Renata Dancewicz: Dla kogo czy dla czego dobrostan

Myszkin to znajda. Przypałętał się no i jest. Nieco strachliwy, jak to pies po traumie. Ale że był więziony, to jego zew wolności daje znać o sobie. Powoli układamy sobie relacje. Moja natura i jego natura się spotkały. Myszkin nie wymaga, żeby prowadzać go na smyczy. Pozostawiony na pięć minut przed sklepem spokojnie czeka.

To miłe, że jego psi los nie jest obojętny ludziom. Ja w drogerii, on pozostawiony na kilka minut na mrozie. Bez futra z soboli. Czy aby nie zamarznie? Martwią się przechodnie. A przecież pies ma swoje naturalne futro.

Owszem, są miłośnicy zwierząt, którzy ubierają swoich pupili w kaftaniki, prowadzają do psiego fryzjera, przyczepiają kokardki, perfumują i formują. Nadają im ludzkie potrzeby. Uczłowieczają. Czy zwierzętom to się podoba? Cóż, mają swoje charaktery, więc niektórym pewno tak.

Jest takie niebezpieczeństwo, że pies nie prowadzony na smyczy wpadnie pod samochód i będzie po nim. Ale z drugiej strony, jakie mam prawo go więzić? Traktować jak niewolnika? Przecież dla niego i tak najważniejszy jest właściciel. Przewodnik stada w jego psim rozumieniu.

Wiemy o nich coraz więcej. Także i to, że coraz mniej się od nas różnią. Mają swoją mowę, temperament, charakterek. Potrafią używać narzędzi. Czują.

Frans de Waal w swojej książce Bystre zwierzę pyta, czy człowiek jest wystarczająco inteligentny, żeby zrozumieć mądrość zwierząt. Nie wiem. Staram się zrozumieć Myszkina. W każdym razie wiem na pewno, że behawioralny mit o zwierzętach, które zachowują się na zasadzie akcja-reakcja upadł. Zresztą właściciele psów i kotów od zawsze wiedzieli, że zwierzęta mają duszę, indywidualną wrażliwość i osobowość.

Nowa Zelandia jako pierwszy kraj uznała zwierzęta za istoty czujące. Prawo to zobowiązało właścicieli zwierząt do zapewnienia im odpowiednich warunków do życia. W tym kontekście biblijny przekaz o czynieniu sobie ziemi poddaną zmienia swoją wymowę.

My jednak żyjemy w państwie, które za nic ma dobrostan zwierząt, skoro dozwala na ubój rytualny, czyli świadomą śmierć poprzez spuszczenie krwi bez ogłuszenia nawet… A wydawałoby się, że w XXI wieku wiedza o zwierzętach powinna być ważniejsza niż prehistoryczne rytuały… To jest nieludzkie.

Przemysłowy chów zwierząt też mamy na sumieniu. Wprawdzie piramida żywieniowa rozgrzesza nas, ale tylko w pewnym stopniu.

Z jednej strony jesteśmy coraz bardziej uwrażliwieni na los zwierząt, a z drugiej normy prawne dopuszczają barbarzyństwo. Państwo nie dba ani o los zwierząt hodowlanych, ani tych wolno żyjących w lasach. Czy to nie jest paradoksalne? Albo nawet zwyczajnie głupie?