📻 GROŹNY PESTYCYD: Właśnie co zakazany w USA, u nas ośmiokrotnie przekraczał normę!

Sąd w USA zakazał stosowania trującego chlorpyrifosu. Ale zakaz obowiązuje i u nas: w Europie Środkowo-Wschodniej. Konkretnie w Czechach.

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra.

 


 

Ponad 10 lat amerykańska organizacja Natural Resources Defense Council (NRDC) walczyła o zakazanie stosowania groźnego dla zdrowia pestycydu o nazwie chlorpyrifos. W drugim półroczu 2018 roku ostatecznie wygrała tę batalię. Od kilkunastu tygodni nie ma na to żadnych reakcji w Polsce. Jesteśmy najdalsi od straszenia, jednak mając dostęp do wyników tak poważnych badań, stopni przekroczonych norm i wyroku amerykańskiego sądu, po prostu nie możemy milczeć.

 

REO jest racjonalnym, nowoczesnym serwisem ludzi otwartych, poszukujących, zachowujących rozsądek i poszanowanie dla badań naukowych. Piszemy to, bo zdajemy sobie sprawę, że sprawa dziś przedstawiana przez nas może się kojarzyć ze środowiskiem o zgoła przeciwnym profilu. Niestety, to nie mit i fejk. 

🍎🤮🍏

Dziś w cyklu DIETA ŚWIATA skupiam się na informacji, która w tym półroczu całkowicie pochłonęła moją uwagę. Nie mogąc doczekać się jej nagłośnienia, w mainstreamowych mediach, przez specjalistów, podejmuję się dziś tego z moim popularnonaukowym podejściem. Zaznaczam: nie jestem specjalistką uprawy roślin, właścicielką plantacji owoców, opryskiwaczką czy chemiczką.

W moim przypadku to kwestia wiary w informacje wypływające z sądu, nie z sadu. Tym bardziej że jak widzimy, wiele osób zrobiło dużo, by te wiadomości jako tajemnice sadów, czy też bardziej przemysłowych hodowli z nich się do szerokiej opinii w kraju nie wydostały.

Federalny Sąd Apelacyjny Obwodu Dziewiątego, jeden z najważniejszych w USA ze względu na zakres swojej jurysdykcji obejmującej 20% populacji Stanów Zjednoczonych, nakazał Agencji Ochrony Środowiska wprowadzenie całkowitego zakazu stosowania środka ochrony roślin o nazwie chlorpyrifos. 

Uwaga: naukowo udowodniono wpływ chlorpyrifosu na zaburzenia neurorozwoju dzieci. To nie brzmi w żaden sposób krotochwilnie.

Sąd powołał się na wieloletnie badania, które wykazały podwyższone ryzyko upośledzenia zdolności uczenia się, np. ADHD, oraz wystąpienia opóźnień rozwojowych, a nawet obniżenia IQ u dzieci spożywających rośliny zawierające chlorpyrifos. Na szkodliwe działanie tego środka narażone są, tak samo jak konsumenci, osoby rozpylające zawierające go preparaty.

Sąd stwierdził, że ignorując wyniki badań naukowych, federalna Agencja Ochrony Środowiska łamała prawo. Co więcej – dowiedziono, że Agencja zignorowała również wyniki własnych badań!



Federalne Sądy Apelacyjne pełnią ważną rolę w prawodawstwie amerykańskim, ponieważ ich wyroki są źródłem prawa na znacznym obszarze.

W USA obowiązuje system prawa kazualistycznego, w którym precedensowy wyrok staje się obowiązującą wykładnią dla późniejszych orzeczeń w podobnych przypadkach.

O takich przejawach aktywności trzeciej władzy, która nakazuje określone działania agencjom rządowym, możemy w Polsce tylko pomarzyć.



 

Czy chlorpyrifos jest dozwolony w Polsce?

Tak, jego stosowanie podlega jednak kontroli. Od 2016 roku obowiązuje nas dyrektywa unijna zmniejszająca najwyższe dopuszczalne poziomy zawartości chlorpyrifosu w określonych środkach ochrony roślin. Wówczas określono również nowe (niższe niż dotychczas) najwyższe dopuszczalne poziomy pozostałości (NDP) chlorpyrifosu w niektórych produktach pochodzenia roślinnego. O środkach zawierających chlorpyrifos oraz o nowych NDP można przeczytać na portalu sadyogrody.pl. 

Niestety, ale samo ustanowienie norm nie jest skuteczne. Co gorsza, dowiadujemy się o tym od krajów, które importują żywność z Polski. Jesienią 2016 roku szwedzka sieć marketów Ica wstrzymała sprzedaż jabłek z Polski, informując Unię Europejską o tak olbrzymim, OŚMIOKROTNYM, przekroczeniu zawartości chlorpyrifosu. O sprawie informowało radio RMF.

Pod koniec 2017 roku czeski sanepid wykrył przekroczenie tych norm w jabłkach z Polski, o czym pisał portal interia.pl, a w ślad za nim inne media.

W styczniu 2018 roku czeskie służby wskazały SIEDMIOKROTNE przekroczenie chlorpyrifosu w innej partii tych owoców: 0,075 miligramów na kilogram, przy dozwolonym limicie wynoszącym 0,01 miligrama.

Narzekaliśmy na jabłkowy antypolonizm Czechów. A kto tak naprawdę miał rację?

 

Skoro regulowanie normami jest nieskuteczne, może należałoby zakazać stosowania środków owadobójczych zawierających ten środek? Czesi już to zrobili. Podobnie jak niektóre z amerykańskich stanów – Hawaje. Inaczej zawsze znajdą się sadownicy albo plantatorzy rzepaku gotowi sięgnąć po tańszy, choć niekoniecznie bezpieczny dla ludzi czy dla owadów środek.

Zwykliśmy sądzić, że USA to taki wolny kraj, gdzie biznes funkcjonuje ponad wszystko. Już przy okazji afery z urządzeniami fałszującymi emisję spalin w niemieckich samochodach mogliśmy przekonać się, że wcale nie. Że normy środowiskowe w zakresie związków azotu od dawna są w USA dużo wyższe niż w Europie. A obywatele, których zdrowie zostało narażone, mogą liczyć na potężne odszkodowania, które tamtejsze sądy naliczają bez litości dla społecznych szkodników.

Okazuje się, że także w przypadku pestycydów Stany reagują w sposób bardziej restrykcyjny niż chociażby Unia. Regulacje federalne będą musiały zostać dostosowane do wyroku sądu, który stanął na straży zdrowia obywateli. Także tych najmniejszych, najbardziej bezbronnych.

Tak bowiem wygląda demokratyczny kraj z wolnymi sądami i władzą wykonawczą, która nie może nie respektować ich wyroków.

Dorota M. Zielińska
Wolność kocham i rozumiem. Wolności oddać nie umiem. REO to dla mnie nowe wspaniałe miejsce na Ziemi. Odpowiadam tu głównie za działkę oze-energetyczną. Uwielbiam zagadki słowne, kalambury i skrablowe pojedynki na słowa. Masz ciekawy temat? Napisz do mnie: dorota.zielinska@reo.pl