Z ARCHIWUM reo.pl (2016): Zmiany w prawie wpłyną na finansowanie inwestycji wiatrowych, uważają eksperci Dnb

 

Zaproponowane niedawno zmiany legislacyjne dla rynku OZEmocno zachwiały równowagą branży, którą zdaje się miał zagwarantować systemaukcyjny. Eksperci DNB uważają, że zmiany te nie powinny mieć wpływu na samądostępność finansowania i jego koszt, ale… na pewno przełożą się na poziomfinansowania. Wniosek: banki będą mogły finansować inwestycje wiatrowe namniejszym niż dotychczas poziomie.

 

Nowy aukcyjny system wsparciaOZE, mający obowiązywać od tego roku, miał uporządkować i ustabilizować rynekenergii i ograniczyć ryzyko uzyskania niestabilnych, mniej przewidywalnychprzychodów z inwestycji. Co do zasady – zwycięzcy aukcji mają uzyskać prawo dosprzedaży energii przez 15 lat po stałej cenie. Gwarancja stałej ceny iwolumenu sprzedawanej energii czy też powołanie jednego odbiorcy energii (OREO)miały stworzyć lepszy, bardziej przewidywalny klimat do inwestycji.

 

Tymczasem pod koniec grudniaweszła w życie nowelizacja ustawy, która odroczyła wprowadzenie systemu aukcyjnego na dzień 1lipca 2016, ale – co chyba nawet ważniejsze – przyniosła szereg nowych,dodatkowych i trudnych pytań. Naturalnym pytaniem jest np. to, jakie znaczeniebędzie miało opóźnienie wprowadzenia systemu wsparcia z punktu widzeniaspełnienia przez Polskę celów środowiskowych uzgodnionych z UE? (przypomnijmy,że przez trzy lata mieliśmy tzw. lukęinwestycyjną; obecnie w Polsce mówi się o gotowych do wybudowaniaprojektach o łącznej mocy mogącej przekraczać nawet 2,5GW – oczywiście zewzględu na wstrzymanie większości inwestycji, projekty cechują się różnąefektywnością). Uczestnicy rynku energiiodnawialnej wcale też nie są przekonani co do tego, że pierwsza aukcjafaktycznie odbędzie się w III kwartale 2016 r. Znaczna część sektora spodziewasię jej dopiero w roku 2017.

 

Jeszczezupełnie inny, chyba nawet ważniejszy wątek do tej niełatwej dyskusji wnosi propozycjanowych regulacji prawnych, czyli projekt ustawy odległościowej oraz propozycjawprowadzenia obowiązku uzyskania przez inwestoradecyzji zezwalającej na eksploatację projektu (decyzję zezwalającą naeksploatację elektrowni wiatrowej wydawałby Urząd Dozoru Technicznego, UDT). Nie bezznaczenia pozostaje również propozycja obłożenia podatkiem całej instalacjiwiatrowej. Te – mocno krytykowane przez branżę OZE – propozycje zmian wprowadzają sztywne odległości budowy nowych wiatraków odzabudowań (dziesięciokrotność ich wysokości), ale także nowe opłaty dlawłaścicieli farm na rzecz UDT.

 

– Jestemprzekonany o tym, że – w szczególności –projekt ustawy odległościowej zahamuje rozwójenergetyki wiatrowej, a w perspektywie kilkunastu lat całkowicie wyeliminujeenergetykę wiatrową z polskiego miksu energetycznego, a to dlatego, że ponad 95proc. istniejących elektrowni wiatrowych nie spełnia proponowanego kryteriumodległościowego. Sądzę, że ustawa może przyśpieszyć eliminację farm wiatrowychz krajobrazu energetycznego Polski, poprzez obłożenie ich czterokrotniewiększym podatkiem niż dotychczas, co może doprowadzić do bankructwistniejących instalacji. Jako Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej, jesteśmy zgodni co do tego, że proponowane rozwiązania w sposób całkowicie nieuzasadniony i nieadekwatny do deklarowanych celów wprowadzanej regulacji, dyskryminują jeden, wybrany sektor wytwarzania energii – mówi Grzegorz Skarżyński, wiceprezes  Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

 

