📻 DZIEJE GRZECHA

Pracowitość, upór vs brak charyzmy i medialnego czaru

AUDIO REO. Posłuchaj nagranego artykułu. Czyta Hubert Augustyniak. 5’47”

Wyszydzany, wielokrotnie namawiany do ustąpienia. Według wielu z charyzmą mający tyle wspólnego, ile polskie kluby piłkarskie z sukcesami w europejskich pucharach. Tymczasem Grzegorz Schetyna, od niemalże czterech lat, mozolnie pracuje na swój ostateczny sukces.

Styczeń 2016. Sondaż CBOS, PiS 39%, Nowoczesna 22%. Platforma, kierowana przez Schetynę tylko 13%. Na naturalnego lidera opozycji wyrasta Ryszard Petru, a kariera żelaznego Grzegorza wydaje się zmierzać do oczywistego końca. PO będzie musiało poszukać innego, młodszego, dynamiczniejszego lidera. Donalda Tuska w wersji 2.0, który wynajdzie partię na nowo. Wytyczy kierunki. Da sygnał i impuls do walki z Jarosławem Kaczyńskim.

Schetyna jako polityk stał nad przepaścią. I był bliski zrobienia kroku naprzód.
Rzecz w tym, że w polityce poza charyzmą czy zdolnościami przywódczymi liczą się również inne umiejętności. Ale przede wszystkim liczy się szczęście. Kto mógłby się bowiem spodziewać, że Petru tak spektakularnie roztrwoni swój kapitał polityczny, zostając bez własnej partii, bez pieniędzy i z minimalnym poparciem? Kto w 2016 roku stawiał na to, że siły uliczne KOD-u, Obywateli RP i innych pomniejszych organizacji, nie będą w stanie w żaden sposób zorganizować się politycznie i wykreować lidera, który poprowadziłby krucjatę przeciwko PiS-owi?

I tak, z braku laku wszyscy popierający obóz anty-PiS musieli znowu wrócić do planu, nawet nie B. Do planu D, a może E. Czyli zjednoczenia się dookoła Platformy Obywatelskiej. Gdzie Schetyna cierpliwie czekał. A czekając, utrwalał swoje fundamenty w PO. Można bowiem zaryzykować stwierdzenie, że była partia Donalda Tuska nigdy nie była tak jednolita i zjednoczona, przynajmniej na zewnątrz. Dość powiedzieć, że to jeden z najbardziej zdyscyplinowanych klubów poselskich w historii polskiego parlamentaryzmu po 1989 roku.

W momencie, kiedy umieszczaliśmy dziś na Squidzie ten artykuł, po sąsiedzku pokazało się okno z takim oto, mało subtelnym tytułem, opartym o słowa Stefana Niesiołowskiego https://fakty.interia.pl/prasa/news-niesiolowski-o-liderze-po-to-zalosna-kreatura,nId,2890602

 

Efekt? Dzisiaj Schetyna jest królem opozycji, jak lew jest królem dżungli. Absolutnie nie musi drżeć już o powrót Donalda Tuska. To Schetynie bowiem udało się wchłonąć Nowoczesną i uzależnić od siebie Ryszarda Petru z jego kabaretowym ugrupowaniem Teraz. To on rozegrał i wciągnął do swoich struktur Barbarę Nowacką, tworząc nową lewą nogę swojej partii. Po drodze wziął wielkie miasta w wyborach samorządowych (przede wszystkim Warszawę, jak ważna jest dla robienia krajowej polityki widać w kontekście deklaracji LGBT). Wreszcie, w obliczu nadchodzących wyborów do Europarlamentu uzależnił od siebie i Platformy SLD oraz Zielonych, pozostawiając lewicowemu elektoratowi zawężone pole manewru.

A na końcu, niczym wisienka na torcie, związał ze sobą PSL i Władysława Kosiniaka-Kamysza, którego też wskazywanego jako potencjalnego królobójcę, obalającego przywództwo Schetyny po stronie antypisowskiego ruszenia. Zbudowanie tak szerokiego obozu blokuje jakikolwiek manewr wracającemu Donaldowi Tuskowi. Nie ma powodu, dla którego Schetyna miałby mu ustępować pola, skoro to jemu udaje się iść tak szerokim frontem. Od postkomunistycznej socjaldemokracji po agrarną chadecję. Od ekologicznych etatystów po hardkorowych liberałów.

Warto zauważyć, że wszystko to udało się Schetynie przy właściwie minimalnym wysiłku. Deklaracje programowe? A po co to komu? Kto potrzebuje agendy politycznej w XXI wieku? Schetyna zrobił to przy zerowym wzroście charyzmy i wdzięczenia się do elektoratu. Bywa tak samo niezgrabny, jak cztery lata temu. Wreszcie, liderowi Platformy udało się to przy ciągłym straszeniu go widmem z Brukseli, duchem poprzednich świąt, Donaldem Tuskiem.

Pomimo tych wszystkich przeciwności Schetyna wciąż jest na topie. Pewnie gdyby zapytać większość popierających obóz opozycyjny, czy chcieliby lidera mniej topornego i bardziej dynamicznego, usłyszelibyśmy 90% pozytywnych odpowiedzi. Ale takiej osoby nie ma. Jest za to on, pełniący obowiązki. Niezniszczalny. I z wielką szansą na podwójny sukces w 2019 roku.


REO POLECA

PRZYKRA EURO-PRAWDA. To Zachód nas uczy korupcji politycznej

Paweł Krulikowski
Politolog, komentator i analityk. Absolwent UW oraz SGH. Główny obszar zainteresowań: wizerunek polityczny. Jako konsultant brał czynny udział w trzech ostatnich kampaniach wyborczych. Po różnych stronach. Obecnie w sektorze prywatnym. Sceptyk. Symetrysta. Po godzinach basista zespołów Popkultura oraz Kapitan Nemo.