IMIĘ DESZCZU: Piasek

Co to za tajemnicza, dziwna maź, którą rano musimy usunąć za pomocą spryskiwacza i wycieraczek?

AUDIO REO. Posłuchaj nagranego artykułu. Czyta Hubert Augustyniak.



Dziwne te pierwsze miesiące roku w Egipcie było i biało i pomarańczowo. Jeszcze 10 lat temu to było nie do pomyślenia. W ferie zimowe każdy, kto miał dość śniegu i mrozu w Europie, a chciał wylegiwać się na gorącej i słonecznej plaży obierał sprawdzony kierunek – Egipt. W północnej Afryce zawsze była gwarancja pięknej pogody i bezstresowego wypoczynku. Dziś przed podróżą w ciemno najpierw radzę dokładnie przestudiować długoterminową pogody w tej części świata. By się nie rozczarować – trzeba to zrobić. Bez dwóch zdań.
No i jest jeszcze jeden możliwy opad, jak się okazuje – dla nas już niedługo niezaskakujący, bo być może w ten weekend Polska będzie w jakimś stopniu     przypominać Kair z naszych zdjęć. To piasek z nieba nam leci, niczym śnieg lub deszcz. 

Piasek (Andrzej Piaseczny) śpiewał piękną piosenkę o padającym deszczu, czy teraz grupa Deszcz (a jest taka, jak najbardziej, punkowa) powinna zrobić kawałek o opadach piasku?

 



Parafrazując słynny cytat z filmu Forrest Gump: Pogoda jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiesz, co ci się trafi. Właśnie. Od pewnego czasu z klimatem na świecie dzieje się coś nienormalnego. I nie ważne, czy mamy styczeń, maj, czy październik. Nigdy do końca nie wiemy, czego się spodziewać.

Ten problem nie ominął także i Egiptu, (no, może z wyłączeniem kilku najbardziej upalnych miesięcy wakacyjnych). Anomalie pogodowe na początku tego roku zaskoczyły nawet samych potomków faraonów.

W tym roku Egipcjanie już kilka razy byli zaskoczeni ale 17 stycznia można powiedzieć, że przeżyli prawdziwy szok  (między innymi mieszkańcy Kairu). 20 milionów ludzi było świadkami – jak pisali niektórzy w mediach społecznościowych – apokalipsy pogodowej. Tego dnia nad stolicą Egiptu rozszalała się burza piaskowa, która pomalowała niebo, wszystkie ulice i domy na pomarańczowo. W ogóle potężna nawałnica opanowała cały północy Egipt.

Z uwagi na bardzo silny wiatr – przekraczający 50 km/h – zamknięto porty morskie w Aleksandrii i Suezie. Z powodu kompletnego braku widoczności i zapylenia wstrzymano ruch na lotnisku w Kairze. W stolicy Egiptu zamknięto niektóre ulice. Władze miasta wydały zakaz wychodzenia z domu dzieciom i osobom starszym. Pozostałym rozdawano maseczki antysmogowe.

To, co działo się wówczas w Kairze barwnie skomentował na Facebooku 25-letni motocyklista Mahmud, który napisał po prostu: Powietrze jest ciemnopomarańczowe. To jest coś w rodzaju mgły. Nic nie widać. Mam nadzieję, że Bóg nas dostrzeże przez tę chmurę.

W całym Egipcie w wyniku burzy zginęło co najmniej 5 osób. Kilkadziesiąt zostało rannych.

Tego typu anomalie pogodowe w Kairze zdarzają się wprawdzie co jakiś czas, ale tegoroczna burza była wyjątkowa, bo niespodziewana. Wszystko przez nagłą zmianę kierunku i siły wiatru, z północno-wschodniego na zachodni. Swój kolor chmury zawdzięczały drobnemu pomarańczowemu piaskowi, który został poderwany przez wiatr z Pustyni Zachodniej.

To jest piasek, który bardzo często dociera także i do Polski. Zaobserwować go możemy przeważnie w kwietniu, lub październiku na szybach samochodów. W tym roku natężenie piaszczystych opadów jest większe nie tylko „na miejscu”, w Egipcie ale również właśnie teraz w naszym kraju.

To taka tajemnicza, dziwna maź, którą rano musimy usunąć za pomocą spryskiwacza i wycieraczek. Tak, tak, to właśnie to pomarańczowe coś leci do Polski kilka tysięcy kilometrów wraz z afrykańskim frontami atmosferycznymi.

Ale nie tylko pomarańczowy kolor zdążył już w tym roku zadziwić Egipt.

 

1
2
Artur Kulikowski
Dziennikarz radiowy, telewizyjny i prasowy z 30-letnim stażem. Miłośnik Egiptu. Od 8 lat prowadzi portal www.hurghada24.pl. Kocha muzykę klasyczną i twórczość aktorską Roberta Duvalla.