Dzięki padającemu piaskowi BĘDZIE PADAŁ DESZCZ

Uwaga astmatycy!

W wielu miejscach Polski z różnym natężeniem, ale posypało w tym tygodniu. Piaskiem. Nad kraj nasz nadciągnął pył znad Sahary. Czy to coś poważnego? Czekają nas burze piaskowe? A może to wina globalnego ocieplenia?

Nic w tym – od razu rozwiązuję zagadkę – nadzwyczajnego. To naturalne zjawisko, które ma prawo się zdarzać. Za sytuację odpowiedzialna jest pogoda, a dokładnie wiatr, który jest efektem różnicy ciśnienia między wyżem barycznym nad niżem. Tak się składa, że właśnie mamy układ, który temu zjawisku sprzyja.

Wiejące z południa wiatry, które podkręciły temperaturę na północy Libii do 40 stopni Celsjusza wznieciły ogromne tumany piachu. Następnie, duże ilości drobnego pustynnego piasku unoszącego się w powietrzu nad Saharą przekroczyły w poniedziałek obszar Morza Śródziemnego i poprzez zachodnie Bałkany, Włochy i Francję dotarły do Wielkiej Brytanii i do Irlandii. Niebo nad tymi obszarami o zachodzie przybrało kolor marsjański. Samochody i parapety pokryła cienka warstewka żółtego piasku. Potem piaszczysty pył dotarł do nas.

Mamy taką sytuację baryczną, że pył idzie na nas, a wraz z nim gorące zwrotnikowe powietrze. Temperatury w Polsce wzrosły nawet (wczoraj w Warszawie) do 28 stopni. O ile sam fakt temperatur to już do pewnego stopnia wina globalnego ocieplenia, to w przypadku piasku już nie. Aczkolwiek należy zaznaczyć, że w pewnym, małym stopniu tak, ale dotyczy to terenów Iraku i Syrii, bo tam od lat obserwuje się wzrost liczby pustynnych burz.

To naturalne zjawisko

O tym że jest to jak najbardziej naturalne zjawisko świadczy historia. Chociażby jesień 2017, kiedy to huragan Ophelia zaciągnął powietrze znad Afryki, unosząc przy tym setki ton piachu. W połowie października londyńskie niebo przybrało wtedy straszny widok. Niektórzy, komentując kolor nieba nad Tamizą, nawiązywali do filmu Gwiezdne Wojny albo Czerwona planeta. Także w tym wypadku pierwszym krokiem jest najczęściej burza piaskowa, w trakcie której wiatr porywa drobiny piasku. Nieodłącznym elementem burzy są silne prądy wstępujące, czyli unoszenie się rozgrzanych drobinek. Prądy wstępujące wynoszą pył na duże wysokości, nawet na sześć kilometrów.

Pył jest potrzebny… przyrodzie

Tak więc to nic nadzwyczajnego. Co roku setki milionów ton pustynnego pyłu są wywiewane z Sahary przez wiatr. Burze piaskowe, choć zgodnie z obserwacjami zmian na północy Bliskiego Wschodu świadczą o ocieplającym się klimacie, są zjawiskiem potrzebnym.

Te pyły pełnią ważną rolę w przyrodzie i klimacie. Stanowią jądro kondensacji. Nazywamy tak cząstki, na których może skraplać się para wodna z powietrza. Są niezbędne do powstawania chmur, bo tworzenie się kropelek w wyniku łączenia samych tylko molekuł wody wymagałoby dużo większej koncentracji pary wodnej. Dzięki temu pada deszcz. Inna ważna rola pyłu to dostarczanie akwenom – takim jak Morze Śródziemne – składników odżywczych. Ważny jest też pył wędrujący znad Sahary nad Amazonię. Wraz z tym pyłem podróżują związki azotu, żelaza i fosforu, czyli składniki niezbędne do rozwoju roślin. Saharyjskie burze piaskowe wspomagają więc wzrost lasu deszczowego w Ameryce Południowej.

Gdy piasek napada na plażę (tu: Toskania, Włochy) to można taką sytuację potraktować jako idealną
Alergicy mogą odczuwać dyskomfort

Dla nas jednak pył znad Sahary oznacza – poza wizualnymi atrakcjami – także kłopoty. W Polsce centralnej i południowej w czwartek po południu koncentracja pyłu osiągała wartości znacznie większe niż w przypadku krakowskiego smogu. W piątek tak było już w całym kraju. Alergicy mogą odczuwać dyskomfort. Powietrze staje się bardziej suche, przez co może nam się trudniej oddychać. Problemy mogą mieć przede wszystkim osoby cierpiące na astmę. Nie jest to więc coś przyjemnego, szczególnie gdy osiądzie na mytych przed świętami oknach i parapetach. Ale musimy z tym żyć. Na szczęście zjawisko to jest stosunkowo rzadkie – zdarza się u nas raz lub dwa razy w roku.


REO POLECA

IMIĘ DESZCZU: Piasek

 

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.