Deloitte: w walce o klimat powinniśmy zmniejszyć energochłonność

W Polsce należy zmniejszyć energochłonność polskiego przemysłu i rolnictwa oraz poprawić efektywność energetyczną – dzięki temu nasz PKB mógłby wzrosnąć o 1,5 proc. w 2050 r. – wynika z analizy Deloitte.

Zdaniem analityków Deloitte, Polska realizując cel światowego porozumienia klimatycznego, czyli zatrzymanie wzrostu globalnych temperatur na poziomie znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza ponad poziom przedindustrialny, powinna skupić się na działaniach zmniejszających energochłonność gospodarki, co zmniejszy emisje gazów cieplarnianych i skażenie środowiska naturalnego oraz bezpośrednio przełoży się wzrost gospodarczy i konkurencyjność międzynarodową.

Walka z globalnym ociepleniem będzie przede wszystkim wiązać się z realizacją przyjętej przez Unię Europejską polityki klimatycznej do 2030 r., która zakłada 40-proc. cel redukcji emisji CO2 oraz wzrost udziału OZE w miksie energetycznym UE do co najmniej 27 proc. Kluczowa będzie również poprawa efektywności energetycznej o co najmniej 27 proc.

Zmniejszenie energochłonności polskiego przemysłu, rolnictwa i gospodarki odpadami może dać nam – po uwzględnieniu kosztów – oszczędności w wysokości 0,5 mld euro w 2030 r. i 2,3 mld euro w 2050 r. oraz zmniejszyć emisje gazów cieplarnianych o 6,6 proc. w 2030 r. i o ponad 10 proc. w 2050 r. ogólnej ilości gazów cieplarnianych wydalanych do atmosfery w tych latach – wyliczyli analitycy Deloitte.

– Poprawa efektywności energetycznej pozytywnie wpłynie na rachunek ekonomiczny zarówno przedsiębiorstw, jak i gospodarstw domowych. Oszczędności energetyczne bezpośrednio przełożą się na oszczędności pieniężne, które uwolnią fundusze na dalsze inwestycje, rozwój produkcji i umożliwią zwiększenie liczby miejsc pracy – powiedziała liderka zespołu ds. zrównoważonego rozwoju w Polsce i w Europie Środkowej Deloitte Irena Pichola.

– Z wyliczeń WISE wynika, że dzięki działaniom na rzecz poprawy efektywności energetycznej polskiej gospodarki nasz PKB mógłby wzrosnąć o 1,5 proc. w 2050 r. Dlatego przeniesienie na polski grunt regulacji wynikających z unijnej dyrektywy ds. efektywności energetycznej będzie stanowiło dobry punkt odniesienia dla firm, które uzależniają swoją aktywność na tym polu od zobowiązań legislacyjnych i ewentualnych zachęt finansowych – dodała.

Jak zauważyła z kolei Magdalena Dembińska, zmiany klimatu stanowią długoterminowe wyzwanie dla biznesu, co pokazały tegoroczne upały i susza, w skutek których m.in. duże energochłonne przedsiębiorstwa doświadczyły ograniczeń w dostawie energii i były zmuszone ograniczyć produkcję.

– Należy się spodziewać, że takie sytuacje będą się powtarzać czy też wręcz nasilać w przyszłości. Według Ministerstwa Środowiska w latach 2001-2010 w wyniku zdarzeń przypisanych zmianom klimatycznym państwo polskie poniosło 54 mld zł strat. Brak działań adaptacyjnych powiększy straty do 86 mld zł w okresie 2011-2020 i 119 mld zł w 2021-2030. Dlatego firmy powinny już teraz zastanowić się nad rodzajem i skalą wpływu, jaki będą miały zmieniające się uwarunkowania środowiskowe na rozwój ich biznesu i podjąć odpowiednie działania adaptacyjne – powiedział Dembińska.

Deloitte zauważa, że walka z globalnym ociepleniem i nadmiernymi emisjami to także walka o poprawę stanu zdrowia ludzi, co obecnie ma kluczowe znaczenie dla Polski w kontekście smogu wywołanego tzw. niską emisją, czyli zanieczyszczeniami wydobywającymi się z instalacji na wysokości poniżej 40 m., emitowanymi przez indywidualne piece domowe, niewielkie kotłownie i transport. Niska emisja jest groźna ze względu na brak kontroli zanieczyszczeń, ich składu i stężeń.

– Choć Polska konsekwentnie obniża poziom emisji CO2, to do tej pory nie uporała się z problemem m.in. emisji pyłów zawieszonych oraz zanieczyszczenia powietrza rakotwórczym benzo(a)pirenem. Według NIK w okresie 2010–2013 przekroczenia poziomów normatywnych pyłu PM10 w skali kraju występowały w ponad 75 proc. wszystkich stref, w których dokonuje się oceny jakości powietrza, a w przypadku benzo(a)pirenu w około 90 proc. stref – zaznaczyli analitycy.

Według Picholi “najlepszym sposobem ograniczenia niskiej emisji będzie przejście indywidualnych odbiorców na ciepło sieciowe lub zastosowanie przez nich nowoczesnych niskoemisyjnych kotłów węglowych”. – Skłonić ich do tego mogą samorządy, inwestując w rozwój infrastruktury ciepłowniczej, tworząc system zachęt do wymiany wysokoemisyjnych kotłów oraz wprowadzając normy emisyjne dla kotłów, które będą skutecznie przestrzegane – dodała analityczka.

– Włodarze miast powinni też promować komunikację zbiorową oraz rozważyć wprowadzenie stref ograniczonej emisji komunikacyjnej w najbardziej zanieczyszczonych częściach miast. W ten sposób mogą doprowadzić nie tylko do odkorkowania miast, ale przede wszystkim polepszyć jakość powietrza i pozytywnie wpłynąć na stan zdrowia mieszkańców – powiedziała Pichola.

PAP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here