📻 EKWADOR: Mieszkańcy nie wiedzą, co El Niño przyniesie tym razem

Raport Agaty Skrzypczyk, korespondentki REO w Ameryce Pd.

AUDIO REO. Posłuchaj nagrania tekstu, czyta Paweł Sito. 7’28”

Przerażeni mieszkańcy nadmorskich prowincji Ekwadoru na szybko próbują przygotować swoje domostwa na powodzie, pamiętając deszcze, które towarzyszyły El Niño na przełomie 2015 i 2016 roku.  


El Niño, czyli w tłumaczeniu chłopiec, a w nazewnictwie popularnym Wielki Brat, jest specyficznym zjawiskiem, które występuje co kilka lat i zazwyczaj przynosi silne zmiany pogodowe, które różnią się w zależności od regionu. Podczas gdy wpływ El Niño w Australii czy Azji Południowo-Wschodniej skutkuje podwyższoną temperaturą i suszami, Ameryka Południowa doświadcza zgoła odmiennych skutków tego fenomenu pogodowego. Mieszkańcy Peru czy Ekwadoru odczuwają obecność El Niño przez intensywnie występujące opady deszczu, skutkujące powodziami i osuwiskami gleby. Powstawanie El Niño (i jego przeciwieństwa: La Niny) opisał dla REO Hubert Bułgajewski.

📻 NA PACYFIKU pojawił się El Niño. Co to takiego?

Tymczasem Instytut Meteorologii w Ekwadorze wydaje kolejne oświadczenia o podwyższającej się temperaturze na powierzchni wody Oceanu Spokojnego, sprzyjającej powstawaniu El Niño. Stacje pogodowe i Instytut ostrzegają o nawet 80% szansie wystąpienia tego zjawiska pogodowego w ciągu najbliższych tygodni.

Opuszczam Mompiche

Chwilę przed moim przyjazdem kolejne duże fale zniszczyły odbudowane przez ostatnie lata nabrzeże. Każdego dnia pada deszcz. Właściwie nie pada, a leje, godzinami bez przerwy. Wszyscy chodzą po ulicach boso, w kostiumach kąpielowych – buty ugrzęzłyby w błocie i kałużach.

Miasteczko jest malowniczo położone nad samym oceanem, a jednocześnie na granicy dżungli. Piękne widoki otaczającej zieleni idą w parze również z dużą ilością opadów deszczu. Przyjeżdżam do Mompiche z myślą pozostania tam miesiąc, jednak wyjeżdżam już po tygodniu. Czarne chmury grozy wiszące nad regionem przyniosły mroczny klimat tej malowniczej miejscowości.

Każdego dnia przez tą małą wioskę przejeżdża parę ciężarówek z piaskiem i żwirem, który ma pomóc w powstrzymaniu nadchodzącej wody. Połowa restauracji i sklepów nie funkcjonuje. Turyści poszli w zapomnienie, w obliczu przygotowań na przyjście Wielkiego Brata. Odjeżdżam po tygodniu, wyjątkowo tym razem szukając suchego regionu na dalszy pobyt.

Najbardziej smutno robi się rozmawiając z mieszkańcami. Przyznają, że zapomnieli już jak to było podczas ostatnich gwałtownych ulew i przyzwyczaili się do przechodzenia umiarkowanych sezonów deszczowych. Teraz podczas tych deszczowych dni gorączkowo budują na podwórkach kanały odprowadzające wodę, ustawiają worki z piaskiem wzdłuż wybrzeża.

Uciekając przed deszczem. Mompiche, Ekwador, fot. Agata Skrzypczyk
Nie tylko Ekwador

Także inne kraje Ameryki Południowej doświadczają skutków El Niño. Już w pierwszej połowie lutego mieszkańcy Boliwii i Peru musieli zmierzyć się z potężnymi ulewami. Ulewne deszcze bardzo szybko doprowadziły do powodzi i osunięć ziemi w tych dwóch krajach. W Peru kataklizm pochłonął co najmniej 10 ofiar, a setki tysięcy ludzi pozostało bez dachu nad głową. To efekt wyższych niż zwykle temperatur środkowego pasa Pacyfiku. Jeszcze gorsza sytuacja miała miejsce w Boliwii, gdzie zginęło co najmniej 21 osób. Odnotowano wiele zniszczeń. Nie tylko tysiące rodzin straciło dach nad głową, woda zalała 10 tysięcy hektarów pól uprawnych.

