Grzegorz Markiewicz: Emma Gonzales. Broń? – Boże!…

Asertywna 18-latka zawstydza jednych, rozdrażnia drugich.

Emma Gonzales pokazuje, że nastolatki bez prawa wyborczego mogą wpływać na polityków. To, co przez ostatnie dziesięciolecia nie udało się nikomu, może udać się tej krótko ostrzyżonej dziewczynie z Florydy. 

Nowym przywódcą buntu młodych w USA jest 18-latka kubańskiego pochodzenia Emma Gonzalez. W swoim pełnym pasji przemówieniu po masakrze szkolnej w Parkland na Florydzie wystąpiła w imieniu bezbronnych amerykańskich nastolatków, mówiąc: Nie rozumiemy, dlaczego trudniej jest spotkać się z przyjaciółmi niż kupić broń. Jeśli nie zaczniecie nic robić, kolejni niewinni ludzie będą umierali. Jeśli politycy nic nie zrobią, liczba ofiar wzrośnie, a cena za jedno życie zmaleje. aż stanie się ono zupełnie bezwartościowe.

dostęp do broni palnej
Emma Gonzales
Ten głos został usłyszany

Głos przeciw masowym egzekucjom dokonywanym  w amerykańskich szkołach przez psychopatów z broni nabywanej legalnie. Na straży prawa do posiadania broni stoi potężne Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie Ameryki (NRA). W ciągu niespełna dwóch tygodni Emma ze zwykłej gimnazjalistki stała się najbardziej rozpoznawalną aktywistką świata. Jej 11-minutowe wystąpienie pokazywane było przez wszystkie telewizje. Poruszyła miliony amerykanów. Ona sama cudem uszła z życiem, gdy 17-stu jej rówieśników zostało zastrzelonych.

Głupawy uśmiech i wzniesiony kciuk Prezydenta wychodzącego ze szpitala kontrastował z autentycznym wzburzeniem nastolatki. Spirala wzburzenia wzrosła, gdy opinia publiczna dowiedziała się, że Donald Trump zaraz po wizycie w szpitalu udał się na przyjęcie do swojej posiadłości oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów od miejsca tragedii. Został wyśledzony przez wściekłych internautów.

Emma wypowiedziała wojnę establishmentowi wspierającemu prawo do posiadania broni, zagwarantowane w konstytucji USA.

Emma wypowiedziała wojnę establishmentowi wspierającemu prawo do posiadania broni, zagwarantowane w Konstytucji USA. Żaden prezydent Stanów Zjednoczonych z Partii Demokratycznej nie miał wystarczającej siły, by przeciwstawić się lobby producentów broni. Donald Trump otrzymał 30 milionów dolarów wsparcia na kampanię wyborczą od NRA. Prezydent zaraz po zaprzysiężeniu wycofał obowiązek sprawdzenia poczytalności nabywców broni, wprowadzony zaledwie rok wcześniej przez Baracka Obamę.

Łatwy dostęp do broni

Konstytucja funkcjonuje od 229 lat. Broń palną można kupić legalnie po ukończeniu 18 roku życia. Alkohol dopiero po ukończeniu 21 lat. To prawo jest skrupulatnie egzekwowane przez bary, sklepy i policję. To dlatego w czasie przemówienia Emmy pojawiły się transparenty z hasłem: Nie mogę kupić drinka, ale mogę kupić broń. Tymczasem setki niepełnoletnich Amerykanów ginie co roku zastrzelonych z broni palnej.

Setki niepełnoletnich Amerykanów ginie każdego roku zastrzelonych z broni palnej.

Dlatego republikanie boją się Emmy Gonzalez. 24 marca organizuje ona w Waszyngtonie Marsz dla Życia, w którym weźmie udział młodzież szkolna ze wszystkich stanów. Miliony obywateli obserwuje i wspiera protest w mediach społecznościowych. Jej konto na Twitterze ma dwa razy więcej obserwatorów, niż działające od dziesięcioleci NRA. Część komentatorów politycznych zostało zdmuchniętych przez media po tym, jak próbowali oskarżyć  Gonzalez o sprzyjanie ruchom lewackim. Skąd my to znamy?

Konto @Emma4Change ma dwa razy więcej obserwujących, niż działające od dziesięcioleci Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie Ameryki (NRA).

Na naszych oczach pisze się pasjonująca historia. Burza, która narasta w USA może doprowadzić do sporych zmian na drugiej półkuli. Zbuntowane nastolatki z obawy o swoje bezpieczeństwo nie dadzą się przekupić obietnicami polityków. Ten bunt może być gwoździem do trumny dla coraz mniej popularnego Donalda Trumpa, któremu grozi impeachment z powodu oskarżeń o współpracę z Rosjanami.

To, co przez ostatnie dziesięciolecia nie udało się nikomu, może udać się krótko ostrzyżonej dziewczynie. Emma pokazuje, jak nastolatki niemające jeszcze prawa wyborczego mogą wpływać na polityków.

W Polsce statystycznie jedna trzecia wyborców ma przekonania lewicowe i jednocześnie nie ma swojej reprezentacji w sejmie. Kiedy młodzi Polacy zrozumieją, że polityków mało obchodzi, co jest dla nich ważne i zmienią naszą scenę polityczną na miarę społeczeństwa XXI wieku?