IMIĘ DESZCZU: Piasek

Co to za tajemnicza, dziwna maź, którą rano musimy usunąć za pomocą spryskiwacza i wycieraczek?

 

Minionej zimy w tym „bankowo” plażowym miejscu i okresie lepić można było i babki z piasku nad morzem czerwonym i… bałwany. Bynajmniej nie z morskiej pianki.

W tym samym czasie, gdy w północnym Egipcie szalała burza piaskowa, na Synaju spadł śnieg.

I to nie na chwilę. Z uwagi na bardzo niską temperaturę (w nocy poniżej minus pięciu stopni Celsjusza) utrzymywał się przez kilka dni. W Świętej Katarzynie spadło go na tyle dużo, że można było spokojnie lepić bałwany. To już w Egipcie ewenement.

Co prawda miasto i pobliski (słynny na cały świat) klasztor na biblijnej Górze Mojżesza znajdują się na wysokości ponad dwóch tysięcy metrów nad poziomem morza, ale śnieg pada tam niezwykle rzadko. Częściej spotykany jest ulewny deszcz. W tym przypadku doszło do efektu motyla. Śnieg na Synaju był skutkiem burzy piaskowej w Kairze. Mieliśmy do czynienia z klasycznym chaosem deterministycznym.

A propos śniegu i zimna w Egipcie

W szafie każdej majętnej kobiety w tym kraju musi wisieć drogi, piękny kożuch lub futro. Po co w Egipcie tego typu wierzchnie ubranie? Odpowiedź jest zaskakująco prosta. Właśnie wtedy, gdy pada śnieg albo temperatura jest bardzo niska, dystyngowane panie paradują po mieście w kożuchu czy futrze. To oznaka bogactwa i pozycji społecznej, oraz wielowiekowa tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie (wraz z owym ubraniem).

To niesamowite, ale babcie moich znajomych z Hurghady przez całe życie nie miały okazji, by przespacerować się w takim stroju po mieście. Po prostu było zbyt ciepło. Ponadto nie chciały narazić się na śmieszność, idąc w futrze po deptaku na Memszy, gdy temperatura przekraczała 20 stopni powyżej zera. Kilkadziesiąt lat później ich matki robiły to zaledwie kilka razy w roku, ale i tak na siłę, często (by publicznie zabłysnąć) modląc się o brzydką pogodę.

Dziś moje znajome chodzą w futrach swoim mam i babć od połowy grudnia i na razie (szczególnie późnymi wieczorami) nie zamierzają ich zdejmować. Jest im najzwyczajniej w świecie zimno. W ubiegłym tygodniu w Hurghadzie w nocy było zaledwie 7 stopni powyżej zera. W przyszłym będzie niewiele więcej. Do tego dochodzi bardzo silny wiatr i ów pojawiający się znienacka pomarańczowy drobniutki piasek, który jest po prostu zmorą i utrapieniem. Jest tak mały, że wdziera się wszędzie.

Niebo nad Hurghadą co prawda nie wygląda apokaliptycznie, tak jak ostatnio w Kairze, ale i tak nie zachęca do wyjścia z domu – o opalaniu nad błękitnym Morzem Czerwonym nie wspominając.

Prognozy przewidują, że taka zmienna pogoda utrzyma się nawet do końca lutego. W marcu mają przyjść deszcze i burze z piorunami. Wszystko powinno się ustabilizować w połowie kwietnia. Podkreślam powinno. Turyści mają tego powoli dosyć. W grupach propagujących wyjazdy do Egiptu już nie dominują pytania w stylu jaki hotel polecacie, ale jaka jest pogoda oraz jakie ciuchy zabrać ze sobą.

I niech mi ktoś teraz powie, że klimat na świecie się nie zmienia. Ci, którzy mówią, że to nieprawda powinni porozmawiać z Egipcjanami, poczytać co spędza sen z powiek turystom, a najlepiej posłuchać moich znajomych z Hurghady. One wieczorami po prostu marzną.
Jeszcze 10 lat temu to było nie do pomyślenia.

Zdjęcia: www.hurghada24.pl



 

REO POLECA

📻 Jest! Jest! WODA NA PUSTYNI. Czy raczej być może. Jak? Zdziwisz się…

 

1
2
Artur Kulikowski
Dziennikarz radiowy, telewizyjny i prasowy z 30-letnim stażem. Miłośnik Egiptu. Od 8 lat prowadzi portal www.hurghada24.pl. Kocha muzykę klasyczną i twórczość aktorską Roberta Duvalla.