📻 REO TRAVEL: Tylko Wam powiem, gdzie w Egipcie znajduje się raj na ziemi

W dodatku jest tanio i nikt nie krzyczy "Dobra cena, Adam Małysz" – poleca Artur Kulikowski (Egipt)

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra.

 



Gdyby nie było El Gouny – trzeba by ją było wymyślić. Przypomina trochę miasto z kultowych filmów animowanych Disneya. Jest tak idealne. Dla jednych to po prostu Elguna, dla innych Aldżuna, jeszcze inni mówią Egipska Wenecja. Jak zwał, tak zwał. Ważne, że jest i zachwyca. Od pierwszego wejrzenia.

Czym zachwyca? Ci, którzy już tam byli, doskonale to wiedzą. Tym, którzy o tym luksusowym kurorcie nawet nie słyszeli, proponuję, by zamknęli oczy i wyobrazili sobie wymarzone miejsce na ziemi: będzie położone w ciepłym kraju, nad błękitnym morzem, zbudowane na archipelagu sztucznych wysp rozdzielonych kanałami i połączonych ze sobą małymi mostami. Zadziałała wyobraźnia? Jeżeli nie wystarczy, spojrzeć na egipską Wenecję z lotu ptaka.

El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl
El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl
El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl
El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl
El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl
El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl
El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl
El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl

El Gouna znajduje się dokładnie 19 km na północ od rogatek Hurghady. Odległość od zatłoczonego, nie tylko turystami, gwarnego miasta ma znaczenie. W El Gounie jest cisza i spokój. To jedyna w swoim rodzaju enklawa, nie tylko w skali kontynentu, ale całego świata.

Do tej pory nie poznałem osoby, która nie chciałaby tu wrócić i która by żałowała, iż przekroczyła bramę El Gouny.

Jest coś takiego w ludziach, że jak znajdą idealne dla siebie miejsce na wakacje, to niechętnie opowiadają o tym innym. Tę wiedzę wolą zachować dla siebie. Po co mają się tam pojawić inni? Po co tłok, konkurencja? Tak jest właśnie w tym przypadku. El Gouna jest znana, ale tylko wtajemniczonym.

Nikt nie ma zamiaru rozpowiadać wszem i wobec, że do El Gouny jest blisko, że hotele są tanie i piękne, obsługa na najwyższym poziomie, jedzenie jest znakomite, plaże szerokie, są trzy cudowne mariny, a na dodatek to kultowe miejsce do windsurferów i wakeboardowców z całego świata. Zawsze można tu zagrać w golfa, pójść na mecz drużyny grającej w egipskiej ekstraklasie czy

zrobić zakupy w jedynym w tej części Egiptu sklepie z alkoholem.

Jak dodam, że na miejscu poruszamy się słynnymi w całej północnej Afryce tuk-tukami, jest aż 300-metrowe molo, restauracje na wodzie, do których dopłyniemy małymi stateczkami, dyskoteki, kasyno, a całe miasto jest ogrodzone i monitorowane oraz że to najbezpieczniejsze miejsce w Egipcie, a ponadto jest czysto, wszędzie mnóstwo zieleni i nikt nikogo nie nagabuje do kupienia czegokolwiek – to ktoś pomyśli, że zmyślam lub jestem opłaconym internetowym trollem, który nagania właścicielom hoteli nowych turystów.

Nie jestem trollem. Mieszkam niedaleko, więc wiem, że to raj. Po prostu raj na ziemi. Jeżeli sami mieszkańcy Egiptu (o hurghadianach nie wspominając) wybierają to miasteczko, by choć napić się tam kawy – świadczy to samo za siebie. Egipcjanie wiedzą, co dobre, i nie pozwolą się oszukać. Europejczycy rozdziawiają gęby i dziękują opatrzności, że to tu spędzą najbliższe dni.

El Gouna powstała 29 lat temu. Na (wówczas) szalony pomysł budowy miasta na pustyni wpadł egipski miliarder Samir Sawiris. Choć wszyscy pukali się w czoło i twierdzili, że projekt jest kompletnie od czapy, dziś El Gouna to wzór dla innych tego typu przedsięwzięć. Między innymi dla najsłynniejszych sztucznych wysp na świecie, powstałych w Dubaju (np. The Palm Jumeirah i The World). Dziś w 18 hotelach i blisko trzech tysiącach willi codziennie wypoczywa ponad 20 tysięcy wczasowiczów. Dużo? Na 36 kilometrach kwadratowych każdy znaleźć miejsce tylko dla siebie.

Ceny? Jak na tak wysoki komfort wypoczynku niskie. Za tygodniowy pobyt all inclusive, w czterogwiazdkowym hotelu zapłacimy niespełna 2 tysiące złotych. Cena za stumetrowy apartament na siedem dni to także wydatek rzędu 2 tysięcy.

El Gouna jest miejscem bardzo ekologicznym. Prąd pozyskuje z pobliskiej elektrowni wiatrowej. Wodę – ze stacji odsalania Morza Czerwonego. Miasto jest w zasadzie samowystarczalne.

