Justyn Depo: Zabawa w piaskownicy, czyli o wyborach w Szwecji

Wszyscy wygrali i wszyscy przegrali a Szwedzi sami nie rozumieją, co się stało

Przykładna skandynawska demokracja? Gigantyczna frekwencja wyborcza i… piaskownica? Dlaczego dałem taki tytuł, będzie łatwiejszym do zrozumienia, gdy spojrzy się na wyniki i przeanalizuje sytuację powyborczą.


Ważnym jest, żeby wiedzieć, że tradycyjnie Szwecją rządzą albo Socjaldemokraci, albo Prawica. Ci pierwsi czasem władzę sprawują we współpracy, ale bez tek ministerialnych z komunistami z Vänstern lub z partią zielonych – Miljöpartiet, w tym wypadku już z przydziałami ministerialnymi. Razem tworzą tzw. Blok Xzerwony.

Po drugiej stronie mamy Blok Niebieski, zwany Aliansem, w którym największa po wyborach partia desygnuje premiera, a pozostałe obejmują różne resorty. Alians to umiarkowani prawicowcy: Moderaci, Center, Liberałowie i Chrześcijańscy Demokraci.

Do samodzielnego rządzenia w Riksdagu posiadającym 349 miejsc potrzebna jest większość, czyli 175 mandatów.

Zacznijmy od rysującego się podziału miejsc. Na razie mamy wstępne wyniki wyborów. Ostateczne będą znane po doliczeniu głosów pocztowych i zagranicznych.

Uprawnionych do głosowania było prawie 7,5 mln wyborców, policzono na razie 6,4 mln. Frekwencja olbrzymia – 84,35%.

Podział mandatów jest obecnie niemal po równo między blokami: 144 Blok Czerwony, 143 Blok Niebieski. W środku – choć nie na skali politycznej, lecz dla zilustrowania – mamy 62 mandaty SD, czyli partii prawicowej, nacjonalistycznej. Zaznaczyła ona swą obecność już w wyborach 2014, zdobywając 49 mandatów, a obecnie dzięki antyemigranckiej retoryce zdobyła aż 62 mandaty.

I co należy zaznaczyć: ani Socjaldemokraci, ani Moderaci nie mogli znaleźć odpowiedzi na mocną retorykę SD. W rezultacie duża część dotychczasowych wyborców Socjaldemokratów, aż 25% dotychczas głosujących na te partie wyborców, wywodzących się z LO (centrala związkowa związana z Socjaldemokratami), jak również mężczyzn z grupy – nazwijmy to – robotniczej, oddało swe głosy na SD. Było to znaczące przejście, gdyż aż 25% głosów opuszczających.

Socjaldemokratów i głosujących na SD to byli właśnie  owi dotychczasowi, tradycyjni  ich wyborcy. Również Moderaci okazali się bezbronni wobec SD i stracili dużo swych wyborców na ich rzecz.

Te dwa trendy były najbardziej charakterystyczne w tegorocznych wyborach: znaczące straty dotychczas najsilniejszych partii: Socjaldemokratów i Moderatów, oraz awans ich kosztem na trzecią siłę na scenie politycznej partii prawicowo-nacjonalistycznej – SD .

Innym ważnym trendem, na który warto zwrócić uwagę było odwrócenie się od Zielonych –  dużej  grupy młodych i przejście do Vänster – Komunistów. Ci pierwsi ledwo, ledwo uchowali się w izbie, uzyskując zaledwie 4,3% głosów. Żeby wejść do parlamentu, partia musi uzyskać minimum 4%.

W ten oto dziwny sposób powstała prawdziwa piaskownica, gdyż żaden z bloków nie jest w stanie samodzielnie sformować rządu. Czerwoni, czyli Socjaldemokraci tradycyjnie z Miljöpartiet i z cichym wsparciem Komunistów po jednej stronie, a po drugiej: Niebiescy, czyli Moderaci, Liberałowie, Centrum, Chrześcijańscy demokraci.

