Energetyka USA emituje coraz mniej CO2


W 2015 r. emisja CO2 towarzysząca produkcji energiielektrycznej w Stanach Zjednoczonych była najniższa od 22 lat. Z opublikowanychwłaśnie przez amerykańską administrację danych wynika, że w zeszłym roku USA zużyłyenergię elektryczną, przy produkcji której wyemitowano 1,925 mld ton CO2, o 121mln ton mniej niż w roku 2014.

 

Dla Ameryki rekordowy był rok 2005, kiedy to emisjasektora elektroenergetycznego wyniosła 2,416 mld ton CO2. Liczby te nieuwzględniają emisji towarzyszącej spalaniu biomasy na cele energetyczne. Cowięcej, pierwsze dane z tego roku pozwalają sądzić, że emisja w 2016 r. będziejeszcze niższa. W styczniu sektor wyemitował 160 mln ton CO2, o 14 mln (8proc.) mniej niż rok wcześniej, i aż o 36 mln ton (19 proc.) mniej niż wstyczniu 2014 r. Choć akurat te wielkości mocno zależą od zimy. Ta z 2014 r.była wyraźnie ostrzejsza niż ostatnie dwie, co tłumaczy część różnicy.

 

Według danych Energy Information Administration (EIA) wroku 2015 sektor elektroenergetyczny USA pobił kilka innych rekordów. Popierwsze, najwyższy w historii był udział źródeł odnawialnych, któredostarczyły 13 proc. energii elektrycznej. Przy czym głównym czynnikiem tegowzrostu było przyspieszenie rozwoju fotowoltaiki i energetyki wiatrowej, boprodukcja elektrowni wodnych znacząco nie wzrosła. Imponujący jest zwłaszczawzrost PV, z 1,5 GW mocy zainstalowanej w 2011 r., do ponad 10 GW w 2014.

 

W 2015 r. najwyższy w historii był też odsetek energii zeźródeł zeroemisyjnych, czyli OZE i atomu. W sumie amerykańskie źródłaodnawialne i elektrownie jądrowe dostarczyły jednej trzeciej energiielektrycznej. Tylko niewiele mniej (32 proc.) energii pochodziło ze źródełgazowych, natomiast produkcja z węgla sięgnęła historycznego dna – 34 proc. Dlaporównania, w rekordowo emisyjnym dla USA roku 2005, udział węgla w produkcjiprądu przekraczał 50 proc. Głównym czynnikiem wypierającym węgiel cały czasjest jednak gaz, dostępny w Ameryce w dowolnych ilościach i po cenach ciągle conajmniej dwukrotnie niższych niż w Europie.

 

Emisyjność Ameryki ma spore znacznie dla całego świata.USA są drugim po Chinach światowym źródłem emisji CO2, chociaż emitują goniemal o połowę mniej niż Chińczycy. W 2015 r. udziały tych państw w globalnejemisji wyniosły odpowiednio 16 i 28 proc. Rozwój sytuacji za oceanem wskazujeteż, że w sprzyjających warunkach nawet bez restrykcyjnej i jednolitej politykiklimatycznej da się ograniczyć emisji z energetyki. Przygotowany przezadministrację Baracka Obamy Clean Power Plan, który mógł być gwoździem dotrumny dla elektrowni na węgiel, został bowiem zablokowany przez Sąd Najwyższy.

 

Zasadnicze znaczenie ma jednak użycie gazu do „pognębienia”węgla. Zieloni z kontynentalnej Europy lansowali niegdyś scenariuszdopuszczający użycie gazu jako paliwa przejściowego na drodze do całkowicieczystej energii. Jednak ostatnie pomysły zielonych think-tanków wskazują raczejkierunek na ograniczanie roli i zużycia gazu i stawianie od razu na OZE. Wtakiej sytuacji reszta energii pochodzi z węgla, który przy niskich cenachemisji w systemie ETS jest wyraźnie tańszy od gazu.

 

Wyjątkiem jest Wielka Brytania, gdzie tego lata prąd zgazu powinien być już tańszy od tego z węgla. Tyle że Brytyjczycy mająrównolegle z ETS własny podatek węglowy, za to nie mają już żadnej kopalni.

 

 

Wojciech Krzyczkowski

fot. Pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here