Eksperci: nie będzie polskiej elektromobilności bez sektora prywatnego

Rozwój elektromobilności w Polsce wymaga zaangażowaniasektora prywatnego; jednak gdy to nastąpi, skorzystać na tym może m.in. 100tys. osób pracujących dla dostawców i poddostawców – mówili uczestnicy debatypodczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Podczas poświęconego elektromobilności spotkania w ramachkatowickiego Kongresu wiceminister energii Michał Kurtyka m.in. wymieniałrozwiązania prawne i podatkowe wspierające rozwój tej sfery – zawarte wprzedstawionym niedawno przez ME projekcie ustawy. Akcentował też, że rozwójelektromobilności w Polsce połączy wiele korzyści. Prócz kwestiiśrodowiskowych, związanych z pochodzeniem źródeł energii czy z marżą wynikającąz posiadania własności intelektualnej, to także nowy rynek.

– W momencie tej rewolucji, którą elektromobilnośćrozpoczyna w procesie motoryzacyjnym, (…) w tym miejscu otwiera się potężnanisza dla polskich dostawców i poddostawców samochodowych – 100 tys. ludzipracujących w przemyśle motoryzacyjnym, którzy mogą poprawiać swoje kompetencjew kierunku, w którym będzie wyższa możliwość zaistnienia w łańcuchu światowejwartości dodanej – zaznaczył Kurtyka.

Mówiąc o źródłach finansowania rozwoju polskiejelektromobilności członek rady nadzorczej spółki Electromobility Poland,współzałożyciel i przewodniczący US-Polish Trade Council prof. Piotr Moncarzzastrzegł jednak, że „nie jest to zabawa dla małych graczy”. Podkreślił, że„środki publiczne wystarczą tylko na to, żeby tworzyć właściwe uwarunkowania dlarozwoju elektromobilności”.

Wyjaśnił, że kluczowe będzie tu zachęcenie do mocnegozaangażowania kapitału prywatnego (w tym np. firm energetycznych). Zestawiłprzy tym 30 mld dolarów odłożone przez koncern Qualcomm, który m.in. dostarczaelektronikę dla przemysłu samochodowego, na rozwój elektroniki obsługującejsamochody autonomiczne, z „milionami złotych” (10 mln zł – PAP) w funduszuzałożycielskim powołanej przez polskie koncerny energetyczne spółkiElectromobility Poland.

– Na pewno przy pomocy pieniędzy państwowych, a nawetdorzuconych do tego pieniędzy unijnych nie zbudujemy elektromobilności wPolsce. Musimy zachęcić do tego kapitał prywatny. Jeżeli stworzymyinfrastrukturę, która się będzie sama napędzała – że jeśli ktoś, kto będzie produkowałfalownik będzie napędzał startupy i inwestorów w te startupy, aby onidostarczali jakieś podzespoły – to to są te pieniądze, które będą rozkręcałydalej polską elektromobilność – podkreślił.

Były minister środowiska, prezes Fundacji Promocji SamochodówElektrycznych Marcin Korolec, akcentował, że warunkiem upowszechnienia sięsamochodów elektrycznych jest ich użyteczność – uzależniona m.in. odinfrastruktury ładowania. – Nasze dzisiejsze decyzje dot. reżimu, w jakimbędzie rozwijał się system ładowania, będą miały niezwykle brzemienne skutki.Sposób rysowania tego rynku powinien wychodzić z założenia, w jaki sposób będąchcieli korzystać z niego konsumenci – zastrzegł.

Prof. Moncarz ocenił, że proste kopiowanie rozwiązań zkrajów, gdzie infrastruktura tego typu jest już w pewnym stopniu rozwinięta,może nie być najlepszym pomysłem. W Stanach Zjednoczonych czy Norwegii, gdzienajpowszechniejsze budownictwo jednorodzinne, indywidualny konsument stosunkowołatwo może sobie bowiem powiesić ładowarkę w domu. W Polsce w szeregu miast niebędzie to takie łatwe.

– Stworzenie warunków, które pozwolą na ładowanie w pobliżumiejsc zamieszkania jest istotnym wyzwaniem dla Polski. Być może ten sen, żebędziemy je ładować w nocy, w dolinie energetycznej i jeździć w nocyniekoniecznie jest realny w Polsce, może okazać się, że będziemy ładować wdzień, np. w miejscu pracy – podkreślił.

Wiceprezes PGE Paweł Śliwa przypomniał, że milion samochodówelektrycznych, które zgodnie z planami rządu, mają jeździć w Polsce w 2025 r.,to z perspektywy koncernów energetycznych sprawa dostarczenia prądu dla milionanowych klientów porównywalnych z gospodarstwami domowymi – każdy samochódelektryczny zużywa bowiem w ciągu doby porównywalną ilość energii.

– Chcemy, aby wpływ na sieć miał takie oddziaływanie, żewyrówna lub częściowo nam zasypie dolinę nocną – pomoże zrównoważyć zużycieenergii w ciągu doby. Według naszych ocen to jest o 3,5-4,5 terawatogodzinywiększe zużycie w ciągu roku – przypomniał Śliwa. Prezes firmy informatycznejAtende Roman Szwed mówił natomiast o wyzwaniach związanych z zapewnieniemwłaściwej informatycznej obsługi infrastruktury – m.in. systemów zarządzania,opomiarowania i rozliczania.

– Do tego wszystkiego trzeba systemów informatycznych. Musząbyć magazyny energii; (…) łatwiej bowiem podłączyć normalną moc do magazynuenergii, który szybko oddaje energię do samochodu. Magazyny energii to główniesystemy informatyczne. (…) Tu chodzi o gospodarkę opartą na energiielektrycznej. (…) Inteligentne liczniki, urządzenia sterowania poborem energii.Mamy tu wszystko, całą technologię polską – podkreślił Szwed.

Na rozwiniętą już technologię w przypadku komplementarnychdla elektromobilności paliw gazowych wskazał prezes PGNiG Obrót DetalicznyHenryk Mucha. Zaznaczył, że sektor gazowy kibicuje elektromobilności, uważającgazomobilność za element dywersyfikacji w biznesie.

– W każdym biznesie to istotne. Nie jesteśmy źle podejmowanąalternatywą. Elektromobilność będzie się rozwijała. Ale należy pamiętać, żemamy gazomobilność, dostępną technologię. Jestem przekonany, że będziemyobserwować rozwój w tym obszarze, którego końcowym klientem będąprzedsiębiorstwa komunalne – zaznaczył Mucha.

 

 

PAP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here