Przywódca Socjaldemokratów, jeszcze premier, Stefan Lövfen, zapowiada, że nie zrezygnuje. Ze strony konserwatywnej domagają się jego ustąpienia i zapowiadają wysadzenie  obecnego rządu podczas pierwszego glosowania po wyborach. Jednocześnie nikt nie chce współpracować z SD, ani lewa, ani prawa strona.

Jan Åkesson, przywódca SD, zna swoją obecną siłę i wie, że jedynie tzw. koalicja ponad blokami, czyli Socjaldemokraci i Moderaci, mogą stworzyć silny, stabilny rząd. Na taką koalicję nie ma zgody ani po jednej, ani po drugiej stronie. Lövfen kontaktował się z centrystami i liberałami, ale dostał „ kosza”. Jan Åkesson SD kontaktował się z Moderatami  i Chrześcijańskimi Demokratami, spotykając się również z odmową. SD zapowiedziała, że Löfven „musi odejść”.

Alians (Niebiescy) kontaktowali  się z Socjaldemokratami, żeby otrzymać wsparcie dla swego rządu, ale Socjaldemokraci nie maja ochoty dzielić się władzą i wspierać drugą stronę. Zieloni ustami  przewodniczącej grupy w Riksdagu,  Marii Ferm, zapowiedzieli,  że chcą dalej rządzić z Socjaldemokratami i poprą udział Vänster (Komunistów) – w rządzie. I chcieliby współpracować też „ponad podziałami” z Centern oraz Liberałami.

Z drugiej strony u obu tych ugrupowań  absolutnie nie ma zrozumienia dla takiej konfiguracji, w której byliby Komuniści.  Stefan Löfven, który wyobraża sobie „rząd ponad podziałami”, ale bez Moderatów, nie wyobraża sobie Komunistów w rządzie. Węzeł gordyjski przy tym to kokardki przedszkolaka w piaskownicy.

24 września Riksdag ma wybrać marszałka (talman), którego zadaniem będzie zdecydować, kto otrzyma misję tworzenia rządu. Tutaj jest kolejny twardy orzech: SD chce mieć marszałka, ponieważ on będzie najważniejszą osobą w konfigurowaniu rządu. Prawicowcy z Alians uważają, że mimo, iż mają mniej mandatów niż Czerwoni, to oni muszą desygnować marszałka. I jeśli uda się go wybrać, to najwcześniej 8 października odbędzie się glosowanie Riksdagu za lub przeciw temu kandydatowi, którego desygnuje marszałek.

Wszystkiemu przygląda się Karol Gustaw, król Szwecji, którego jedynym zadaniem będzie przyjęcie oficjalnej wiadomości, ze powstał nowy rząd. I wydaje się, że na to spotkanie będzie musiał bardzo długo czekać.

Moje uwagi dodatkowe:

Prasa polska jest nierzetelna, artykuły pisane bez znajomości rzeczywistości, z nieprawdziwymi tytułami. Socjaldemokraci w żadnym razie nie wygrali wyborów. Nikt nie pisze o najgorszym wyniku socjaldemokratów, ze stracili możliwość rządzenia, że jest “chicken race” między blokami, że skrajna prawica – SD – ma niestety ogromną wagę i wpływ na to, co się wydarzy. Vänster czyli komuniści osiągnęli doskonały wynik jak na tę partię, ale co najważniejsze – dużo młodych przyciągnęli do siebie.

Druga uwaga: SD w wielu tzw. komunach, szczególnie na południu Szwecji, osiągnęło wyniki plasujące tę partię na pierwszym miejscu, co bardzo, bardzo utrudnia zachowanie władzy przez dotychczasowe koalicje.

Uwaga trzecia: Niestety, bardzo duża część Polaków z prawem do glosowania w Szwecji, oddała swe glosy na SD. Będąc „ gośćmi” w tym kraju, zawdzięczając mu swój dobrobyt i pozycje, odmawiają tego prawa imigrantom z innych nacji spoza Europy.