Dorota M. Zielińska: Producent energii z Ursynowa

Zrealizował marzenie o własnej elektrowni. Chciałby przekonać sąsiadów.

fot. Bison Energy

Jak to? Prąd ze słońca? – Przecież to niemożliwe. A jednak Wojciech Zawadzki, właściciel miejskiego segmentu na warszawskim Ursynowie, przez rok wyprodukował 5281 kWh energii. Opowiedział reo.pl, dlaczego i jak został prosumentem.

– Dla mnie najbardziej istotna jest sama idea. Wiedziałem, że swoją instalacją obniżę zapotrzebowanie na prąd z węgla. Uważam, że to po prostu trzeba robić. Najbardziej zaskoczyło mnie, jakie to jest proste – podkreśla Wojciech Zawadzki.

20 paneli fotowoltaicznych o mocy 5,20 kWp
Lokalizacja: Warszawa, Ursynów, dach – 34m2
Termin wykonania: Lipiec 2016
Inwestor: Wojciech Zawadzki
Wykonawca: Bison Energy
Roczne zużycie prądu w gospodarstwie: 4600 kWh
Dofinansowanie: 12 tys. zł, czyli 38% inwestycji
Przewidywany okres zwrotu: 9,5 roku

Dorota M. Zielińska: Dlaczego akurat panele?
Wojciech Zawadzki: Wiedząc o zmianie przepisów nakazujących przyłączanie mikroelektrowni do systemu energetycznego, zacząłem planować instalację fotowoltaiczną, jak tylko wprowadziłem się do własnego domu (segment na Ursynowie). Panele są praktycznie nieinwazyjne, zajmują jedynie dach. Przyznam, że nawet ich nie widzę. Jedynie sąsiedzi od strony południowej zamiast czerwonej dachówki widzą niebieską instalację. Odczuwam raczej pewien dyskomfort, że dotychczas nie udało mi się ich przekonać do podobnej inwestycji. Dachy ze spadkiem 30 stopni zorientowane na południe, z lekkim odchyleniem na zachód, są w polskich warunkach niemal idealnymi warunkami do korzystania z energii słonecznej. Chciałbym postawić coś większego, ale obawiam się, że osiedlowi sąsiedzi nie zgodzą się na turbinę wiatrową…

Na jakim etapie zwrócić się do wykonawcy?
To zależy od świadomości energetycznej. Dobrze jest poświęcić trochę czasu na zdobycie podstawowych informacji, żeby mieć wyobrażenie, jakiej instalacji potrzebujemy (w sensie mocy). Trzeba na pewno przestudiować i zrozumieć rachunek za prąd (wcale nie jest on oczywisty). W tym instalator także może pomóc.

Jak wybrać rodzaj i moc instalacji?
Kierowałem się wielkością swojego zużycia prądu, ale ostatecznie wykonawca namówił mnie na trochę większą instalację, czego dziś nie żałuję. Trzeba mieć świadomość, że produktywność instalacji będzie spadała, ale także i tego, że w ciągu 20 lat jej użytkowania mogą pojawić się nowe odbiorniki, np. samochód elektryczny.

Czy skorzystał pan z dofinansowania projektu?
Tak, choć tego nie planowałem. Chciałem mieć własną elektrownię. Jednak, rozmawiając z kolejnymi potencjalnymi wykonawcami, zorientowałem się, że w Warszawie jest dotacja na tego typu instalacje i po wyborze wykonawcy od razu zgłosiłem się do Biura Ochrony Środowiska. Urzędnicy zachowali się profesjonalnie: przeprocesowali wniosek i wypłacili pieniądze – taka jest w tym układzie ich rola. Przyznam jednak, że korzystanie z dofinansowania wydłuża proces, trzeba się wpasować w harmonogram urzędu itp. Ale jednak przy tym wsparciu inwestycja zwraca się jeszcze wcześniej, niż sądziłem składając wniosek.

Największe zaskoczenie?
Nie pamiętam, ale chyba najbardziej mnie zadziwiło, że to jest takie proste. Sprawa się wydłużała ze względu na dotację (procedurę i harmonogram), ale w sumie była to jedna wizyta wykonawcy, a druga to już był montaż.

Czy udało się sprostać oczekiwaniom?
Oczekiwania… Była raczej niepewność. Jak to? Prąd zesłońca? – Przecież to niemożliwe. Ale pamiętam też swoje zdziwienie po pierwszym uruchomieniu w lipcowe przedpołudnie, jeszcze przed założeniem licznika: 5020 watóww produkcji – z pełną mocą przy pełnym słońcu. Mogę więc powiedzieć, że moje oczekiwania zostały spełnione w stu procentach. Najwięcej prądu wyprodukowałemw maju, już np. w lipcu nieco mniej, czyli standardowo, jak na polskie warunki klimatyczne. W najcieplejsze dni efektywność fotowoltaiki spada, taka jest specyfika systemów PV. Instalacja od 1 sierpnia 2016 do 31 lipca 2017 wyprodukowała 5281kWh – kilka procent powyżej prognozy.

Do pełnego zadowolenia potrzebne są dwie składowe: regulator i instalacja. One muszą zadziałać łącznie. Instalacja mnie nie zawiodła, ale warunki dla takich inwestycji mogłyby być lepsze. Taryfa gwarantowana byłaby bardziej zachęcająca, ale 80% upustu (przy bilansowaniu rocznym dostawca energii zmniejsza ilość wyprodukowaną przez prosumenta o 80% i o tyle zmniejsza ilość energii dostarczonej – przyp. red.) również zapewnia racjonalność ekonomiczną. Zwłaszcza, że jak podaje firma Bison Energy, taka instalacja dzisiaj, po prawie dwóch latach, byłaby tańsza przynajmniej o 10%.

Dziękuję za rozmowę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here