Energa jeszcze w pierwszej połowie roku zadebiutuje na GPW


Prawdopodobnie jeszcze w tym półroczu na warszawskim parkiecie giełdowym zadebiutują akcje Energii, czwartego co do wielkości producenta energii w Polsce. Ministerstwo Skarbu Państwa w tym miesiącu ma wybrać zespół doradców, który wesprze proces prywatyzacyjny.

Prace związane z emisją akcji energetycznego giganta z Gdańska są mocno zaawansowane.

– Mamy nadzieję jeszcze w lutym wzbogacić się o grono doradców, którzy będą nam pomagali w tym procesie – mówi wiceszef resortu skarbu, Paweł Tamborski.

Jeśli prace będą szły zgodnie z planem, spółka zadebiutuje na GPW w Warszawie jeszcze w tym półroczu.

Energa zajmuje się produkcją, dystrybucją i obrotem energii elektrycznej i cieplnej. Dostarcza ją do ponad 2,5 odbiorców indywidualnych i 300 tys. przedsiębiorstw. Daje jej to około 17-proc. udział w rynku.

Proces prywatyzacji gdańskiej spółki rozpoczął się w 2010 roku, kiedy resort skarbu państwa podpisał umowę sprzedaży 85 proc. udziałów z Polską Grupą Energetyczną. Jednak zgody na tę transakcję, wartą 7,5 mld zł, nie wyraził ani Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ani sąd antymonopolowy (w maju 2012 roku).

Energa to jedno z kilku przedsiębiorstw, będących jeszcze w państwowych rękach, które ma szansę na prywatyzację poprzez giełdę. Ministerstwo Skarbu Państwo zapowiada, że do inwestorów trafią w tym roku także akcje innych spółek. Przede wszystkim spółek zależnych PGNiG oraz KGHM.

– Chodzi o mniejsze, technologiczne spółki, specjalizujące się w wydobyciu czy poszukiwaniu węglowodorów – mówi minister Mikołaj Budzanowski.

W tym roku kończy się plan prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. Zgodnie z decyzją rządu w rękach Skarbu Państwa pozostaną tylko pakiety kontrolne akcji spółek strategicznych z punktu widzenia interesów kraju.

 

Newseria

Energa to jedno z kilku przedsiębiorstw, będących jeszcze w państwowych rękach, które ma szansę na prywatyzację poprzez giełdę, fot. Energa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here