Zaraz pouchwaleniu nowego systemu wsparcia, mając na uwadze nadpodaż projektów (mocy)chcących wziąć udział w pierwszej aukcji, szacowaliśmy stopy zwrotu na kapitalew przedziale 6 – 10 proc. Dziś, biorąc pod uwagę wspomniane propozycje zmianlegislacyjnych, ale też zachowując te same założenia, właściwie należałobyistotnie zrewidować te oczekiwania w dół. Należy w tym miejscu zauważyć, żesama propozycja „opodatkowania” całej instalacji wiatrowej może przełożyć sięna nawet ponad 4-krotny nominalny wzrost tego podatku. Kiedy do tego dodamyopłatę do UDT (nie jest to oczywiście podatek per se, jednak należy jątraktować jako dodatkowe obciążenie administracyjne), to wzrost ten wniektórych przypadkach były 5-krotny. To oczywiście miałoby istotneodzwierciedlenie w poziomie kosztów operacyjnych ponoszonych przez projektywiatrowe, które w pewnych przypadkach uległyby podwojeniu spychając rentownośćEBITDA takich aktywów poniżej 50 proc. Trzeba podkreślić, że to są już poziomydramatycznie ograniczające atrakcyjność projektów OZE w Polsce – mówi Grzegorz Linowski, dyrektorBiura Energii i Paliw w DNB Bank Polska S.A. – Oczywiście,na odpowiedź, czy wspomniane zmiany wejdą czy też nie, będziemy musieli jeszczechwilę poczekać, dopiero wówczas będziemy w stanie ocenić ich wpływ na obecny,jak i przyszły kształt polskiego rynku wiatrowego. Można natomiast z dużymprawdopodobieństwem powiedzieć, że ewentualne kolejne, negatywne zmianyzdecydowanie ograniczą atrakcyjność naszego kraju dla potencjalnych, szczególniezagranicznych, inwestorów OZE. Muszę jednak powiedzieć, że nie do końca wierzę,że do tego dojdzie w pełnym, proponowanym zakresie. Uważam natomiast, żepodwyższone koszty (o ile proponowane zmiany zostaną wprowadzone w życie) będąraczej odzwierciedlone w zgłaszanej cenie aukcyjnej – co koniec końców przełożysię na wyższe koszty energii z perspektywy odbiorców końcowych. Czy w pełni udasię przenieść koszty do zgłaszanej ceny aukcyjnej? Zapewne nie wszystkieprojekty chcące wziąć udział w pierwszej aukcji będą w stanie utrzymaćoczekiwaną stopę zwrotu spełniając wymóg maksymalnej, dopuszczonej cenyaukcyjnej. Można sobie bowiem wyobrazić, że bardziej efektywne projekty będą wstanie zaabsorbować część tych kosztów, co w ostatecznym rozrachunku poprawi konkurencyjnośćzgłaszanej przez projekt ceny aukcyjnej w ramach danego koszyka. Trzeba takżepodkreślić, że projekty wiatrowe w momencie obłożenia ich dodatkowymi podatkamii opłatami stracą na atrakcyjności w stosunku do innych instalacji energetykiwiatrowej. W Polsce przygotowano znaczący potencjał mocy i szkoda byłobygo  utracić w efekcie decyzjiadministracyjnych.

 

Wedługeksperta DNB, jeszcze inne, ważne pytanie, to jak na proponowane regulacjebędzie patrzył sektor bankowy.

 

-Z perspektywy ostatnich lat finansowanie projektów wiatrowych byłostrukturyzowane w sposób pozwalający na uzyskanie dźwigni finansowej napoziomie 70/30 (dług/kapitał). W znacznej większości projekty byłystrukturyzowane w oparciu o rynkowe ryzyko cen energii elektrycznej orazzielonych certyfikatów (o łącznej wartości powyżej 320 PLN/MWh) – ze względu naograniczoną dostępność długoterminowych umów odbioru po stałej lub minimalnejcenie. Niestety w międzyczasie sytuacja rynkowa uległa zmianie i ceny rynkoweutrzymują się od dłuższego czasu poniżej 300 PLN/MWh. To może mieć wpływ najakość kredytów, które finansują takie projekty. Jeśli obecne ceny będą sięutrzymywały, kredytobiorcy mogą mieć problemy z obsługą swojego zadłużeniazgodnie z pierwotnie ustalonymi harmonogramami spłaty. Problemy pojawią sięoczywiście wcześniej i będą wynikały z niedotrzymania zobowiązań finansowych (amianowicie kowenantów obsługi zadłużenia). Oczywiście w tej sytuacji rozwiązańjest co najmniej kilka. Wydaje się, że wśród nich najbardziej prawdopodobne sąnastępujące: (i) restrukturyzacja skutkująca wydłużeniem okresu finansowania(należy pamiętać że po 15 roku od uruchomienia projektom wiatrowym będzieprzysługiwał jedynie strumień pieniężny pochodzący ze sprzedaży energiielektrycznej po cenie występującej na rynku w danym momencie), (ii) przedpłatakredytu poprzez wniesienie dodatkowego kapitału własnego, ewentualnie gwarancjasponsora (gwarancja obsługi zadłużenia lub zabezpieczenie ceny energii orazzielonego certyfikatu). Pytanie, czy wszyscy sponsorzy projektów będą w staniewnieść dodatkowy kapitał lub poręczyć za projekt – mówi Grzegorz Linowski.

 

 

DNB

 

fot. Pixabay