LUDZKOŚCI! Przemyśl sprawę Afryki. Konieczny jest strategiczny plan

Nawet osoby chcące pomóc uchodźcom z Afryki z ostatniej fali przerażą się rozmiarem "najazdu Hunów", jeśli nie przystąpimy do światowego planu

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak. 6’12”


Od wielu lat Afrykańczycy mierzą się z klęskami nieurodzaju. Co jakiś czas dochodzi do kryzysu, w wyniku którego umiera z głodu przerażająca liczba ludzi. Problem potęguje ocieplenie klimatu. Czy są możliwości, by poprawić tę sytuację?

Według szacunków ONZ Afrykę zamieszkuje ponad 1,2 miliarda ludzi, co stanowi jedną siódmą globalnej populacji. Jeśli tempo przyrostu naturalnego się utrzyma, do 2050 roku na Czarnym Lądzie będzie żyło nawet 2,5 miliarda ludzi. Wyżywienie tak licznej populacji będzie coraz trudniejsze, szczególnie że już teraz wiele regionów Afryki zmaga się z głodem i z niedożywieniem. Problem narasta także ze względu na globalne ocieplenie.

Ubóstwo i niedożywienie

Afryka niejednokrotnie doświadczała suszy. Tak było m.in. w latach 80. XX wieku w Etiopii, kiedy z głodu zmarło blisko milion ludzi. Podobna sytuacja miała miejsce od końca lat 60. do połowy 80. na Sahelu (obszar między Saharą a Afryką równikową). Zjawiska te wywoływane były przez okresowe zmiany klimatyczne, a konkretnie zmiany wzorców opadowych, co wówczas miało niewielki – lub wręcz żaden- związek z globalnym ociepleniem. Poza tym czynnikiem, który miał wpływ na klęski głodu w XX wieku, był trwający już wtedy szybki wzrost populacji. No i bieda, której praprzyczyny należy doszukiwać się w epoce kolonialnej. Francja, Hiszpania, Niemcy i Anglia podzieliły Afrykę prostymi liniami, pomijając to, że tu czy tam mieszka takie czy inne plemię, nacja, odłam religijny itd. Po upadku kolonializmu wywoływało to trwające do dziś konflikty, wojny domowe na tle religijnym oraz etnicznym.

Konflikty blokowały rozwój, co zwiększyło podatność przeludniającej się Afryki na klęski głodu.

Głód podsyca konflikty

Na te problemy nałożyła się zmiana klimatu. Rosnące średnie wartości temperatur zwiększają ryzyko wystąpienia susz. Strefy klimatyczne przesuwają się, zmieniają się wzorce opadowe. W konsekwencji zacofane rolnictwo nie jest w stanie wyżywić populacji. A głód podsyca konflikty. Sytuację pogarszają dobrze zorganizowane grupy terrorystyczne, którym słabe, często skorumpowane rządy nie są w stanie się przeciwstawić. Problem narasta, choć w każdym kraju wygląda nieco inaczej. Wiele państw pogrąża się w odmętach chaosu i anarchii. Tak jest w Somalii, która od dekad zmaga się z ubóstwem, niedożywieniem i klęskami nieurodzaju.

Część państw może czuć się bezpiecznie, bo od lat panuje w nich stabilna lub w miarę stabilna sytuacja polityczna. Tak jest w Algierii, Egipcie czy Tunezji, ale też w RPA oraz w Botswanie. Ale nawet w miarę zamożne państwa, jak Tunezja czy Egipt, są narażone. I do nich głód oraz wojny mogą także zawitać. Przykładowo, naukowcy wykazali związek pomiędzy Arabską Wiosną a zmianą klimatu – jedną z przyczyn niepokojów społecznych z 2010 roku był drastyczny wzrost cen żywności na światowym rynku, spowodowany suszą i nieurodzajem w Rosji.

📻 Kres ubóstwa w naszym interesie

A zmiana klimatu uderza w Afrykę coraz mocniej. Zjawisko pogodowe El Nino, polegające na utrzymywaniu się wysokiej temperatury powierzchni wody w strefie równikowej Pacyfiku spowodowało katastrofalne susze na południu kontynentu. W lutym 2018 roku rząd RPA ogłosił stan klęski żywiołowej. Podobne problemy mogą pojawić się wszędzie, bo susze wyniszczają uprawy. Sytuacja może się drastycznie zaostrzyć, gdyby dodatkowo klęska suszy dotknęła któryś z krajów eksportujących najwięcej żywności, co spowodowałoby wzrost cen na światowym rynku.

Afryka jest najbardziej narażona na efekty kryzysu żywnościowy w USA, Rosji albo w Chinach.

Agrobiznes zamiast rolnictwa

Paradoksalnie Afryka ma ogromny potencjał, żeby odmienić swój los. Przede wszystkim są tam dobre warunki do uprawy roślin: ciepły klimat, dobre nasłonecznienie i ogromne przestrzenie do wykorzystania. Potrzebne są jedynie rozwiązania systemowe.

Jest! Jest! WODA NA PUSTYNI. Czy raczej być może. Jak? Zdziwisz się…

Eksperci sugerują, że rządy powinny zmienić podejście do rolnictwa, które w Afryce służy dosłownie i wyłącznie do utrzymywania ludzi przy życiu. I nie da się tego zmienić bez pomocy z zewnątrz. Niezbędne są inwestycje, wprowadzenie nowych technologii oraz edukacja, skierowana zwłaszcza do młodego pokolenia. To dałoby możliwość przekształcenia rolnictwa i uczynienia go agrobiznesem. Tymczasem

średni wiek ludzi trudniących się rolnictwem wynosi około 60 lat, podczas gdy 60% populacji Afryki to ludzie poniżej 24. roku życia.

Jednak młodsi, lepiej wykształceni, opuszczają obszary wiejskie i przenoszą się do miast, zniechęceni trudnym dostępem do funduszy lub ziemi, brakiem mechanizacji, a także niskimi i zmiennymi zyskami, których na dodatek często w ogóle brak.

Afrykańskie Centrum Transformacji Gospodarczej (ACET) twierdzi, że należy przekształcić system produkcji żywności na całym kontynencie. Zmiana rolnictwa na agrobiznes, gdzie produkowaną żywność sprzedaje się na rynku, pomogłaby przyciągnąć młodych ludzi, którzy mogliby zarabiać, przyczyniając się też do bezpieczeństwa żywnościowego. Postrzeganie rolnictwa jako kariery byłoby też narzędziem do zmniejszania ryzyka wybuchu konfliktów i wojen. A te ostatnie przeszkadzają w uruchomieniu takiej transformacji najbardziej. Dlatego na razie może to udać się tylko niektórym z afrykańskich krajów. Tam, gdzie rządy są otwarte na współpracę międzynarodową, dają możliwość edukacji. I tylko tam, gdzie panuje względna stabilizacja.



REO POLECA

📻 ADAM BŁAŻOWSKI: A co z GMO? Zło to, czy złoto?

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.