Duńczycy widzą już koniec czasów subsydiowania OZE


Moment, w którym duńscy producenci energii ze źródełodnawialnych nie będą potrzebować subsydiów widać już na horyzoncie. Nastąpiznacznie szybciej niż się dotąd wydawało, bo w ciągu zaledwie kilku lat – oświadczyłminister energii Danii, Lars Christian Lilleholt. Jak dodał, jeszcze rok temunie byłby tego taki pewny.

Lilleholt dodał, że doświadczenia zarówno duńskichproducentów instalacji OZE, jak i ich operatorów wskazują, iż węgiel nie jestjuż źródłem energii tańszym niż OZE. Energia odnawialna jest już na tylekonkurencyjna, że dziś nie da się wybudować elektrowni węglowej bez jejsubsydiowania w jakiś sposób. Jesteśmy już bardzo blisko – dodał minister,mając na myśli mistyczne niemal „grid parity” OZE, czyli moment, w którymźródła odnawialne będą w stanie swobodnie konkurować na wolnym rynku z innymiźródłami energii.

Co prawda jedna z interpretacji wystąpienia duńskiegoministra wskazywała, że rządowi w Kopenhadze tak na prawdę chodzi o likwidację subsydiówdla OZE i być może rewizję celów klimatycznych Danii. Lilleholt zapewnił jednakjednocześnie, że cele zostają utrzymane, czyli do 2030 r. połowa energii,zużywanej w Danii ma pochodzić z OZE, a w 2050 r. całość zapotrzebowania będąpokrywać źródła odnawialne. 

Zresztą o takiej samej perspektywie mówią również czołowefirmy duńskiej „zielonej gospodarki”. Odchodzący w lipcu prezes Danfoss NielsChristiansen stwierdził ostatnio, że koszt produkcji energii z OZE spadnieponiżej cen rynkowych gdzieś pomiędzy 2020 a 2030 r. Jeszcze rok temu teza, żetak się w ogóle kiedykolwiek stanie, była dyskusyjna, ale dziś uważam, że staniesię to dość szybko – stwierdził Christiansen.

Największy na świecie operator morskich farm wiatrowych,kontrolowany przez państwo duński koncern DONG, zasłynął ostatnio zwycięstwem waukcji na budowę offshore w niemieckiej strefie Morza Północnego. Duńczycyprzebili konkurentów ofertą, w której w ogóle nie domagali się żadnego wsparciadla planowanych farm OWP West oraz Borkum Riffgrund West 2.

Co prawda w Niemczech wybuchła dyskusja, czy takie ofertynie są wynikiem jakichś poleceń od posiadacza 50,1 proc. akcji DONG, czylirządu w Kopenhadze. I to poleceń natury politycznej, a nie efektem czystejkalkulacji ekonomicznej. Duńczycy jednak zdecydowanie zaprzeczyli i twierdzą,że szybki postęp technologiczny umożliwi im osiągnięcie pełnej konkurencyjnościw momencie uruchomienia farm w połowie przyszłej dekady. Zamierzają np.podstawić na nich wiatraki o mocy pojedynczej turbiny rzędu 13-15 MW, podczasgdy dziś szczyt stosowanych konstrukcji to 5 MW. Wiatraki takie dopiero rodząsię na deskach i w komputerach projektantów. Ale to minister Lilleholtzauważył, że wszystko wskazuje na to, iż OZE będą stawać się coraz bardziejkonkurencyjne dzięki postępowi technologicznemu, a nie innym czynnikom.

Wojciech Krzyczkowski
fot. Pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here