszające się prognozy na temat postępów globalnego ocieplenia są na razie ignorowane przez polityków i ich wyborców.

Obrona Energiewende z punktu widzenia polityki przeciwdziałania zmianom klimatu wymaga coraz więcej samozaparcia wśród fanów i życzliwym jej publicystów. Wymaga też kolejnych kredytów zaufania udzielanych politykom, którzy wszak jedynie rzetelnie realizują sprzeczne życzenia swoich wyborców. A wyborcy oprócz ochrony klimatu chcą przy okazji zrealizować kilka innych wzajemnie wykluczających się postulatów.

Energiewende pozostaje plątaniną wzajemnie sprzecznych celów, które będą wymagały gruntownej przebudowy. Im dłużej Niemcy będą z tym czekać, tym boleśniejsze będą skutki. Historycznie OZE plus atom wypierały węgiel najsprawniej i najszybciej. Całkowita rezygnacja z atomu w chwili egzystencjalnego zagrożenia dla cywilizacji takiej, jaką znamy, to dokładanie kul do klimatycznej rosyjskiej ruletki. Oby klimatyczna porażka Energiewende była skuteczną lekcją dla innych krajów, planetę bowiem mamy tylko jedną. A czasu do roku 2050 pozostało niewiele.


Od Redakcji
W naszej “atomowej” debacie prezentujemy różne stanowiska. Przekonania o tym, że powinniśmy rozwijać energetykę jądrową w Europie nie podziela Tomasz Podgajniak, który w rozmowie z Eweliną Pogryź przedstawia tę problematykę w dużo szerszej perspektywie.

Tomasz Podgajniak: Od TAK do NIE dla energii jądrowej

Adam Błażowski
Absolwent Politechniki Wrocławskiej. Tworzy rozwiązania informatyczne dla Internetu Rzeczy w branży efektywności energetycznej budynków. Jest certyfikowanym profesjonalistą unijnego stowarzyszenia Climate KIC.