Tomek Lipiński: Dotyka nas oko analityka

Nie bądź jak pelikan, który wszystko łyka.

rys. M. Gwóźdź

Brutalne życie dogoniło technologię umiejętnie odzianą w piękne idee ludzkiego braterstwa. Była ona od początku obliczona na głębokie uzależnienie użytkownika. Wykorzystanie tego środowiska do głębokiej manipulacji komercyjnej i politycznej było nieuchronną tego konsekwencją. Co dzisiaj otwarcie przyznają jego twórcy.

To nie jest dobry czas dla Marka Zuckerberga i jego globalnego eksperymentu. Choć nasze poufne dane i tak w każdej sekundzie są przetwarzane na milion sposobów, to bywają sytuacje, w których lepiej tego unikać. Taką sytuacją jest zassanie danych z Facebooka przez firmę Cambridge Analytica i wykorzystanie ich do głębokiej manipulacji politycznej, mającej – lub mogącej mieć – wpływ na wyniki wyborów co najmniej w kilku miejscach na świecie. Jak wynika z nagranej potajemnie rozmowy brytyjskiego Channel 4 z szefami Cambridge Analytica, jedno z tych miejsc położone jest w naszej strefie geograficznej.

Co gorsza, doszło do wycieku wewnętrznego e-maila, w którym jeden z managerów Facebooka pisze: Być może ktoś wystawiony na nękanie zapłaci życiem. Być może ktoś zginie w ataku terrorystycznym koordynowanym dzięki naszym narzędziom. (…) Wierzymy w łączenie ludzi tak bardzo, że cokolwiek pozwala nam łączyć ludzi częściej, jest de facto dobre. Dziś Zuckerberg odcina się od takiego myślenia. Podobnie czyni autor e-maila, tłumacząc, że była to próba sprowokowania dyskusji. Można powiedzieć, że się udało.

Facebook wydaje się dziś łatwym celem. Od dawna globalni giganci internetowi są solą w oku wielu najpotężniejszych grup interesu, prywatnych i państwowych. Potęga FB czy Google’a – nie tylko finansowa, ale także ich moc skutecznego wpływania na zachowania mas ludzkich – budzi coraz większy niepokój. Federalna Komisja Handlu USA przymierza się do ukarania Facebooka za beztroskie poczynanie sobie z danymi użytkowników. Kara może wynieść nawet dwa miliardy dolarów. Prokuratorzy generalni ze stanów Massachusetts, New York, Connecticut i Missisipi wszczynają śledztwa w sprawie Facebooka i Cambridge Analytica. Prokuratorzy generalni z 37 innych stanów wystosowali listy do Marka Zuckerberga, domagając się wyjaśnień i nie wykluczając wszczęcia własnych śledztw. Kilku inwestorów pozwało FB i oskarża Zuckerberga o niewłaściwe zarządzanie.

Cook County w Illinois – okręg, w którym leży Chicago – pozwał FB za naruszenie prawa stanowego. Kolejne osoby i instytucje składają prywatne pozwy przeciw Facebookowi o bezprawne wykorzystanie danych. Grupa prawników oskarżyła FB o łamanie prawa federalnego poprzez umożliwianie umieszczania reklam w sposób wykluczający grupy odbiorców – na przykład rodziny z dziećmi, osoby niepełnosprawne, osoby poszczególnych ras i konkretnego pochodzenia, pracowników po czterdziestce itp.

Konta na Facebooku ma około dwóch miliardów użytkowników, czyli jedna czwarta ludzkości.

Producent słuchawek Sonos, firma Mozilla, niemiecki Commerzbank i parę innych firm wycofało reklamy z Facebooka. Elon Musk, Cher i jeszcze kilku celebrytów demonstracyjnie pozamykało swoje konta. Wycofali się niektórzy reklamodawcy. Pozostało jednak wciąż około dwóch miliardów użytkowników, czwarta część całej ludzkości. Tym niemniej, od chwili ujawnienia praktyk Cambridge Analytica firma straciła 73 miliardy dolarów, a spadek wartości akcji FB o 17% nie cieszy inwestorów. Tymczasem Mark Zuckerberg próbuje desperacko ratować sytuację, zgadzając się na przesłuchania i modyfikując facebookowe algorytmy.

Czy to koniec Facebooka? Koniec chyba jeszcze nie, ale nie można wykluczyć, że to początek długiego finału. Brutalne życie dogoniło technologię umiejętnie odzianą w piękne idee ludzkiego braterstwa. Była ona jednak od początku obliczona na głębokie uzależnienie użytkownika od aktywności na portalu. Uczestniczenie w wirtualnym, facebookowym życiu pobudza te same ośrodki w mózgu, co kokaina i podobnie uzależnia. Wykorzystano całą dostępną wiedzę, by stworzyć algorytmy przykuwające nas do ekranu.

W takim środowisku naturalnym łatwo stać się pelikanem, który bezkrytycznie łyka i bezrefleksyjnie powiela wszystko, co podrażni jego receptory emocjonalne. Wykorzystanie tego środowiska do głębokiej manipulacji komercyjnej i politycznej było nieuchronną konsekwencją jego powstania. Dziś mówią o tym wprost ludzie, którzy to tworzyli.

Facebook musi się dzisiaj określić na nowo i nie widzę sposobu, w jaki miałby to zrobić. Dlatego jego dni wydają mi się policzone, nawet jeśli będą się liczyć jeszcze w miesiącach i latach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here