Ma własną hodowlę ryb, pola uprawne, kilka piekarni, oczyszczalnię, wewnętrzny transport, szpital, pocztę, lotnisko, muzeum, kościół katolicki i meczet.

Każdy hotel i willa posiadają co najmniej jeden basen. Wszystkie usługi można zamówić przez telefon i dostać zamówiony towar lub zostać zawiezionym w konkretne miejsce o wskazanej godzinie. Dosłownie za grosze. Obsługa mówi co najmniej w trzech językach (angielski, niemiecki i rosyjski), a praca w El Gounie jest jedną z najlepiej opłacanych i najbardziej poszukiwanych w Egipcie.

Jej sercem i najczęściej odwiedzanym miejscem jest Abu Tig Marina, przy której cumują najpiękniejsze i najdroższe jachty pływające po Morzu Czerwonym. Wokół mariny skupia się nocne życie miasta. Knajpek, barów, dyskotek i restauracji nie sposób zliczyć. W każdej z nich można za niewielkie pieniądze miło spędzić czas. El Gouna ma jeszcze jedną zaletę dla nas, Polaków.

Jeśli ktoś nie chce spędzać wakacji w towarzystwie rodaków – trafił idealnie.

Turystów znad Wisły można policzyć na palcach jednej ręki. Dominują przede wszystkim Niemcy, Anglicy, Skandynawowie i bardzo bogaci goście z krajów Bliskiego Wschodu. Oprócz Polaków El Gounę omijają inni turyści z Europy Wschodniej. Ukraińcy, Czesi, Słowacy czy wracający nad Morze Czerwone Rosjanie wolą gwarną Hurghadę z jej europejską Sakalą lub arabskim Daharem.

Wracając do bezpieczeństwa. Do El Gouny można się dostać tylko od strony morza lub jedyną asfaltową drogą. Legalnie inaczej się nie da. Przed wjazdem każdy pojazd jest sprawdzany specjalistycznym sprzętem. Na bramie stoją policjanci i funkcjonariusze tajnych służb. Mają hełmy, kamizelki kuloodporne i karabiny, ale bardziej na postrach niż w celach obronno-zaczepnych.

W El Gounie nigdy nie doszło do poważnych zakłóceń prawa.

Dyskoteki są wolne od narkotyków, a alkohol (który oczywiście leje się strumieniami) nie powoduje agresji wśród wypoczywających. Wpływ ma na to zapewne zupełnie odmienna atmosfera niż w żyjącej w ciągłym pośpiechu Hurghadzie. Tu jest leniwie i momentami nawet sennie. Z jednej strony góry, z drugiej błękitne morze, po bokach wszechobecne kanały, stateczki i typowa arabska architektura, która po zmroku (przy zapalonych światłach) robi olśniewające wrażenie. Nikt nie krzyczy: Dobra cena, Adam Małysz, herbatka u Tadka! czy nawet: Kocham cię. Nagabywanie turystów przez sprzedawców jest zabronione.

Wszystko w El Gounie zostało wybudowane po coś. Nawet kolor większości budynków nie jest przypadkowy. Dominuje pomarańczowy – kolor niezwykle energetyczny i optymistyczny.

El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl
El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl
El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl
El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl
El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl
El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl
El Gouna Egipt
El Gouna, fot. hurghada24.pl

Jest jedna rzecz, na którą w tym miejscu można ponarzekać. To morska mielizna i zakaz kąpania się w weneckich kanałach. By zanurzyć się po szyję w wodach Morza Czerwonego trzeba przejść nawet i kilkaset metrów. Na szczęście są cztery mola i stateczki, którymi możemy w kilkanaście minut dostać się na pobliskie wyspy obfitujące w rafy koralowe i odpowiednio głębokie miejsca do kąpieli.

Ktoś powie, że El Gouna to zbyt idylliczne miejsce i takiego miasta po prostu nie ma. Otóż jest. Widzę je codziennie ze swojego balkonu. Obserwuję autokary, limuzyny, prywatne samoloty z turystami, którzy już nie mogą się doczekać, by położyć się na leżaku lub kocyku bądź pośmigać na windsurfingu, nartach wodnych albo zagrać w golfa. Ci ludzie są jak najbardziej realni. Oni wiedzą, co dobre. Znaleźli swój Eden.

Jeżeli przeczytali Państwo ten artykuł, wiem, że wiedzę o El Gounie zachowają dla siebie. Po co o raju na ziemi mają wiedzieć inni?


W kolejnej pocztówce w Egiptu postaram się napisać dużo dobrego o Hurghadzie właśnie. W końcu bez mojego ukochanego miasta nigdy nie powstałaby El Gouna.



REO POLECA

Agata Skrzypczyk: 3 rzeczy, których nauczyłam się w Hiszpanii

 

Artur Kulikowski
Dziennikarz radiowy, telewizyjny i prasowy z 30-letnim stażem. Miłośnik Egiptu. Od 8 lat prowadzi portal www.hurghada24.pl. Kocha muzykę klasyczną i twórczość aktorską Roberta Duvalla.