Z kolei w leżącej na północy Kolumbii ciepła faza ENSO wywołuje dodatkowo zupełnie inne zjawisko – suszę. Górzyste rejony w pobliżu stolicy doświadczają pożarów lasów, lecz nie to jest najgroźniejsze. Susza wyniszcza tamtejsze rolnictwo, już teraz wiadomo, że straty w plonach ziemniaków czy kukurydzy będą na tyle wysokie, że dojdzie do sporego wzrostu cen żywności.

W ciągu najbliższych tygodni skutki El Niño rozleją na inne kraje, poza Ameryką Południową.

Władze Ekwadoru wydają komunikaty o naprawach dróg i trasach alternatywnych. fot. @ObrasPublicasEc
Zawodzi pamięć

Drugim dewastującym zjawiskiem, tym razem nie pogodowym acz ludzkim, jest krótka pamięć. Miałam szansę dowiedzieć się o katastrofalnym w skutkach połączeniu tych dwóch fenomenów podczas mojej wizyty w miejscowości Mompiche, nadmorskiej prowincji Ekwadoru o nazwie Esmeraldas. Podczas ostatniego przybycia El Niño w 2015/2016 roku mieszkańcy Mompiche doświadczyli dewastujących powodzi oraz dużych fali niszczących zagospodarowane turystycznie nabrzeże.

Niedługo po tym wydarzeniu, w miasteczku zaczęło się budować coraz więcej hoteli, restauracji i małych biznesów w odpowiedzi na zwiększony ruch turystyczny. Mieszkańcy o El Niño zapomnieli i nawet niedoświadczonym okiem widać, że budynki te nie mają odpowiedniego zabezpieczenia pogodowego, nie są budowane na specjalnych podporach, nie mają kanałów odprowadzających wodę.

Fale El Nino w Mompiche, Ekwador, fot. Agata Skrzypczyk

 

Jest jednak grupa ludzi, która odczuwa ekscytację na przyjście El Niño, a są nią surferzy. Te ciepłe masy wody na Oceanie Spokojnym mają to do siebie, że przynoszą dużą ilość energii na zachodnie wybrzeże, skutkującą falami większymi niż zwykle. Wielokrotnie słyszę, że to na czym teraz surfujemy jest żywą manifestacją El Niño. Ekscytujące, a jednocześnie przerażające.

Zarówno surferzy, jak i niezwiązani z tym środowiskiem mieszkańcy, mają jednak dosyć sporą świadomość ekologiczną i wiedzą, jak daleko idące skutki niesie ze sobą El Niño. Wysoka temperatura podwyższa toksyczność wody, między innymi przez zwiększoną produkcję neurotoksyn przez plankton. Kolejnym aspektem jest migracja mniejszych wodnych organizmów w poszukiwaniu chłodniejszych wód, co skutkuje wymierającymi z głodu fokami czy większymi rybami.

W powietrzu unosi się atmosfera wyczekiwania, strachu ale również obaw o otaczające nas środowisko naturalne, które mieszkańcy Ekwadoru zdają się niezwykle doceniać. Udało mi się znaleźć miejscowość, gdzie deszcz pada jedynie nad ranem i nie ma zagrożenia dewastującymi falami. Trzymam jednak kciuki za te wszystkie mokre miejscowości, które mijałam po drodze, licząc na to, że można będzie tam powrócić za kilka miesięcy.

El Niño z powodu ocieplającego się klimatu będzie coraz groźniejszym zjawiskiem.

Należy oczekiwać wzrostu temperatur na Ziemi, a co za tym idzie wzrostu skali kataklizmów. Już styczeń tego roku, według NASA, był czwartym najcieplejszym w historii pomiarów miesiącem, tuż przed nadejściem El Niño. Globalna temperatura była o 0,88 stopnia Celsjusza wyższa od średniej z XX wieku.



REO POLECA

📻 CIĘŻKO WYZNAĆ: Recykling nie przynosi nam niczego dobrego